piątek, 29 listopada 2013

Śmierć w Wodzie - Torkil Damhaug - Recenzja

Śmierć w wodzie, Torkil Damhaug, wydawnictwo: Skrypt, 400 stron

Czytając na czwartej stronie okładki, że jest to piąta książka Torkila Damhauga, autora głośnej powieści "Spójrz na mnie, Meduzo", byłem przekonany, że skoro już podano jej polski tytuł, to można ją u nas dostać. Niestety, "Śmierć w wodzie" to jedyna przełożona na język polski opowieść norweskiego pisarza i jedyne co pozostaje, to żałować, że wydawnictwo Skrypt tak szybko upadło. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mieli w planach wydanie jeszcze co najmniej jednej z jego książek. Użyłem słowa żałować, gdyż "Śmierć w wodzie" to naprawdę świetny, psychologiczny kryminał.  

Zaczyna się od dość długiego prologu. Rok 1996. Poznajemy kilkunastoletniego Jo, który wraz z rodziną wypoczywa w greckim kurorcie. Nie jest to jednak szczególnie miło spędzony czas. Matka alkoholiczka, niezbyt interesujący się chłopakiem ojczym, młodsze rodzeństwo, którym musi się opiekować. Dopiero spotkanie z pewnym mężczyzną na zawsze zmieni jego życie. I nie tylko jego, co okaże się w przyszłości.
Przenosimy się do roku 2008. Akcja głównej części powieści toczy się wokół Liss Bjerke, początkującej modelki z Amsterdamu, prowadzącej raczej mało przykładny tryb życia - imprezy, narkotyki, seks, i tak tydzień po tygodniu. Na wieść o zaginięciu starszej siostry, Liss postanawia wrócić do domu, do Oslo i przeprowadzić własne śledztwo. Odkryje dużo więcej, niż mogłaby się spodziewać. 

Torkil Damhaug - autor
Fabuła to mocna strona tej powieści. Wielowarstwowa, poplątana jak metr sznurka w kieszeni, wymagająca pewnego skupienia. Ciężki kaliber, można by rzec. Zdecydowanie nie jest to kryminał z gatunku tych plażowych, lekkich i przyjemnych. Lektura przygnębiająca, wzbudzająca silne emocje i chyba niemożliwym jest, by pozostawiła kogokolwiek obojętnym. Ciekawym zabiegiem, jaki zastosował Damhaug, jest kilkuosobowa narracja. Bohaterów, z perspektywy których obserwujemy wydarzenia - a którzy dostali "rolę" na co najmniej kilkadziesiąt stron - otrzymujemy kilku, co początkowo, po pierwszym przeskoku z jednej głowy do drugiej, może być odrobinę dezorientujące, szybko jednak dochodzimy do wniosku, że dzięki temu powieść staje się jeszcze bardziej emocjonalna, bliższa czytelnikowi. Świetne jest też zakończenie, którego raczej nie sposób przewidzieć, aczkolwiek odnośnie tego wolę nic nie wyrokować - nigdy nie byłem asem dedukcji ;-)

Dobrze napisany, pozbawiony nużącej rozwlekłości (choć całość zamyka się na solidnych czterystu stronach) i wciągający kryminał. Nawet czytelniczy kryzys, za sprawą którego książkę przerabiałem przez kilkanaście dni, nie przeszkodził mi w śledzeniu historii z zainteresowaniem. Ba, nawet po zakończeniu i odłożeniu powieści na półkę, ta siedziała mi w głowie, przypominając się w najmniej spodziewanych okolicznościach. Bardzo dobre, bardzo polecam. 

Ocena: 8+/10

Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. Nie lubię kryminałów, ale okładka jest bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń