piątek, 18 października 2013

Doktor Sen - Stephen King - Recenzja Książki

Doktor Sen, Stephen King, wydawnictwo: Prószynski i S-ka, 656 stron

Doktor Sen to kontynuacja nieco przereklamowanego Lśnienia, acz słowo kontynuacja jest w tym wypadku nieco na wyrost. Książkę bez obaw mogą czytać również Ci, którzy nigdy nie mieli z Lśnieniem do czynienia.
Na powieść czekałem pełen obaw i nadziei. Odliczanie dni do premiery i śledzenie każdego strzępka wypływających na światło dziennie informacji dało mi - jak się ostatecznie okazało - taką samą frajdę, co i sama lektura. Bo ta niestety do idealnych nie należy.

Dar jasności ponownie kieruje dorosłego dziś Danny'ego Torrance'a w sam środek walki ze złem, tym razem w nieco większej liczebności - grupy staruszków, swego rodzaju wampirów, którzy sami siebie zwą Prawdziwym Węzłem.

A oto i Rose Kapelusz!
Elementów fantastycznych jest tu ogrom, jednak grozy, jak na ironię, niewiele. I chyba właśnie z powodu tego przesytu. Po stu czy dwustu stronach te wszystkie dziwaczne wydarzenia przestają już robić jakiekolwiek wrażenie. Ba, nawet na początku nie robią, bo sami przyznajcie, czy jest coś przerażającego w zgrai dziadków o imionach takich jak Rose Kapelusz czy Papa Kruk, wlokących się wozami kempingowymi i zdobywających esencję z ulatujących dusz nieszczęśników (głównie dzieci), których okazjonalnie mordują? Raczej niespecjalnie.

Cóż jednak z tego, skoro pomimo okropnej naiwności fabuły, powieść mnie wciągnęła (niezła strona obyczajowa), a ostatnie dwieście stron czytałem już nerwowo obgryzając paznokcie. Pal licho wszystkie głupoty, niezbyt przekonujące zachowanie się bohaterów i całą resztę usterek. To wciąż King. Co prawda King w zdecydowanie słabszej formie, ale, do diabła, choćby opowiadał bzdury, robi to tak, że po prostu chce się go słuchać.

Ocena: 7-/10


Piotr Wysocki


3 komentarze:

  1. "Lśnienie" zdecydowanie nie jest moją ulubioną książką Kinga, ale i tak mi się podobało, na pewno bardziej niż ekranizacja Kubricka. "Doktora Sen" mam w planach oczywiście i ciekawa jestem, jak to ze mną będzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i bzdury, ale fajni się je czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałem okazji zapoznać się ze sławną i zarazem znakomitą twórczością S. Kinga. W planach mam przeczytanie cyklu "Mroczna Wieża" oraz książki: "Lśnienie", "Doktor Sen" oraz jedna z pierwszych książek Kinga wydanej pod pseudonimem Richard Bachman - "Wielki Marsz".

    OdpowiedzUsuń