niedziela, 26 stycznia 2014

Wpuść Mnie - John Ajvide Lindqvist [Recenzja]

Wpuść Mnie, John Ajvide Lindqvist, wydawnictwo: Amber, liczba stron: 360

Oskar mieszka z matką na sztokholmskim przedmieściu. Nieśmiały i zakompleksiony nie ma przyjaciół. W szkole jest przedmiotem nieustannych drwin i szyderstw, koledzy dręczą go i prześladują. Do sąsiedniego mieszkania wprowadza się Eli. Jest rówieśniczką Oskara, ale nie chodzi do szkoły. I opuszcza dom tylko po zmroku. Pewnego dnia w okolicy zostaje znalezione ciało nastolatka - bez kropli krwi...

John Ajvide Lindqvist
Zrobiłem coś, czego zazwyczaj nie robię - obejrzałem dwie ekranizacje, a na koniec kupiłem książkę, na podstawie której one powstały. Z zasady nie lubię trawić po raz drugi (i trzeci) tych samych historii, tu zachęciło mnie jednak nazwisko autora, jak również - nie udawajmy - cena powieści, zaledwie dziesięć złotych ;-) Co mogę powiedzieć po jej przeczytaniu? Będzie krótko i bez wnikania w wydarzenia. W pełni świadom swoich słów stwierdzam, że to zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy, jakie w przeciągu kilku ostatnich lat trafiły mi się na polu literackich horrorrów. Chociaż z tym horrorem to tak nie do końca prawda. Grozy jako takiej - a mówiąc to na myśli typowo straszakowe, nastawione na efekt sceny - właściwie we Wpuść Mnie nie ma. Niepokój, owszem, obrzydzenie, tak, ale strach w czystej postaci atakuje okazjonalnie. Dlatego też czytelnicy oczekujący, że ich lektura przerywana będzie histerycznymi wrzaskami (dobywającymi się, rzecz jasna, z ich własnych gardeł) mogą poczuć się zawiedzeni. Ja zawiedziony nie byłem, wręcz przeciwnie, to skupienie na psychologicznych aspektach opowieści ogromnie ją wzbogaca, sprawia, że nie daje się jej tak łatwo sklasyfikować, przypisać do jednego czy dwóch gatunków. Co, jak zaobserwowałem, zawęża nieco grupę docelową. Na Lubimy Czytać ktoś stwierdził wręcz, że to najnudniejsza książka ever. Cóż, o gustach się nie dyskutuje, cieszę się jednak, że jestem w stanie docenić talent Lindqvista. Bo to cholernie dobry pisarz, po prostu. Tylko popatrzcie, pisze o wampirach, a robi to tak przekonująco, że bez mrugnięcia okiem jestem w stanie we wszystko uwierzyć. W każde zdanie. Jeśli coś mi zgrzytnęło, to było to tak nieistotne, że teraz nawet nie jestem w stanie tego przywołać. Całą historię poznajemy z perspektywy wielu postaci, zakleszczających się w końcu wątków jest kilka, co również nie wszystkim czytelnikom odpowiadało. Nie ma się jednak tego poczucia, że coś tu jest niepotrzebne, że gdyby to wyciąć, książka tylko zyskałaby na wartości. Ujął mnie ten mrok, chłód i pesymizm, które biją dosłownie zewsząd i od każdego. Brudna, skandynawska literatura, poruszająca tematy, o których większość z autorów boi się mówić. 
Bez dwóch zdań, najlepsza ze wszystkich trzech wydanych u nas powieści Lindqvista. Bije na głowę (zaledwie niezłe, co prawda) Powroty Zmarłych - i warto po nią sięgnąć nawet w sytuacji, gdy oglądaliśmy obie ekranizację, czego sam jestem przykładem. Filmy wykastrowały książkę - co zważywszy na jej objętość jest raczej oczywiste - z wielu scen i wątków, inne trochę spłyciły, a przede wszystkim nie pozwalają nam wejrzeć w umysły bohaterów. Takie rzeczy tylko w literaturze, na filmowej kliszy oddać jest je ciężko. Przeczytać warto, a nawet trzeba. W całej tej lawinie wampirycznych opowieści, które spadły na nas w przeciągu ostatnich lat, Wpuść Mnie wyróżnia się już na pierwszy rzut oka. Brać bez zastanowienia.


Piotr Wysocki

20 komentarzy:

  1. Mnie szwedzka wersja filmu nieco wynudziła :D Ta amerykańska jest bardziej Dla Każdego :D Książki nie czytałem. Może kiedyś. Recenzja nie wyklucza takiej opcji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, zgadzam się, amerykańska wersja filmu jest lepiej przyswajalna, że tak to ujmę :)

      Usuń
  2. Film nadal przede mną. Muszę na początku przeczytać książkę a jak widzę warto to zrobić jak najszybciej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber powinien wydać wznowienie, może tym razem Lindqvist lepiej by się przyjął na naszym rynku.

      Usuń
  3. Pamiętam, że miałam kiedyś obejrzeć film, ale jakoś tak nie było kiedy.
    Nawet nie wiedziałam, że jest również książka. Może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film nie zając, nie ucieknie ;-) A książkę można jeszcze dostać, choćby na Allegro :)

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że jest taka książka. :D
    Widziałam film (wersję skandynawską) - świetny! Pozostaje mi rozejrzeć się za książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawska wersja jest bardziej mroczna od amerykańskiej, tak ją przynajmniej zapamiętałem :)

      Usuń
  5. Z chęcią przeczytam :) Aż dziwne, ale takie właśnie książki po dziesięć zł na stoiskach z tanimi książkami lepiej mi się czyta niż bestsellery za czterdzieści ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawien dawna wiadomo, że bestseller nie oznacza wcale jakości. Niestety, często jest wręcz przeciwnie ;-) Co prawda książki na wyprzedażach to zazwyczaj syf, ale jedna na kilkanaście okazuje się tą perełką, za którą warto się rozglądać :)

      Usuń
  6. Nie oglądałam, nie czytałam, ale ocena mówi sama za siebie. Jednak najpierw sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak najlepiej, choć w moim przypadku nawet dwie ekranizacje nie pozbawiły mnie przyjemności z lektury. Z dobrymi książkami tak jest.

      Usuń
  7. Ocena 9/10 i cena - 10 zł - od razu przekonują mnie do kupna i przeczytania tej książki ;)
    No i podziwiam - mnie nie chciałoby się po dwóch ekranizacjach czytać papierowej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W takiej cenie to nie będę żałować mężowi dobrych wrażeń

    OdpowiedzUsuń
  9. nie kojarzę ani książki, ani filmu - czas nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej. Pisałaś/eś u mnie, że czekasz na następny post, więc cię o nim informuję :>
    http://icken.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać, że rewelacja! Koniecznie muszę przeczytać. Uwielbiam powieści, które skupiają się na psychologicznej stronie bohaterów. Szczególnie "nietypowo" brzmi to, że jest to książka o wampirach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdecznie polecam przeczytanie trylogii autorstwa p. Anny Ficner-Ogonowskiej. Bardzo zainteresował mnie Twój blog, a szczególnie zakładka z literaturą! Bedę tutaj częściej zaglądać, pozdrawiam! http://littleinspirationplease.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cie do Liebster Blog Award :) Zapraszam : http://ksiazkoholiczka100.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę, muszę, muszę przeczytać, na pewno mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń