poniedziałek, 2 grudnia 2013

Hellforces - Recenzja [PC]

Hellforces, producent: Buka Entertainment, FPS, PC

Kupowanie gier wydawanych przez hurtownie oprogramowania Play wiąże się zawsze z dużym ryzykiem trafienia na niegrywalny chłam. Hellforces przygarnąłem skuszony całkiem klimatycznymi screenami i opisem z tyłu pudełka. Zapowiadała się przyjemna, odmóżdżająca strzelanka, za którą przyszło mi zapłacić dosłownie kilka złociszy.

Fabuła jakaś tam jest, ale prawdę mówiąc dziś, po kilku miesiącach od zakończonej zabawy, niemal nic z niej nie pamiętam. W sumie nieważne dlaczego, liczy się tylko to, że możemy obić trochę pysków. Bo Hellforces wcale nie udaje, że jest czymś, czy, wcale nie jest. Nie znajdziemy w nim długich scenek przerywnikowych i setek dialogów. Nie, giwera w dłoń i do boju!

Przyłapany! Chciałeś zmyć z siebie
dowody zbrodni? Nie ze mną takie
numery!
Hellforces to po prostu pierwszoosobowy shooter, choć na początku przez dłuższy czas będziemy używać broni białej, w tym kijów bejsbolowych, jakichś noży etc. Nieco później przyjdzie pora na coraz to lepszą broń palną. W sumie 24 typy sposobów na uśmiercenie wroga, co jest sumą nad wyraz imponującą. Czasem wręcz ciężko zdecydować, czym by tu w chwili obecnej powypruwać flaki ;-)
Gra składa się trzech kompletnie różnych światów, z czego każdy z nich to co najmniej 4-5 godzin przebijania się przez wciąż napływających wrogów. Dużo. Chyba nawet aż za dużo, bo pod koniec odczuwałem już znużenie i jak najszybciej chciałem się z grą uporać. Dobrze byłoby zapewne co kilka godzin (dni) zabawy z Hellforces odpalać sobie coś innego, dla odsapnięcia, ale sam jestem tego typu graczem, który nie zaczyna niczego nowego, póki nie dobrnie do finału w tym, co aktualnie ma na tapecie.

Grafika taka sobie, choć należy pamiętać, że dzieło Rosjan miało światową premierę w 2004 roku, a więc już dobry kawałek czasu temu. Irytuje długie wczytywanie się poziomów. Na pewno nie z winy mojego sprzętu, gdyż do najsłabszych nie należy. Winą obarczam słabo zoptymalizowany silnik. Dźwięk i muzyka nijakie. Grywalność przeciętna, chwilami nawet nieco powyżej. 

Za kilka złotych można śmiało wziąć. Osobiście czasu spędzonego przy Hellforces nie żałuję. Solidny średniak.

Ocena: 5/10


Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. Solidny średniak, he he :-D Chyba gdzieś mam płytkę z tym czymś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie!
    Zamierzasz wysłać dane i wybraną książkę czy mam wybrać kolejną osobę? Proszę o prędkie zdefiniowanie się, bo moja prośba o pośpiech nie była przypadkowa :-)

    OdpowiedzUsuń