piątek, 28 lutego 2014

Pokuta - Olle Lonnaeus [Recenzja]

Pokuta, Olle Lonnaeus, wydawnictwo: Rea, 380 stron

Każdy zapalony miłośnik kryminałów ma swoich ulubionych autorów. Takich, po których książki sięga na ślepo, nie przeczytawszy nawet jednej opinii w sieci. Ja i owszem, mam. Kto czyta Stacje Sto Słów na bieżąco, ten pewnie wie, o kim dokładnie mówię. Czasem jednak przychodzi taka chwila, że jest się już zmęczonym wciąż tym samym stylem pisania. I co wtedy? Zaczynamy poszukiwać nowych, świeżych (dla nas) twarzy. Między innymi podczas właśnie takiego researchu (nie licząc drobnego faktu, że książka była na wyprzedaży za kilka złotych ;) położyłem swe zawsze nienasycone dłonie na powieść Szwedzkiego debiutanta Olle Lonnaeusa.

Książka nosi tytuł "Pokuta" (nie, nie ma żadnego związki z "Pokutą" Iana McEwana), a jej autor został przez niektórych krytyków okrzyknięty drugim Stiegiem Larssonem... tyle, że lepszym. Tja, no pewnie, a świnie nauczyły się latać. Tego rodzaju hasła są ostatnio przez wydawców tak mocno nadużywane, że już chyba wyłącznie na kompletnym książkowym laiku zrobią jakiekolwiek wrażenie. Na mnie działają już częstokroć w sposób odwrotny do zamierzanego, bo zniechęcają do sięgnięcia po lekturę. Irytują, mówiąc wprost. Skoro jednak ta kosztowała mniej niż dychę, postanowiłem zrobić coś zupełnie szalonego i ją kupić (ha, taki jestem odważny, skok na bungie to przy tym pikuś!). A potem, o zgrozo, przeczytać w czasie szybszym niż rok od postawienia na półkę ;)

Fabuła. Akcja toczy się w niewielkiej miejscowości w Szwecji, gdzie dochodzi do brutalnego morderstwa starszego małżeństwa, które jakiś czas wcześniej wygrało na loterii okrągłą sumę pieniędzy. Z pewnych, mniej lub bardziej oczywistych przyczyn podejrzenie pada na ich jedynych spadkobierców - biologicznego syna Klasa oraz drugiego, adoptowanego - Konrada. Całą historię poznajemy z perspektywy tego drugiego, który postanawia na własną rękę zgłębić tajemnice morderstwa. Będzie to wyboista droga, podczas której na światło dzienne wyjdzie masa bolesnych wspomnień i tajemnic. 

Olle Lonnaeus
Pewnie już się tego domyślacie, ale z recenzenckiego obowiązku wyrzucę to zdanie z siebie: dostajemy kolejną powieść kryminalną z wysuwającymi się na pierwszy plan wątkami obyczajowymi.. Ten kryminalny cały czas majaczy na horyzoncie niczym fatamorgana i ani myśli przybliżać się do nas wraz z upływającymi stronami. Nie zrozumcie mnie źle, mi widzę w tym nic złego, osobiście tego typu połączenia przyjmuje zacierając ręce z radości, jednak w przypadku "Pokuty" autor koślawo radzi sobie z tą całą obyczajową otoczką. Znacznie ciekawiej czyta się fragmenty, gdzie bohater próbuje bawić się w detektywa, bo cała reszta - większa reszta - jest płaska, nieprzekonująca i często zwyczajnie nudna. Lonnaeus ma głowę przeładowaną dobrymi pomysłami, ale nie jest w stanie przedstawić ich w odpowiednio interesujący sposób. Wyraźnie brakuje mu doświadczenia. Bohaterowie nie grzeszą psychologiczną głębia, przeciętnie rozpisane są też dialogi. Finał? Nie najgorszy.

Przez większą część czytania "Pokuty" moje zainteresowanie balansowało gdzieś w okolicach leniwej obojętności. To nie jest bardzo zła książka, nie jest jednak też dobra.  Czuć, że pisarz jakiś potencjał posiada i osobiście bardzo chce wierzyć, iż jego druga powieść (również wydana w naszym kraju) pozbawiona jest już wyżej wymienionych usterek. Niewykluczone, że kiedyś to sprawdzę. A jeśli się to już stanie, nie omieszkam podzielić się swoimi wrażeniami na łamach Stacji. Rozważenie zakupu "Pokuty" zalecam zaś dopiero w chwili, gdy ta będzie wyceniona na nie więcej jak dziesięć złotych. 


Piotr Wysocki

37 komentarzy:

  1. Mnie też skutecznie odrzucają wszelkie porównania do innych pisarzy. Szkoda, że ten kryminał rozczarowuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, od razu szkoda, zawsze to jedna książka mniej do przeczytania w tym życiu ;)

      Usuń
  2. "Każdy zapalony miłośnik kryminałów ma swoich ulubionych autorów. Takich, po których książki sięga na ślepo, nie przeczytawszy nawet jednej opinii w sieci."
    Oj, tak u mnie to jest Deaver i Kava;)
    Co do "Pokuty" to mimo, że jeszcze nie czytałam nic tego autora chyba sobie odpuszczę. Na razie mam przesyt takimi średniawkami literackimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kava mnie w pewnym momencie zniechęciła i od tego czasu mam do niej uraz ;)

      Usuń
  3. Może kiedyś, ale zgodzę się z awiolą, nie ma co porównywać tekstów do innych pisarzy. Może to dobry chwyt marketingowy, ale można się sparzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki książki z takimi tekstami na okładce będą sprzedawać się lepiej, to z nich nie nie znikną ;)

