wtorek, 15 lipca 2014

Clash of Puppets [Android] [Recenzja]

Clash of Puppets, Android, iOS, Drakkar Dev, cena: 9,02 zł

Może to zabrzmi banalnie, ale nie da się ukryć, że Google Play stanowi swoistą kopalnie gier. I to dosłownie. Wystarczy na chwilę zajrzeć do ich zasobów, by na widok setek tysięcy potencjalnie interesujących tytułów natychmiast dostać zawrotów głowy. Zwłaszcza że część z nich dostępna jest zupełnie za darmo - na już, na teraz (z mikropłatnościami, rzecz jasna, ale to "maleńki" szczegół, o którym być może wspomnę w stosownym dłuższym artykule). Słowa kopalnia użyłem zresztą nieprzypadkowo, gdyż pomimo wielu lat istnienia sklepu Google, miejsce to wciąż nie doczekało się sensownego podziału na poszczególne gatunki gier. Szukacie klasycznej przygodówki point&click? Życzę powodzenia. Próbowałem niejednokrotnie, co zawsze kończyło się frustracją i poczuciem zagubienia, gdy tylko jeden na dwadzieścia tytułów był tym, czego mniej więcej poszukiwałem. Troszkę się zapędziłem, gdzieś jednak muszę wylać te wiadro pomyj, prawda? ;) Żeby jednak ta dygresja nie okazała się zupełnie jałowa, na Clash of Puppets zapewne nie trafiłbym w żaden sposób gdyby nie to, że produkcja ów doczekała się miana aplikacji dnia na Amazon AppStore. A jak nam dobrze wiadomo, programy te można przez jeden dzień pobrać za darmo. Co też pełen pozytywnych myśli istotnie uczyniłem. 

Pierwsze, co rzuca się tu w oczy, to konkretna waga pliku instalacyjnego - 150 MB to nie byle płotka na terenie mobilnej rozrywki. Szykowałem się zatem przynajmniej na "ucztę" od strony audiowizualnej. Na coś te megabajty musiały przecież pójść.

Dwóch na jednego? Tchórze!
Tej się jednak nie doczekałem. Zresztą, cała reszta elementów składowych wypada podobnie - a mówiąc podobnie mam na myśli to, że nie wyrzuci z papuci nawet tych mniej wymagających Graczy. Nie czarujmy się, Clash of Puppets to typowy średniak, produkcja stworzona przez średnio uzdolnionych (albo po prostu niedoświadczonych) ludzi, którym raczej nie wróżę wielkiej kariery na tym poletku ;-) O co w tym wszystkim chodzi? O platformówkowe wygibasy, a jakże. Drakkar DEV stworzyło prostego przedstawiciela tego gatunku w pełnym 3D. Po obejrzeniu krótkiego intro trafiamy do menu, z którego to możemy rozpocząć przygodę. Ta rzuci nas do trzech różnych lokacji, dających w sumie trzydzieści etapów. Plansze są proste i stosunkowo krótkie. Choć możemy poruszać się we wszystkich kierunkach, to prosta jak budowa cepa konstrukcja etapów nie pozwala na zbyt wiele, kierując nas po prostu z punktu A do B. Po drodze przyjdzie bohaterowi trochę poskakać, rozwiązać proste (momentami wręcz prostackie) zagadki logiczne i od czasu do czasu powalczyć. Na uwagę zwraca spora ilość dostępnego arsenału (są nawet pułapki), jednak starcia z tępymi grupami nieprzyjaciół są dosyć anemiczne i nie sprawiają zbyt wiele frajdy. Spory wkład ma tu kiepskie sterowanie. Postacią kieruje się niezbyt wygodnie, dużo w tym wszystkim przypadkowości, a to zawsze oznacza frustrację i chęć miotnięcia tabletem (czy telefonem) w kierunku ściany. Nic nie irytuje tak mocno, jak utrata życia z powodu źle reagującej postaci, a nie faktycznego braku umiejętności. Na normalnym poziomie trudności już szósty poziom sprawiał mi przez te braki kłopoty. Rzecz do poprawienia. Autorom proponuje spojrzeć chociażby na Swordigo, gdzie sterowanie zrealizowane zostało na piątkę z plusem.

Niezbyt ciekawa jest też konstrukcja etapów - bez polotu i wyobraźni. Schemat goni schemat i ani przez chwilę nie dostrzegłem przebłysku geniuszu. Może warto było dać edytor poziomów więcej niż jednej osobie? Najwyraźniej dwóch panów odpowiedzialnych kolejno za programowanie i grafikę miało w tym aspekcie jeszcze mniej talentu. Szkoda.

Strona dźwiękowa Clash of Puppets nie zachwyca. Muzyka w menu i podczas hasania to typowe utwory wpadające jednym, a wypadające drugim uchem. Podobnie efekty dźwiękowe - nic specjalnego, aczkolwiek te wydobywające się z głośników przy zgonie niektórych wrogów są dosyć... dziwaczne. I wcale niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Trójwymiarowa grafika tyłka nie urywa. Przeciętne tekstury, przeciętna animacja i spora powtarzalność obiektów nie mają szans nikogo zaskoczyć.

W sumie, tak jak już wspominałem, przeciętny to twór. Pograć chwilę można, ale za cenę kilku złotych można znaleźć dziesiątki zdecydowanie lepszych tytułów. Brać tylko w przypadku promocji, najlepiej tych zmniejszających cenę do zera ;) Pobawić się chwilę, odinstalować i zapomnieć. 


Piotr Wysocki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz