środa, 20 marca 2019

Hungerford (2014)

Hungerford, 2014, horror, found footage, reż. Drew Casson, wyst. Georgia Bradley, Sam Carter, Drew Casson

Grupa znajomych kontra złowieszcza siła zagrażająca rasie ludzkiej. Temat ograny do bólu zębów, ale że Hungerford zrealizowano w konwencji found footage, to coś mnie podkusiło i znalazłszy go pewnej bezsennej nocy podczas przeczesywania zasobów Netflixa, postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, jak bardzo zły się okaże.

wtorek, 19 marca 2019

The 5,000 Fingers of Dr. T (1953)

The 5,000 Fingers of Dr. T, 1953, reż. Roy Rowland, wyst. Peter Lind Hayes, Mary Healy, Hans Conried, Tommy Rettig

The 5,000 Fingers of Dr. T z 1953 roku to zupełnie nieznany w Polsce film (brak emisji w tv i piętnaście głosów na Filmweb) z gatunku fantasy/musical. Wielka szkoda, moim zdaniem wart jest poświęcenia mu kilkudziesięciu minut.

poniedziałek, 18 marca 2019

Rzeka bez powrotu / River of No Return (1954)

Rzeka bez powrotu / River of No Return, 1954, reż. Otto Preminger, wyst. Marilyn Monroe, Robert Mitchum, Tommy Rettig, Rory Calhoun

Wpis z nieistniejącego na moim blogu cyklu Ostatnio Widziane ;) Obejrzałem nie tak dawno temu film "Rzeka bez powrotu" z 1954 roku w reżyserii Otto Premingera z Marilyn Monroe, Robertem Mitchumem i Tommym Rettigiem w rolach głównych. 

sobota, 16 marca 2019

Hipotermia - Arnaldur Indriðason

Hipotermia, Arnaldur Indriðason, W.A.b., 2016, 320 stron

I kryminał i obyczajówka, co u tego pisarza jest zwyczajem, a co trafiło w sam środek tarczy mojego gustu od pierwszej wydanej u nas jego książki. Niektórzy jojczą, że wątki kryminalne schodzą u Indridasona niekiedy zbyt mocno na drugi plan, ale, kurka, nic nie poradzę, że mnie w jego powieściach równie mocno wciąga rozwiązanie tajemnicy kryjącej się za jakimś zgonem, co prywatne życie bohaterów.

piątek, 15 marca 2019

Legimi - moja opinia po czterech miesiącach korzystania z wypożyczalni e-booków

Legimi, PC, iOS, Android, wybrane czytniki e-booków, 6,99 zł - 44,99 zł

Z zasobów Legimi korzystam od czterech miesięcy z hakiem. Złowili mnie darmowym miesięcznym dostępem. Miałem tylko sprawdzić, z czym się to je - wiecie, jak typowy cebulak, dajo za darmo, to biere - a zostałem na dłużej. Czy rzeczywiście warto? Postanowiłem to sprawdzić w najbardziej brutalny sposób - dokonując prostych obliczeń :)

Najpierw jednak słów kilka o zadach i waletach Legimi ;) Plusy usługi to nieograniczony* dostęp do 25 tysięcy e-booków i audiobooków. Co tydzień do zakładki nowości trafia spora garść premier i nawet jeśli nie są to wszystkie książki, które mam na radarze, to jest ich na tyle dużo, bym miał nad czym ślęczeć. Kilka dni temu na przykład doczekałem się zbioru "17 podniebnych koszmarów" z opowiadaniami Owena Hilla i Stephena Kinga oraz "Buntowniczek" opowiadających o życiu Mary Wollstonecraft i i jej córki Mary Shelley, autorki "Frankensteina". I tak właściwie co tydzień znajduje coś dla siebie, wirtualna półka zdążyła przez te kilka miesięcy wypchać się po brzegi. Jak dobrze, że - w przeciwieństwie do moich fizycznych półek - ta z Legimi przyjmie każdą ilość literatury :p

Do minusów z kolei muszę zaliczyć mającą tendencje do wolnego działania albo resetowania aplikację na Androida. Nie do końca podoba mi się też zakładka z nowo dodanymi książkami. Nagminnie zdarza się, że świeżo dodane tytuły trafiają w rejony piątej czy szóstej dziesiątki listy i trzeba się trochę nakopać, by je odszukać. Łatwo więc coś przegapić.



Tymczasem trochę matematyki. 3 x 44,99 zł (płacę za największy pakiet zawierający e-booki i audiobooki) daje w zaokrągleniu 135 zł. Załóżmy jednak dla otrzymania bardziej precyzyjnego na przyszłość wyniku, że zapłaciłem 45 zł też za darmowy pierwszy miesiąc korzystania z usługi. Portfel uszczupla się zatem już o 180 zł. Kwota wydaje się spora. Zwłaszcza jeśli ktoś nie jest w stanie przeczytać miesięcznie więcej jak jednej czy dwóch książek, wtedy jednak może wybrać jeden z tańszych pakietów (o tu). Ja przez cztery miesiące przeczytałem (tylko na Legimi, bo wciąż sięgam po swoje papierowe zbiory) 25 książek. W tym mnóstwo tytułów świeżych, za które musiałbym zapłacić nawet w tanich księgarniach po 25-35 zł.
Ale bez zbędnego paplania 180 zł dzielimy na 25 tytułów, co daje nam średnią 7 złotych i 20 groszy za książkę. Widać jak na dłoni, że w moim wypadku to dobry interes. Hajs się zgadza, jak mawiają mądrzy ludzie :p



I póki zgadzać się będzie, zamierzam z tej oferty korzystać. Nawet jeśli czytam na męczącym przy dłuższych posiedzeniach tablecie, bo mój leciwy czytnik nie jest obsługiwany przez Legimi. 

