czwartek, 2 stycznia 2014

Gdzie jest Wally?: W Holywood - Recenzja [JAVA]

Gdzie jest Wally: W Hollywood, producent: Capcom, JAVA

Na pewno co poniektórzy z Was pamiętają jeszcze ukrywającego się na kartach dziesiątek wydanych swego czasu książeczek dla dzieci wysokiego chudzielca o imieniu Wally. Jeśli komuś tęskno za tamtymi czasami, właśnie nadarzyła się okazja, by raz jeszcze spotkać się z sympatycznym okularnikiem. Oto gra na komórki, zatytułowana Gdzie jest Wally?: W Holywood. 

Produkcję śmiało nazwać można zbiorem porozrzucanych na dziesięciu lokacjach mini-gierek. W sumie daje to nam niecałe czterdzieści plansz, lecz samych gier jest, rzecz jasna, znacznie mniej. Oprócz znanego z książeczek wyszukiwania Wally'ego i jego przyjaciół, mamy tu na przykład znanego z Windowsa sapera, kółko i krzyżyk, odkrywanie par czy przesuwaną układankę. Każda z gier ma jeden wspólny element - wymaga od gracza spostrzegawczości i logicznego myślenia - miłośnicy akcji i zręcznościowych wyzwań nie znajdą tu nic, co mogłoby na dłużej przykuć ich wzrok. Czy to źle? Wręcz przeciwnie, o ile oczywiście lubicie gry logiczne. Zadania z początku są bardzo proste, wręcz banalne, jednak z czasem stopień trudności rośnie i niektóre etapy (saper czy układanka) potrafią pochłonąć dobre kilkanaście minut. 

Oprawa graficzna pozostawia sporo do życzenia. Wszystko narysowane jest w prosty sposób, z małą ilością detali i kolorów. Coś takiego mogłoby wyjść nawet z Painta ;-) W pewien sposób jest to na pewno wymuszone stylem książkowego odpowiednika. I owszem, choć nie sposób odmówić takiej oprawie pewnego uroku, szału mimo wszystko nie ma. Podobnie mogę wypowiedzieć się w kwestii muzyki i dźwięku - melodie są skoczne i wesołe, lecz przyjemniej gra się bez dźwięku. Trochę szkoda, aczkolwiek uważam, że w tego typu tytułach oprawa audiowizualna nie gra zbyt dużej roli i nie powinna zbyt mocno wpływać na ocenę końcową. 

Gdzie żeś się draniu ukrył ;-)
Gdzie jest Wally nie należy do wyjątkowo rozbudowanych i długich produkcji, ale i tak starcza na dłużej, niż można by się tego spodziewać. Nie zawiodą się ci, którzy uwielbiają odkrywać sekrety - dla nich przygotowany został dział osiągnięć, gdzie na ukończenie czeka kilkanaście wyzwań. Warto też wspomnieć o dobrze przygotowanej polskiej wersji programu. Nie dostrzegłem żadnych błędów i wpadek językowych, za co należy się tłumaczom uścisk dłoni. 

Autorzy postawili na znane i sprawdzone rozwiązania - nie znajdziemy tu nic, co można by uznać za innowacyjne, jednak wbrew temu zabawa okazuje się być całkiem sympatyczna i pobudzającą szare komórki (czasem trzeba, kilka musi przecież zostać na czarną godzinę ;-). To jeden z tych tytułów, do których najlepiej przysiada się raz na jakiś czas, na kilkunastominutowe sesje. Niby nic rewolucyjnego, niby nic rewelacyjnego, ale sprawdzić można, zwłaszcza jeśli postać Wally'ego nie jest Wam obca i nie boicie się ruszyć czasem głową.

Ocena: 6+/10

Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. Mogliby to przenieść na Androida i iOS-a, na dotykowym ekranie grałoby się fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń