środa, 15 stycznia 2014

WarioWare: Touched! - Recenzja [Nintendo DS] [Recenzja]

WarioWare: Touched!, producent: Intelligent Systems, Nintendo DS, arcade

WarioWare to już potężna marka. Wszystko zaczęło się od GBA, potem był GameCube, a teraz i DS. Dotykowy ekran konsoli otworzył programistom wrota do pomieszczenia pełnego pomysłów na nowe mikro gry. Bo, co zresztą wskazuje tytuł, tym razem będziemy głównie dotykać, pocierać i macać ;-) A jak wypada to w praniu?

Nieźle. Tylko nieźle? Nie wiem, może się starzeje i coraz mniej rzeczy mnie rusza, lecz WarioWare Touched! nie bawił mnie tak bardzo, jak niegdyś pierwsza gra serii na GBA, przy której spędziłem dziesiątki godzin z uporem maniaka masterując kolejne mini gierki i odkrywając dodatki. Tu, w wersji DS, wiele wyzwań jest naprawdę ciekawych i zaskakujących pomysłowością, ale ciągłe stukanie stylusem w ekran staje się po pewnym czasie ciut monotonne. Tytuł nie sprawdza się na długie sesje. Piętnaście, dwadzieścia minut, i przeważnie mamy dosyć. A raczej mam, bo nie trzeba chyba nikomu przypominać, że gusta są różne. Przyznam, że brakowało mi zwyczajnych mikro gier, w których sterowałbym krzyżakiem. Co prawda jeden rozdział pozwala odpocząć dłoniom na rzecz pracy płucami, ale jest to fajne tylko przez chwilę.

Jedna z mini gier - uch, tak, to to, o 
czym myślicie
Gra została dopracowana pod względem audiowizualnym, choć oczywiście trzeba mieć na uwadze specyficzny styl całej serii. Grafika wygląda momentami jak kreślona dziecięcą dłonią, dźwięki i muzyka brzmią oldschoolowo, ale wyraźnie czuć, że wszystko jest na właściwym miejscu i nie sposób nie cieszyć gęby widząc i słysząc te wszystkie wariackie elementy. Dobra robota.

Tryb fabularny nie należy do zbyt długich, ale chyba każdy miłośnik WarioWare wie, że daniem głównym jest tu masterowanie na "kwiatka" każdej gierki, za co z czasem otrzymujemy różne śmieszne dodatki i mini gry. Ów bonusy sprawiają, że jest sens powracania do widzianych już gier, choć te nie zawsze są na tyle fascynujące, by czerpać frajdę z ich dłuższego pokonywania. 

W sumie bardzo fajny tytuł, tego nie da się ukryć, ale już nie tak magiczny jak kiedyś. Jeśli dopiero co kupiliście Nintendo DS i chcecie pobawić się ekranem dotykowym, zakup WarioWare Touched! będzie strzałem w dziesiątkę. 


Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. E tam, Wario wymiata, mnie Touched się podobało, sam dałbym oczko więcej, może nawet z plusem :D Monotonia czasem kłuje, ale ta gra nigdy nie była na godziny, prędzej minuty ;]

    OdpowiedzUsuń