      Usuń
  4. Oj tak... Ile ja się naczytałam w ostatnich miesiącach jakiś porównań do Larssona, że niby dany autor pisze lepiej to nie da się zliczyć... Larsson przecież był i jest tylko jeden - nie da się go podrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da i nie ma sensu, to że jakiś pisarz jest inny od Larssona jeszcze nie oznacza, że jest od niego gorszy :)

      Usuń
  5. Oj, masz świętą rację z tymi porównaniami. Wszystkie te zabiegi są robione pod komercję. Niestety. Pisanie, że dany autor jest nowym, lepszym "kimśtam" rzadko kiedy się sprawdza.
    Też parę razy się zawiodłam na podobnych książkach - właśnie z wyprzedaży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wyprzedaże trafia trochę chłamu, ale czasem można trafić na perełkę. Warto próbować ;)

      Usuń
  6. Uff, a ja chciałam się w tą książkę zaopatrzyć. Grunt to dobrzy recenzenci ostrzegający przed schematami i nudami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czad, zostałem nazwany dobrym recenzentem - dzięki ;)

      Usuń
  7. Szkoda, że nie jest aż taki dobry. Ja z kryminałów teraz czytam przygody detektywa Roya Gracea autorstwa Petera Jamesa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie kojarzę, zaraz sobie wygugluje ;-)

      Usuń
  8. Już na wstępie mówię nie.
    Takie książki mnie nie interesują... ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam "Jedyną prawdę" Lonnauesa i muszę przyznać, że podobała mi się ta powieść, jest to u mnie rzadkość, bo najczęściej ze skandynawskimi kryminałami jestem na bakier. Na "Pokutę" już nie raz zerkałam, często ta książka bywa w promocjach, ale trochę się jej boję, i chyba dobrze, że jej nie kupiłam, bo mogłabym się rozczarować, a po co mi to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to chyba sobie kupię, na Dedalusie jest za kilka złotych ;)

      Usuń
  10. Szkoda, że książka raczej średnia, chyba jej nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. lubię kryminały, ale jak widzę ten nie dość że nie poraża to jeszcze zniechęca porównaniami i niedociągnięciami...

    OdpowiedzUsuń
  12. nie lubię kryminałów :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale mnie drażni pisanie na okładce, że to "drugi..." albo coś w takim stylu. Każdy autor jest niepowtarzalny, a taki sposób reklamy zniechęca mnie do książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej, z każdą moją wizytą zastanawiam się, skąd Ty bierzesz tych autorów - ja nikogo nie znam xD W każdym razie - przeczytałam Twoją recenzję dwukrotnie i stwierdziłam, że to nie jest książka dla mnie. :D Mówisz, że naszemu autorowi brakuje doświadczenia - w tym momencie nasuwa się pytanie, dlaczego nikt przed publikacją nie zasugerował mi, że książka nie jest dopracowana. Może i spędziłby nad nią o jeden miesiąc więcej, ale jego pióro stałoby się nieco bardziej profesjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorzy z wyprzedaży, hah ;) Duża część moich książek to nabytki z tanich księgarni ;) Na pewno przed wydaniem książkę przeglądało tuzin osób - redakcja, korekta itd. Czasem nawet i to nie wystarczy ;)

      Usuń
  15. Nie lubię średnich książek, lubię dobre!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. No nie wiem, jeśli spotkam w bibliotece to wtedy wypożyczę

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam okazję kupić go na Fb, ale ktoś mnie ubiegł :) Mimo wszystko szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Fb? A cóż to jest? ;)

      Usuń
    2. jak to co :) Wszechmocny facebook :))

      Usuń
  18. Z Lonnaeusa przymierzam się do "Jedynej prawdy", ale opinie też głównie średnie, więc pewnie jeszcze sobie trochę poczeka na półce ;) Od jakiegoś czasu jest popyt na wszystko, co skandynawskie (z nastawieniem na kryminały) i jesteśmy zalewani lepszymi i gorszymi tytułami, znanymi imionami i nazwiskami, które trudno wymówić, a co dopiero zapamiętać :) Nie wiadomo, jak i w czym wybierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnie, fakt, ale "Jedyna Prawda" i trzecia książka Lonnaeusa, której teraz tytułu nie pamiętam, są na Dedalusie po 6-7 złotych/sztuka, co odrobinę kusi ;-)
      Im większy wybór, tym lepiej, wiadomo, nie powinniśmy narzekać :-D

      Usuń
  19. Teksty umieszczane przez wydawców na okładkach są coraz bardziej bezczelne;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Porównania do Larssona też na mnie działa jak płachta na byka... Jest jeden Larsson (a raczej był) i starczy... Nie cierpię porównań. Tym bardziej, że to tylko zabieg marketingowy, nie ma najczęściej nic wspólnego z rzeczywistością...

    OdpowiedzUsuń
  21. a już myślałam, że to coś dla mnie czyli miłośnika kryminałów, ale jednak odpuszczę sobie tą książę i rozglądnę się za ciekawszymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. "związki" - literówka :) A co do książki - hm, odpuszczam. Wątki obyczajowe na 1 planie? Niby spoko, ale jakoś wolę je w wykonaniu kobiet, chyba lepiej się na tym znają :) A "Pokuta" McEvana była super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Z tymi literówkami to ciężka sprawa, teksty tworze zazwyczaj na telefonie komórkowych z T9, które często wstawia złe słowo i nie zawsze wszystko wyłapię ;-) McEwan jest super, na bieżąco poznaje jego twórczość :-D
      A po "Pokuę" Lonnaueusa nie sięgaj, w kryminałach możemy dziś przebierać ile dusza zapragnie.

      Usuń