wtorek, 12 listopada 2013

Nervous Brickdown - Recenzja [NINTENDO DS]

Nervous Brickdown, producent: Arkedo Studio, Nintendo DS, arcade

Komercyjnych klonów Arkanoida na Nintendo DS nie pojawiło się zbyt wiele. Te kilka, w które miałem przyjemność grać, nie powalało na kolana. Stan ten mógł zmienić Nervous Brickdown.

Główny tryb dzieli się na 10 światów po 10 etapów każdy, plus 35 plansz bonusowych. Jednak największym zaskoczeniem okazuje się fakt, że NB tak naprawdę wcale nie jest zwykłym arkanoidem. Owszem, pierwszy świat (POW) to klasyczne rozbijanie cegiełek, ale każdy kolejny wygląda już kompletnie inaczej.
Weźmy na przykład drugi z kolei, PAPER. Zamiast cegiełek mamy tu wciąż poszerzające się plamy tuszu, które musimy zatrzymać poprzez uderzanie w nie piłeczką. Nawet paletkę trzeba sobie samemu narysować. W innych wykorzystujemy mikrofon, na przykład do odganiania wrogów czy... sterowania piłką. Bardzo chętnie opisałbym po kolei każdy świat (RETRO i SPEED wymiatają), ale powstrzymam się z braku miejsca.

Jeden ze światów
Oprawa graficzna jest prosta, czytelna i przyjemna dla oka - w każdym elemencie widać rękę profesjonalisty i zapaleńca w jednym. Podobnie w kwestii udźwiękowienia - muzyka brzmi świetnie i czysto.

Nie jest to gra łatwa, giniemy w niej naprawdę często, ale save pointy rozmieszczone są bardzo często. Każdy etap można ukończyć w przeciągu kilkudziesięciu sekund, maksymalnie kilku minut. Żywotność nie jest oszałamiająca - ja skończyłem całość w jakieś 6 godzin.

Gra zaskakuje i ma bardzo bardzo silny syndrom Jeszcze Jednego Etapu. Wciąga, uzależnia, nie daje spokoju nawet po wyłączeniu konsoli - nawet już po ukończeniu. Chcę więcej, może by tak jakaś kontynuacja? Dla mnie jest to małe dzieło sztuki i będę bronić tej opinii do końca swojego życia :-) Polecam.

Ocena: 9/10

Piotr Wysocki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz