wtorek, 24 grudnia 2013

Deponia - Recenzja [PC]

Deponia, producent: Daedalic Entertainment, przygodowa, PC, cena: 39,99 zł

O przygodówkach ze stajni Daedalic Entertainment pisze na blogu często, co jednak nie powinno dziwić nikogo, kto czuje się w tym gatunku jak ryba w wodzie. Zdolni Niemcy produkują bowiem swoje gry niemalże taśmowo, i co rusz możemy się nimi cieszyć na ekranach naszych wypasionych monitorów. Tym razem przyszło mi spędzić kilka naprawdę przyjemnych godzin w Deponii. Mówię przyjemnych, gdyż to kolejne całkiem udane dzieło studia, przy czym trzeba wam wiedzieć, że wymagająca ze mnie bestia. Zwłaszcza w przypadkach gier humorystycznych - takiego ponuraka jak ja, rozbawić jest okrutnie ciężko.

W tej pełnej gagów grze wcielamy się w postać kompletnie antypatycznego Rufusa, którego życiowym celem jest wydostanie się z rodzinnego miasta, tytułowej Deponii, która jest, i wcale nie przesadzam, wielkim wysypiskiem śmieci. Bohater jest jednak na tyle gamoniowaty, że wszelkie plany mające na celu przybliżyć go do spełnienia marzeń spełzają na niczym - i to w dość spektakularny sposób, czego będziemy świadkiem już po pierwszym zadaniu. Nieoczekiwany splot wydarzeń może jednak w końcu odmienić los Rufusa. Czy tak się stanie? Tego nie wiem, jako że cała historia składa się z trzech części, a ja grałem tylko w pierwszą z nich. Nie bójcie się, to nie kolejna epizodyczna przygodówka, gdzie każdy odcinek starcza na 2-3 godziny zabawy. To pełnoprawny point&click, pozwalający na co najmniej 9-10 godzin rozgrywki, a druga część jest rzekomo nawet jeszcze dłuższa. To miłe w czasach tytułów na jeden wieczór.  


Fabuła jest dosyć ciekawa, aczkolwiek na pewno nie przoduje pośród produkcji Daedalic, w które miałem okazję zagrać. Ot, wciąga na tyle, by cały czas przeć do przodu z zaciekawieniem, ale w żadnym momencie nie zaskakuje. Największą siłą scenariusza jest wszechobecny humor, od którego skrzą się dialogi i większość wydarzeń. Nie znajdziemy tu wyciskających łez scen i momentów skłaniających do przemyśleń - czy to jednak wada? Wszystko zależy od preferencji. Jeśli jesteście fanami tytułów od LucasArts, będziecie w domu. 

Tyle śmieci, byłaby z tego fajna gra typu Hidden Object - tfu, co 
ja gadam, jeszcze ktoś sobie to weźmie do serca i...
Deponia jest przygodówką klasyczną w każdym calu. Zbieramy przedmioty, używamy ich, gadamy (dużo gadamy) i rozwiązujemy różnorakie zagadki logiczne. Te ostatnie można pominąć, czego jednak nie polecam - wstyd i hańba, a jeśli mamy grę na platformie Steam, nie dostaniemy osiągnięcia. Łamigłówki mają optymalny stopień trudności. Nie są zbyt łatwe i nie da się z nimi uporać w minutę czy dwie, ale nie są i zbyt ciężkie, nie doprowadzają do szewskiej pasji i rzucania bluzgami w cztery kierunki świata. Ciekawe, logiczne i satysfakcjonujące. Podobnie ma się sprawa z zagadkami ekwipunkowymi. Choć Deponia to gra z jajem, przedmioty używany zgodnie z ich klasycznym przeznaczeniem. Momentów, w których należy połączyć sznur z kawałkiem papieru, by otrzymać figurkę buddy (przykład wyssany z palca, dzięki Bogu) właściwie nie uświadczymy, a przynajmniej ja nie jestem w obecnej chwili sobie takowych przypomnieć. Owszem, od czasu do czasu byłem zmuszony do działania zwanego "Używaniem Wszystkiego na Wszystkim", ale cóż, kto powiedział, że życie miłośnika przygodówek jest łatwe? To część naszych obowiązków ;)

Na szczególną uwagę zasługuje oprawa audiowizualna. Jest solidna, momentami nawet wychodzącą poza ów solidność, co jest po prostu miłe zarówno dla oka, jak i ucha. Grafika przywodzi nieco na myśl filmy animowane, choć scenki przerywnikowe mogłyby być jednak odrobinę lepsze. Bardzo dobra jest też muzyka - gitarowe ballady pomiędzy rozdziałami rządzą, aczkolwiek sugeruje nie czytać polskich podpisów, które różnią się od tego, co jest wyśpiewywane. Naprawdę fajne, zawsze żałowałem, że trwa to tak krótko. Angielski dubbing brzmi zaś bez zarzutu. Aktor użyczający głos Rufusowi wykonał niezłą robotę, a i wszelkie postacie drugoplanowe obdarzone zostały pasującymi do ich osobowości głosami. 

Te niemalże dziesięć godzin spędzonych w Deponii uznaje za bardzo przyjemne. Po prawdzie spodziewałem się czegoś gorszego - opinie w sieci i prasie bywały czasem chłodne (spotkałem się nawet z notą w granicach 6/10), tym pozytywniej odebrałem więc całą przygodę. Na pewno sięgnę po część drugą, mam nadzieję, że już niebawem. Polecam.

Ocena: 8-/10 

Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. Ciekaw jestem, czy moją notę miałeś na myśli ;) W aspektach czysto przygodówkowych Deponia jest całkiem niezła, problem w tym, że nie polubiłem Rufusa, a obecny w grze humor zupełnie do mnie nie trafił. Ale wiadomo, każdy ma inne poczucie humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie komediowych przygodówek nie lubię, ale akurat przy Deponii bawiłem się dobrze. Nie świetnie, ale i tak dostałem dużo więcej, niż mógłbym oczekiwać ;-) Prawdopodobnie właśnie Twoją :-D

      Usuń