wtorek, 22 kwietnia 2014

Aktualnie Trawione - Odsłona Druga - Kwiecień 2014

Aktualnie trawione, czyli drugi już w tym roku ekspresowy przegląd tego, w co obecnie gram, co czytam i oglądam. Rzecz wartościowa przynajmniej (albo wyłącznie) z jednego powodu: gdybym jakimś przypadkiem - a przypadki to u mnie codzienność - czegoś tu wspomnianego później nie opisał, nie zeżrą mnie wyrzuty sumienia ;) Taki rzut oka na Piotrkowe aktualności będzie pojawiać się mniej więcej raz w miesiącu - chyba w sam raz, by nikogo nie znużyć. A przynajmniej pragnę w to wierzyć ;) Dość jałowego paplania, przejdźmy do mięcha.

GRY

Android

Ostatnie tygodnie na urządzeniach opartych na systemie Android  nie należały do zbyt pracowitych. O ile samych gier kupiłem sporo (bundle ratunkiem w czasach posuchy, hej ho!), to każdą z nich albo zaledwie musnąłem albo nawet nie zainstalowałem. Zajmijmy się zatem tą pierwszą kategorią. Popykałem kilka godzin w Heroes of Kalevala od jednej z moich ulubionych ekip produkujących tytuły "na pięć minut" - 10tons Ltd. Jest to, w telegraficznym skrócie, jeszcze jeden przedstawiciel gatunku, którego nazywam, być może mało precyzyjnie, "połącz trzy", całość jednak doprawiona została elementami RPG i sim. Zbieramy pieniądze, budujemy, dbamy o zadowolenie mieszkańców, ale przede wszystkim "sprzątamy" kolejne plansze z płytek. Nic szczególnie zajmującego, lecz w przypadku, gdy do zabicia mamy kilka(naście) minut, sprawdza się idealnie. A poza tym fajnie brzmi (muzyka), przyzwoicie wygląda i posiada szczątkową fabułę.

Spędziłem też krótką chwilkę z Broken Sword 2, wersję podrasowaną specjalnie na urządzenia przenośne (choć, z tego co wiem, nie tylko). Przygody George'a i Nico poznałem już lata temu na PeCecie (pochwale się - posiadam oryginalne, premierowe wydanie), nawet nie raz, a trzy razy, przez co rozwiązania zagadek mocno wryły mi się w pamięć i wyzwanie to żadne, jednak zabawa wciąż jest przyjemna, a oprawa audiowizualna cieszy uszy i oczy. Bardzo klimatyczny kawałek retro kodu. 

PC

Jeśli już jesteśmy przy nostalgicznych podróżach, warto płynnie przejść do moich komputerowych przygód. Porządki w grach (mam ponad 300 sztuk wydań pudełkowych, trzeba je czasem ogarnąć) zaowocowały spontaniczną chęcią powrotu do serii Legacy of Kain. Kupiłem kiedyś cztery części i żadnej nie ukończyłem. Poziom trudności i brak możliwości zapisu stanu gry w dowolnym momencie przerosły moje mizerne możliwości, dziś jednak, pełen nadziei, że zebrane przez lata doświadczenie na coś się w końcu przyda, pełen werwy zabrałem się za pomoc Razielowi w zemście za wszystkie doznane krzywdy. I co? I ukończyłem Soul Reaver, a w chwili obecnej kończę Soul Reaver 2. Oprawa graficzna tego pierwszego sprawia dziś cokolwiek paskudne wrażenie, ale muzyka, klimat i grywalność nie mają sobie równych. Serio, już dawno tak dobrze nie czułem się przy klawiaturze. Wysoki poziom trudności, brak jakiejkolwiek mapy, strzałek czy świecących interaktywnych elementów otoczenia wyraźnie pokazało mi, jak bardzo dzisiejsze produkcję stały się niewymagające i gameplay'owo płytkie. Ukończenie Soul Reaver to prawdziwy powód do dumy, a nie ledwie formalność. Odsłona druga, która ukazała się w dwa lata później (2001 rok), jest już nieco uproszczona i mniej klimatyczna, ale wciąż przynosi kupę radochy. Zapisywanie stanu gry zostało jeszcze mocniej spaskudzone (a myślałem, że to niemożliwe), jednak pojawiła się  mapa (symboliczna, ale jest), kompas i poprawiono sterowanie (można korzystać z myszy). Przede mną jeszcze dwie części serii, z czego jestem rad.

