wtorek, 14 stycznia 2014

Cryptic Cosmos - Recenzja [Android] [iOS] [Recenzja]

Cryptic Cosmos, 3D Methods, Android, cena: 3,14 zł (Android), 0,89 Euro (iOS)

Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie byłem zwolennikiem science-fiction, toteż opisywaną tu dziś grą w życiu nie zainteresowałbym się na tyle, by wybulić za nią jednego dolara. Pojawiła się jednak sposobność zdobycia Cryptic Cosmos za darmo, a - jak dobrze wiecie - jeśli coś rozdają za friko, ja jestem pierwszy w kolejce ;) Nie potrafiłem sobie odmówić ściągnięcia i przetestowania tego niewielkiego dzieła, czego owocem jest ów krótka recenzja. 

Główną motywację do zainstalowania i uruchomienia Cryptic Cosmos stanowił fakt, iż jest to - a przynajmniej tak wydawało mi się po spojrzenia na screeny - przygodówka point&click. Istotnie, po części tak też jest w rzeczywistości, aczkolwiek całość skręca troszkę w stronę tytułów zwanych potocznie escape room, co mnie akurat było odrobinę nie w smak. Fabuła nic szczególnie fascynującego nie serwuje. Jesteśmy łowcą głów, którego zadaniem jest złapanie pewnego rzezimieszka. Trafiamy na niemal wyludnioną bazę gdzieś w przestrzeni kosmicznej, a po rozmaitych perypetiach poza głównym, wspomnianym już celem, będzie trzeba się jeszcze z niej wydostać. Standard, w dodatku kiepsko podany. Okazjonalne dialogi są okrutnie sztampowe, a znajdowane dzienniki krótkie i zwyczajnie nieciekawe. Nieco lepiej ma się sprawa w kwestii zagadek. Tych jest dużo i potrafią spędzić sen z powiek na więcej niż kilka minut. Nie grzeszą może kunsztem inwencji, ale swoją rolę spełniają - zmuszają do użycia szarych komórek, do uważnego przypatrywania się otoczeniu i tak dalej. Amatorzy mogą spojrzeć w wbudowany do programu poradnik, który podpowie co i gdzie należy w obecnej chwili zrobić. Czasem podaje rozwiązanie niemal na tacy, a czasem tylko je sugeruje. Poza rozwiązywaniem łamigłówek przyjdzie nam też zbierać i używać przedmioty. Całkiem często, swoją drogą, co jest jednak umiarkowanie przyjemne.

Sterowanie jest proste i nie nastręcza żadnych problemów. Wszystkie działania wykonujemy poprzez stukanie palcem w ekran i naprawdę nic więcej nie można o tym aspekcie powiedzieć. Zapis gry dokonuje się automatycznie na każdym ekranie, przez co nawet po przypadkowym wyłączeniu aplikacji, wracamy do niej dokładnie tam, gdzie zabawę skończyliśmy. 

Grafika i oprawa dźwiękowa przedstawiają sobą niezbyt przyjemny dla oczu i uszu wizerunek. Nie jest to w żadnym razie najniższa liga, ale ciężko powiedzieć o zwiedzanych pomieszczeniach i towarzyszących temu dźwiękach oraz muzyce cokolwiek pozytywnego. Ot, takie sobie tła, dźwięki z banku sampli i szybko zapętlająca się muzyka. Takie to wszystko... amatorskie, po prostu. 

I gdyby ktoś poprosił mnie o opisanie tej gry za pomocą jednego słowa, chyba właśnie amatorska byłoby najbardziej trafnym określeniem, którego mógłbym użyć w stosunku do niej. Jak na dłoni widać, że za Cryptic Cosmos nie odpowiada żadna gruba ryba w branży - fabuła napisana na kolanie, przeciętna oprawa audiowizualna, wątpliwa grywalność... Nie będę kłamał, przez kilkanaście minut bawiłem się nieźle, jednak później do rozgrywki coraz wygodniej rozsiadała się Pani Nuda, co w znaczący sposób wpływa na moja ocenę końcową. Kto wie, może gdybym był fanatykiem science-fiction, nota byłaby o kilka oczek wyższa. Eee, chyba jednak nie.

Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. Szkoda, że gra jest słaba, bo ja w przeciwieństwie do autora tekstu, klimaty sf wielbię ponad wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Escape the room - burp... Dla mnie to takie HO, tyle że bardziej wymagające. Kieprawo to wygląda :D

    OdpowiedzUsuń