poniedziałek, 11 listopada 2013

Happy Farmer: Stranded - Recenzja [ANDROID]

Happy Farmer: Stranded, producent: SOFTGAMES, Android, darmowe

Druga testowana przeze mnie gra, w której bawimy się w farmera, tym razem jednak z akcją rozgrywającą się na... bezludnej wyspie. Czego to ludzie nie wymyślą, aby tylko wyróżnić się jakoś na tle dziesiątek podobnych w założeniach produkcji. To co, ktoś chętny pobrać kilka lekcji radzenia sobie na skrawku nieskalanej dotąd stopą ludzką wysepki? Uszy szeroko otwarte, albowiem zaczynamy ;-)

Ściągamy grę z Google Play, instalujemy, uruchamiamy. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda nie najgorzej. Ot, przyjemny standard z nowym tłem - siejemy, zbieramy, awansujemy na wyższe poziomy, które otwierają nam dostęp do nowych nasion, zwierząt, a także wyposażenia prowizorycznej farmy. I tak dalej. Kto grał chociażby w Wiejskie Życie na NK, ten wie, czego się mniej więcej spodziewać. Świeżych rozwiązań niewiele, a i tych klasycznych często brak.

Po kilku poziomach względnie przyjemnej zabawy okazuje się jednak, że gra coraz usilniej stara się przekonać nas do sięgnięcia po portfel i wysupłania zeń kilku(nastu) złotych. To zrozumiałe w tytułach free to play (gra jest darmowa), ale wszystko ma swoje granice. W Farm Story przez pół roku grałem bez żadnych nakładów finansowych i nigdy nawet nie poczułem, że coś mnie omija. W Happy Farmer sytuacja jest zgoła odmienna, za darmo mamy dostęp do ochłapów, a prawdziwa zabawa zaczyna się po uiszczeniu odpowiednich (sporych) opłat. Chwilami autentycznie szlag trafia...

Grafika i dźwięk przyzwoite, bez fajerwerków, ale przyjemne w obyciu i nie powodujące żadnych efektów ubocznych  na zdrowiu psychicznym. Prędkość działania przeciętna, na moim leciwym HTC Desire gra potrafiła nieźle chrupnąć, w sumie nawet nie wiem dlaczego, w końcu aż takie ładne to to nie jest. Może zbyt duża liczba animowanych elementów? Żadnych opcji, dzięki którym można by ów animacje wyłączyć nie znalazłem, choć takowe być przecież powinny.

I cóż mogę dodać w podsumowaniu? Przez chwilę zabawa jakaś tam jest, ale po kilku godzinach pazerność autorów mocno daje się we znaki i gra przestaje mieć większy sens. Wytrzymałem kilka dni i z ulgą wywaliłem do kosza. Panie i Panowie z Softgames - albo pójdziecie po rozum do głowy i wprowadzicie odpowiednie zmiany, albo wasza praca pójdzie na marne, bo nie wyobrażam sobie, by Happy Farmer zdobył w obecnej formie jakąkolwiek popularność.

Wyciskacz dolarów, szkoda czasu - ja się wymęczyłem, wy na szczęście już nie musicie.

Ocena: 4-/10

Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. haha, śmieszna ;p, ale nie gram w takie gry; ograniczam sie do simsów, gta itp.

    OdpowiedzUsuń