czwartek, 21 listopada 2013

Skandalista Goffman - Jonathan Tropper - Recenzja

Skandalista Goffman, Jonathan Tropper, Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 362 strony

Wydana nakładem Wydawnictwa Literackiego powieść Jonathana Troppera nie osiągnęła u nas spektakularnego sukcesu. Ciężko znaleźć w sieci jakąkolwiek recenzję (no, jedną znalazłem), a samą książkę udało mi się dostać za kilka złotych w jednym ze sklepów internetowych oferujących tytuły, których z rozmaitych powodów wydawnictwa postanowiły się pozbyć. O miejscach tych już kiedyś pisałem, zatem w tekście tym skupimy się na samej powieści. Będzie krótko i konkretnie, przynajmniej ten jeden raz zgodnie z pierwotnymi założeniami bloga ;-)

To powieść obyczajowa, podejmująca tematy całkiem poważne, ale napisana w sposób lekki, ironiczny, co sprawia, że ani przez chwilę nie czujemy się treścią przygnębieni, choć w zasadzie powinniśmy. Podczas lektury na myśl przychodził mi czasami John Irving - nie wiem jak trafne jest to skojarzenie, czytałem zaledwie dwie książki tego pisarza, ale utkwiło mi to w głowie i postanowiłem się tą myślą podzielić ;-) Irving w nieco gorszym wydaniu, uściślijmy. Tropper głównego bohatera uczynił pisarzem, którym jest tytułowy Joe Goffman. Facet jakiś czas temu napisał dość kontrowersyjną - przynajmniej z punktu widzenia obsmarowanych z góry do dołu mieszkańców jego rodzinnego miasteczka - książkę. Ta została bestsellerem, a nawet dochrapała się ekranizacji. Sąsiedzi go wyklęli, jednak po latach, zmuszony sytuacją (umierający ojciec), Joe postanawia na jakiś czas wrócić na stare śmiecie. Stare blizny otwierają się ponownie, a na światło dziennie wychodzą ukryte gdzieś głęboko w umyśle wspomnienia. Dla bohatera wizyta ta będzie swego rodzaju rozliczeniem z przeszłością, pozwalająca naprawić niektóre dawno popełnione błędy.  

Jonathan Tropper - autor
Powieść niezła, nie da się zaprzeczyć. Toczy się własnym, niespiesznym raczej tempem. Pełna jest retrospekcji, dzięki którym mamy okazję nieco lepiej poznać postać Joe'go, ale i jego rodzinę oraz znajomych. Czyta się to przyjemnie, aczkolwiek fabuła jakoś specjalnie nie porywa. Nie jest to książka, w której zatapiamy się bez reszty i która chodzi za nami w czasie każdej przymusowej przerwie w czytaniu. Nie, mnie lektura zajęło grubo ponad tydzień, dawkowałem ją sobie dość oszczędnie i, szczerze mówiąc, koniec końców ciężko mi ją obiektywnie ocenić. Miłośnicy obyczajówek, zwłaszcza tych realistycznych, twardo stąpających po ziemi (zero słodyczy, Tropper nie lukruje, nie idealizuje), ale podanych w ironicznej panierce, powinni być w pełni ukontentowani. Mnie się podobało. Nie szalenie, nie potężnie - po prostu podobało.

Ocena: 6+/10

Piotr Wysocki

5 komentarzy:

  1. Hm, może też by mi się podobała :) Ale nie wiem, czy jestem w stanie tyle szperać, aby ją znaleźć :D Póki co aż tak mi nie zależy. Aczkolwiek w bibliotece zapytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytać warto, a nuż będzie, a nuż się spodoba :)

      Usuń
  2. Zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie!

    Pozdrawiam, Niepoprawny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak twierdzisz :-P Ja również pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Mam ją na półce, kiedyś pewnie przeczytam... ;)

    OdpowiedzUsuń