piątek, 15 listopada 2013

Blocks of Pyramid Breaker - Recenzja [ANDROID]

Blocks of Pyramid Breaker, producent: Fern's Blossom Studio, Android, cena: 3,51 zł

Od wczesnego dzieciństwa wielką sympatią darzyłem wszelkie klony Arkanoida. Prosta czynność rozbijania piłeczką znajdujących się na ekranie klocków ma w sobie coś, co przyciąga mnie do siebie niczym magnes opiłki żelaza. Dobrym gruntem dla tego rodzaju rozrywki okazały się telefony komórkowe. Sam na przestrzeni lat ukończyłem dziesiątki wariacji na temat Arkanoida, większość jednak na urządzeniach posiadających fizyczne przyciski. Odkąd mam Androida, gdzie poza ekranem dotykowym i akcelerometrem nie ma nic, czym można by sterować, gry tego typu przestały mnie bawić - kierowanie paletką paluchem do najwygodniejszych niestety nie należy. Trafiając na promocyjną cenę Blocks of Pyramid Breaker, postanowiłem spróbować ponownie podejść do tematu, a nuż tym razem się uda. 

Nie udało się. I to wcale nie tylko z powodu niewygodnego sterowania, przez które niemal wszystkie utraty życia spowodowane są nie brakiem refleksu, ale sprawami natury technicznej. A to palec ekranu się ześliźnie, a to dotyk nie "załapie"... bywa to irytujące, aczkolwiek poziom trudności BoPB jest na tyle dobrze wyważony, by nie ginąć jakoś szczególnie często. 
Dzieło grupy programistów ukrywającej się pod nazwą Fern's Blossom Studio cierpi jednak na coś, co w grach jest zbrodnią - monotonnie. Niby wszystko mamy tu na swoim miejscu: paletka, piłeczka, bloczki do rozbijania, które tworzą różne konstrukcję, spora liczba bonusów... pod tym względem nie jest źle, jednak po zaliczeniu choćby Block Breakera 3 (a nawet jedynki i dwójki tegoż), to trochę za mało, by zdołać przyciągnąć do ekranu i nie zanudzić. Po kilku planszach znamy już wszystkie gadżety (klej, strzelanie, powiększenie paletki etc.), a słuchanie wciąż i wciąż tej samej muzyki zaczyna męczyć. Żadnych atrakcji, dodatkowych etapów, mini-gier. Bieda.

A na obrazkach wyglądało
to tak fajnie...
Odnośnie kwestii oprawy graficznej i dźwiękowej nie jestem w stanie powiedzieć zbyt dużo. Ot, niższe rejony średniej półki. Od ekranu nic nie odrzuca, ale i nie powoduje żadnych westchnień w kierunku kunsztu autorów. Niedobór melodii daje się we znaki, o czym już wiecie, a efekty dźwiękowe brzmią klasycznie. Stuk, puk, trzask, większość pewnie wyciągnięta z jakiegoś banku sampli.

63 poziomy starczają na mniej więcej 3, w porywach 4 godziny zabawy, co może wydawać się liczbą skąpą, jednak za jednym podejściem nie byłem w stanie ukończyć więcej jak 2-3 plansze i całość wydała mi się dużo dłuższa, niż to jest w rzeczywistości . BoPB powstał chyba tylko po to, by zarobić kilka tysięcy dolarów. Bo wątpię, aby nawet sama odpowiedzialna za grę ekipa była z efektu końcowego dumna. A wystarczyło odgapić kilka niesamowicie grywalnych patentów z Block Breakera...

Za darmochę - o ile kiedyś będzie - możecie sprawdzić, ale żeby płacić 3,51 zł? Niekoniecznie.

Ocena: 5-/10

Piotr Wysocki

1 komentarz: