poniedziałek, 13 stycznia 2014

Piętno Śmierci - Amy Mackinnon [Recenzja]

Piętno Śmierci, Amy Mackinnon, Klub Dla Ciebie, 240 stron

Miewam takie okresy czasu, że raz za razem nieświadomie sięgam po powieści debiutantów. Coś takiego dopadło mnie i teraz, gdyż Piętno Śmierci to trzecia z kolei przeczytana przeze mnie książka pióra początkującego autora. Przelana na papier przez Amy Mackinnon (a wydana nakładem Klubu Dla Ciebie) historia przeszła w naszym kraju niczym ninja - zupełnie niezauważenie. Ciężko znaleźć jakąkolwiek recenzje w sieci, a nawet na popularnych, zrzeszających czytelników serwisach, powieść ma ledwie kilkadziesiąt oddanych głosów. Nie jest to zatem rzecz, po którą sięgnąłem pod wpływem wylewających się zewsząd pozytywnych opinii. Trafiła się po prostu okazja, możliwość przygarnięcia Piętna Śmierci za dziesięć złotych, co w połączeniu ze znalezioną gdzieś w odmętach internetu rekomendacją Stephena Kinga skończyło się tym, że po raz kolejny mój zawsze głodny portfel boleśnie jęknął i wykrztusił z siebie banknot o odpowiednim nominale ;) Dość jednak pisania o nic nie znaczących bzdetach (w końcu! /RePeG), które wplatam w swoje opinie o książkach tylko po to, by tekst nie był żenująco krótki. Bo tak jak o grach mógłbym mówić bez końca, to gdy chodzi o książki czy filmy, nie lubię bawić się w analizy i skrzętne opisywanie każdych wątków fabuły czy motywacji bohaterów. Tego tu nie znajdziecie. Postaram się za to przelać za pomocą klawiatury myśli, które krążyły mi w głowie podczas tych kilku spędzonych przy książce godzin.

Clara Marsh pracuje w zakładzie pogrzebowym. Codziennie przygotowuje zwłoki do pochówku. Przed kilku laty oddała tę posługę zamordowanej dziewczynie, której tożsamości nie udało się ustalić. Tę właśnie dziewczynę rozpoznano na filmie pornograficznym – znalezionym w domu niedawno zmarłego człowieka, ważnego dla lokalnej społeczności. Clara nie ma pojęcia, że jej wspomnienia mogą naprowadzić policję na trop seryjnego zabójcy. Wie o tym natomiast zbrodniarz, który uczyni wszystko, by zlikwidować niewygodnego świadka…

Amy MacKinnon
Wydawcy dwoją się i troją, by przetłumaczona i wydrukowana przez nich literatura znalazła jak największą ilość nabywców. To normalne i w pełni zrozumiałe, zdarzają się jednak sytuację, gdy odpowiedzialni za promocję osobnicy zaczynają grać nieczysto. A to już nie jest fajne. Opis Piętna Śmierci wyraźnie sugeruje i przypisuje go do gatunku kryminału i thrillera, co niestety tylko po części jest prawdą. Mówię niestety, gdyż głodni wrażeń czytelnicy mogą poczuć się oszukani zawartością tej powieści. Owszem, dostajemy tu kryminalną zagadkę i kilka mocniejszych, potencjalnie wrzucających na plecy dreszcz scen, ale autorka skupia się przede wszystkim na psychologicznej warstwie swojej historii. Ciekawa jest tu zwłaszcza główna bohaterka. Kobieta o skomplikowanej, naznaczonej ciężkimi przeżyciami osobowości. Innymi słowy - zdrowo pokręcona babka. Przyznaje, zupełnie nie tego się spodziewałem. Jedna z czytelniczek napisała gdzieś, że to łatwa lektura do poduszki, z czym osobiście zupełnie się nie zgadzam. Debiut Mackinnon czyta się dość chropowato, poruszane przez nią tematy zdecydowanie do najprzyjemniejszych nie należą, a nad całością unosi się chmura smutku i melancholii. Mnie się podobało. Prawdopodobnie za miesiąc czy dwa w głowie pozostanie mi z tych nieco ponad dwustu stron niewiele, nie zmienia to jednak faktu, że to całkiem dobra opowieść, po którą sięgnąć warto. I to nie tylko ze względu na to, że wala się po wyprzedażach ;)


Piotr Wysocki  

1 komentarz:

  1. Jakoś tak zbyt dołująco to brzmi. Nie przepadam za takimi książkami, dużo lepiej leży mi fantastyka, zwłaszcza ze szczyptą humoru :)

    OdpowiedzUsuń