sobota, 9 listopada 2013

Phantasmagoria - Recenzja [PC]

Phantasmagoria, producent: Sierra, przygodowa, horror, PC, 1995, cena: ok. 32 zł

Miłośnicy Sierry mogli poczuć się nieco zaskoczeni zapowiedziami i premierą Phantasmagorii. Roberta Williams, znana wówczas głównie za sprawą baśniowej serii King's Quest, butnie wkroczyła w świat horroru. Jej nowe dzieło było tytułem przeznaczonym dla dojrzałych graczy, takich, którzy nie boją się makabry i krwi ukazywanej na ekranie monitora. Gra wzbudziła sporo kontrowersji i do dziś w niektórych kręgach mówi się o niej szeptem ;-) Co obecnie Phantasmagoria ma do zaoferowania fanom przygodówek? Sprawdźmy.

Główną bohaterką gry jest Adrienne Delaney. Wraz z mężem przeprowadza się do nowo zakupionej posiadłości. Pierwsze chwile w nowym domu są sielanką, ta jednak nie trwa zbyt długo i niebawem Adrienne zaczyna być świadkiem różnych niepokojących wydarzeń, miewa dziwne sny, a miejsce zdaje się okrywać jakaś złowieszcza aura. Z dnia na dzień życie bohaterki przeradza się we wciąż narastający koszmar. I to my, gracze, musimy pomóc jej w odkryciu tajemnicy, którą kryją ściany posiadłości. 

Phantasmagoria należy do grupy gier w formie interaktywnych filmów. Pojawiła się na rynku w erze płyt CD, kiedy programiści wciąż byli zafascynowani możliwościami nowej technologii. Tytuł w pełni korzysta więc ze wszystkich dobrodziejstw krążków. W pudełku znaleźć można było aż 7 płyt CD, a każdą z nich po brzegi wypełnioną danymi. Niemal cała gra toczy się na terenie dużej posiadłości, co spowodowało, że chcący uniknąć ciągłej żonglerki płytami programiści zdecydowali się umieścić na wszystkich część tych samych plików - filmików ilustrujących przechadzanie się po domostwie itd. Między innymi z tych powodów dostępna na GOG wersja gry waży "zaledwie" 1,7 GB.  

Grafika, choć nie 3D, mocno się już zestarzała, jednak w oczach retro fanów prezentuje się całkiem okazale. Renderowane tła pełne są szczegółów, drobnych elementów, które sprawiają, że zwiedzane lokacje nie są sterylne i puste. Naprawdę miło na dzieło Sierry popatrzeć. A skoro film, to muszą być i scenki przerywnikowe. Wszystkie działania i dialogi dostajemy więc w formie filmików z żywymi ludźmi. Wygląda to bardzo dobrze, aktorzy odgrywają swoje role przyzwoicie i nie odstają jakoś szczególnie od teł - graficy wykonali kawał dobrej roboty. Na szczególną uwagę zasługują sceny z wykorzystaniem efektów specjalnych - momentami można poczuć się niczym podczas seansu jakiegoś starego horroru. Fajne, zwłaszcza dla takiego maniaka gatunku, jak ja. Krwi i flaków również nie zabraknie, jest więc na czym zawiesić oko. Całości dopełnia dobre udźwiękowienie i muzyka, do produkcji której zatrudniono między innymi ponad stuosobowy chór. 

To horror, kilka chorych  scen
musiało się więc znaleźć
Interfejs, zważywszy na rok produkcji gry, jest całkiem przyjazny. W dole ekranu mamy do dyspozycji ekwipunek i ikonę czaszki, w którą - gdy utkniemy na amen - możemy w akcie desperacji kliknąć, co wywoła drobną podpowiedź. Ciekawostką jest menu opcji, gdzie znaleźć można przycisk uruchamiający cenzurę - nie obejrzymy w takim wypadku scen przemocy oraz słynnej, wzbudzającej właśnie największe kontrowersje, sceny gwałtu, która jednak w porównaniu do tego, co czasem dzieje się w dzisiejszych filmach, jest bardziej śmieszna niż gorsząca. 

Zagadki opierają się głównie na odpowiednim manewrowaniu przedmiotami. Nie są jakoś szczególnie trudne i zaprawieni w bojach miłośnicy Sierry bez większych kłopotów Phantasmagorie ukończą. W porównaniu do King's Questów jest wręcz dziecinnie prosta, co niektórych może nieco zawieść. Mnie zabawa zajęła jakieś 8 godzin, co specjalnie szokującym wynikiem nie jest, jednak każda z minut wypełniona jest emocjami Na nudę narzekać się nie da, a końcówka to już istna bitwa o przetrwanie - pamiętajcie o częstym zapisywaniu gry. 

Phantasmagoria to udany komputerowy horror, który do gustu przypadnie każdemu miłośnikowi klimatycznych przygodówek. Nastrój grozy faktycznie jest wyczuwalny, akcja toczy się w odpowiednim tempie, a rozgrywka przynosi sporą dawkę frajdy. - szczególnie jeśli macie, jak ja, słabość do FMV. Uruchamiać po 22.00 w pustym mieszkaniu. Dreszczyk trwogi gwarantowany.

Ocena: 7+/10

Piotr Wysocki



2 komentarze:

  1. Pamiętam te 7 płyt CD. Wtedy to był kosmos. To była chyba jedna z droższych produkcji w branży gier. Fajnie że to opisałeś. Zupełnie zapomniałem o tym tytule :). Może jak moje dzieci pójdą do szkoły za parę lat, będę mieć więcej czasu i wrócę do tytułu ^^ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Premiera Phantasmagorii przypadała na czasy, kiedy przygodówki osiągały szczyt swojej popularności, stąd taki rozmach :-) To horror, możesz grać nocami, kiedy dzieci śpią :-D

      Usuń