Jeśli macie swoje przemyślenia odnośnie tematu, piszcie śmiało, chętnie je poznam :)

Możecie też sami wypróbować Legimi przez 30 dni za darmo (zamiast standardowych 7 dni) klikając w ten link: https://www.legimi.pl/kod/TP8FU
A jeśli po okresie próbnym postanowicie zostać z Legimi dłużej, to ja dostanę 14 dni darmowego dostępu, taki bajer :)

*nieograniczony w przypadku wybrania najdroższej opcji (44,99 zł), pozostałe mają swoje limity - opcja bez audiobooków (39,99 zł), bez audiobooków i limitowaną liczbą stron jakie można przeczytać w miesiącu (1500, 1000 albo 3000 za kolejno 24,99 zł, 19,99 zł i 6,99 zł). Dla każdego coś miłego.

czwartek, 14 marca 2019

Wyrzuć MORTALA 3, sprawdź Polaków - jak reklamowano gry w polskiej prasie lat 90-tych.

Przeglądając stare czasopisma o grach w równym stopniu z zainteresowaniem rzucam okiem na teksty członków redakcji co i treść... reklam. Bo kiedyś to było, zwłaszcza przy rodzimych produkcjach, nierzadko lichej i odstającej od światowych standardów jakości, że autorzy drukowanych w prasie zachęcajek musieli stawać na rzęsach by średni produkt przedstawić jako ten wyjątkowy. Mówiąc wprost - ściemniać, ewentualnie koloryzować fakty. I to jest dziś na swój sposób urocze ;) Kilka reklam wyszperałem ze swoich archiwów i profesjonalnie sfotografowałem smartfonem. Obiecuje, po pierwsze, że kiedyś podmienię je na skany i po drugie, że wraz z odnajdywaniem nowych kąsków dorzucać będę je do tego wpisu. I uprzedzając dąsy - nie każda z zaprezentowanych tu reklam czy gier to przykład tego o czym pisałem powyżej. Część i owszem - moim ulubieńcem jest ta zachęcająca do nabycia Prawa Krwi :) Enjoy!

MDK 2 [PC]

MDK 2, BioWare, PC, gra dostępna na GOG i Steam

Po skończeniu pierwszego MDK miałem w planach powtórzenie po latach drugiej odsłony przygód Tony'ego Tougha, te jednak nie chcą współpracować z moim sprzętem - obiekty 3D (głównie postaci) są niemal niewidzialne, złożone z garści przypadkowych pikseli - sięgnąłem więc z rozbiegu po drugiego MDK. W wersji polskiej, bo kontynuacja przygód Kurta dochrapała się pełnego tłumaczenia. Tak, tym razem bohaterowie kłapią dziobem i tego kłapania słuchamy po polsku - mniam! Co prawda dubbing jest niezły, ale samych dialogów zdecydowanie za mało. Ale jest, co dla mnie, niepoprawnego miłośnika polskich głosów w grach komputerowych, stanowi zaletę samą w sobie :)

wtorek, 12 marca 2019

Einstein-Rosen (2016)

Einstein-Rosen, 2016, 9 min., reżyseria: Olga Osorio

Lato 1982 roku. Mały Teo oznajmia starszemu bratu, że odkrył tunel czasoprzestrzenny, w co ten mu oczywiście nie wierzy. Do czasu... :)

piątek, 8 marca 2019

Instrukcja dla pań sprzątających - Lucia Berlin

Instrukcja dla pań sprzątających, Lucia Berlin, W.A.B., 448 stron

Na poły autobiograficzne opowiadania Lucii Berlin czytałem dwa tygodnie z okładem. I nie dlatego, że były złe czy nudne. Wręcz przeciwnie, to kawał znakomitej prozy, jednak ciężkiego kalibru. A że proza znakomita, to siadająca na psychice odbiorcy - czyli tu mojej, samej w sobie dość wątłej.

czwartek, 7 marca 2019

Dzielny giermek Kaszka - Władysław Krapiwin

Dzielny giermek Kaszka, Władysław Krapiwin, Nasza Księgarnia (1969 rok)

Wciąż mam na półce trzy opowieści Krapiwina do przeczytania (a dwie albo trzy kolejne do kupienia - choć te krótsze, dlatego zostawiam je na koniec), ale z pełną świadomością stwierdzam, że Dzielny giermek Kaszka będzie jedną z moich ulubionych książek tego pisarza :)