PlayStation 3

Po ukończonym na 100% Tomb Raiderze wziąłem się za DMC, czyli najnowsze przygody Dantego w Devil May Cry. Dużo nie ugrałem (kilka misji), przez co nie jestem w stanie zbyt dużo mądrego o tym tytule powiedzieć. Zmiana studia odpowiedzialnego za produkcję zaowocowała pewnymi zmianami, które u zatwardziałych fanów wywołają zapewne mimowolne skurcze mięśni twarzy i krzyki rozpaczy, ja jednak nigdy za serią nie szalałem i takie odświeżenie wizerunku jak najbardziej mi odpowiada. Walka jest przyjemna, elementy platformówkowe zjadliwe, a cała masa broni i umiejętności, które ulepszamy i kupujemy za zdobyte podczas rozgrywki "pieniądze" niesamowicie cieszą. Fabuła? Ujdzie w tłoku. Scenki przerywnikowe zrealizowane są na niezłym poziomie i nie nużą. Na chwilę obecną przyznałbym ocenę osiem na dziesięć. No, może z mały minusem.

Seriale

Peaky Blinders

Serialowo tego miesiąca szczególnie nie szaleje, zapał gdzieś się ulotnił i pozwalam sobie na trzy-cztery odcinki tygodniowo plus jakiś film, o których z wiadomych przyczyn nie będę tu wspominać. Dokończyłem The Red Road (niezłe, polecam, nowa produkcja Sundance Channel trzyma poziom omawianego jakiś czasu temu na Stacji Rectify) i The Widower (bardzo dobre, na faktach i od BBC) i po kilku odcinkach porzuciłem "The Crisis", "Resurrection" oraz "Believe", które nie oferują niczego oryginalnego i są przeciętnie zrobione. Zacząłem za to oglądać sześcioodcinkową produkcję BBC zatytułowaną Peaky Blinders. Początek XX wieku. Miejsce akcji: Birmingham. Serial opowiada o tytułowym gangu, który przez pomyłkę kradnie ogromną ilość broni i amunicji, co zwala im na głowę bezwzględnego komisarza z Belfastu. Dwa odcinki za mną. Wrażenia? Znakomita realizacja, bardzo dobra gra aktorska (Cillian Murphy jako Thomas Shelby daje radę!) i mocna, pełna zwrotów akcji i intryg fabuła. To nie jest bajka dla grzecznych dzieci, z góry ostrzegam zainteresowanych :) 

Książki

Kilka dni temu wziąłem się za kupione jakiś czas temu "Rogi" Joego Hilla. Nie wiem dlaczego powieść zbiera wśród niektórych czytelników tak chłodne opinię. Dotarłem na dwusetną stronę i wciąż jestem bardzo pozytywnie zaskakiwany. Na dobrego pisarza wyrósł nam starszy syn Stephena Kinga - serio! Bardzo dobrze napisane, z ciekawymi bohaterami i równie ciekawą historią. Główny bohater, Ig, budzi się pewnego dnia zauważając, że z głowy wyrastają mu rogi. Te z kolei zdają się mieć dziwny wpływ na spotykanych przez Iga ludzi, którzy bezwiednie zaczynają zwierzać mu się z najskrytszych pragnień i sekretów. Hill ma w sobie to coś, co lubię u jego ojca - jest znakomitym gawędziarzem. Czyta mi się to rewelacyjnie. Recenzja niebawem.   

I to by było na tyle, kolejny przegląd zawartości mojego kulturalnego żołądka już za miesiąc ;)

Follow my blog with Bloglovin

8 komentarzy:

  1. Nie wiedziałem, że syn Kinga pisze... w sumie najpierw muszę się zabrać za samego Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwóch synów, i obaj piszą. Nie odbiegają gatunkowo za daleko od ojca :) Literatura grozy i science-fiction.

      Usuń
  2. Chyba dzięki Tobie przekonam się do gier ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam nowe DMC ,co prawda nie grałem w poprzednie odsłony serii ,ale ten tytuł bardzo mi się podobał

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo! Peaky Blinders to wybór genialny:):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja Crisis jeszcze daję szansę, dobrze mi się ogląda przy obiedzie czy prasowaniu :P Do Peaky Blinders muszę wrócić, bo widziałam 2 odcinki jakiś czas temu. Cillian świetny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam absolutnie nic z tego, co prezentujesz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze Hilla nic nie czytałam...Ale mi wstyd... :/

    OdpowiedzUsuń