środa, 14 maja 2014

Motocross: Extreme Trial [JAVA] [Recenzja]


Producent: Gameloft Wersja językowa: angielska Testowano na: Nokia N95 8GB

Moje pierwsza myśl po uruchomieniu Motocross: Extreme Trial brzmiała mniej więcej tak: łał, toć to niemalże Elastomania! Co najmniej jedna łezka nostalgii w oku się zakręciła, jednak po dłuższym posiedzeniu przed grą doszedłem do wniosku, że produkt Gameloftu różni się nieco od tego wiekowego już dziś hitu shareware. 

Ewolucje w powietrzu to dodatkowe punkty
Wyrzucę to z siebie od razu, bez zbędnego mydlenia oczu: MET absolutnie nie wnosi do tematu nic nowego, a wręcz bezwstydnie powiela wypracowane już dawno temu przez developera schematy. Nie przesadzę zbyt mocno stwierdzając, że wystarczyłoby zamienić motory na samochody i mielibyśmy kolejną ścigałkę nie różnicą się niczym w założeniach od Asphalta. Pięć lokacji składających się z kilku wyścigów, które z kolei dzielą się na trzy wyzwania: byle do mety, byle do mety przed wyznaczonym czasem, zdobądź określoną liczbę punktów wykonując triki. Na każdej z tras możemy wyrwać maksymalnie 3 gwiazdki, które to potrzebne są do odblokowania kolejnych tras. Wygrywając w wyścigach trzepiemy też kasiorę, za sprawą której tuningujemy swoje maszyny (4 statystyki do "rozwoju"), bądź kupienia nowej. Tych jest zaś sztuk 6. Nie za wiele, ale zważywszy na niezbyt dużą liczbę wyścigów liczba ta okazuje się w pełni wystarczająca. Sami widzicie, nic nowego, nic świeżego. Odgrzewany kotlet, tylko panierka świeża.

Czas wykupić polisę ubezpieczeniową...
Wsiadamy w końcu na motor. Jak pewnie zaobserwowaliście na screenach, grafika jest dwuwymiarowa, co - w mojej skromnej opinii - było dobrym posunięciem. W 3D trudniej byłoby oddać arcadową atmosferę tego tytułu, a podejrzewam, że ucierpiało by na tym również sterowanie i ogólna przejrzystość tras. Oprawa wizualna nie przedstawia sobą może nic oszałamiającego - rażą zwłaszcza dosyć częste pustki na ekranie - ale jak już coś się dzieje, to dzieje się konkretnie. Elementów wystroju i obiektów, z których korzystamy podczas jazdy, jest bardzo dużo, a każda trasa wypada niepowtarzalnie również pod względem budowy. Sterowanie rozwiązane zostało dobrze, choć trzeba się do niego przyzwyczaić i (głównie na początku) potrafi sprawić delikatne problemy. Klawiszem 2 przyspieszamy, 8 zwalniamy, 4 i 6 odpowiada za wychylenie motoru, 5 włączamy turbo, a 0 wykonujemy triki. Gra jest dosyć trudna i momentami naprawdę frustrująca, jednak twórcy wymagają od nas tak mało, że nawet zdobywając na każdej trasie po 2 gwiazdki można przejść całość bez zbędnego wysiłku. Warto zakupić też wszystkie motory, gdyż każdy ma inne statystyki początkowe i lepiej nadaje się do jednego wyzwania, a gorzej do drugiego. 

MTE to solidna pozycja, ale stworzona raczej na chybcika. Wtórność jest jej największa wadą i każdy, kto grał w samochodówki Gameloftu, może się poczuć nieco oszukany. Jakby nie patrzeć, jest to krok wstecz dla tego rodzaju rozrywki. Grafika 2D (choć w tym wypadku wyszło to grze na dobre) czterech liter z kanapy nie zrzuca, a niewielka ilość wyścigów nie pozwala na długą zabawę. Wbrew wszystkiemu rozgrywka przez jakiś czas wciąga i można nią zabić troszkę czasu. Polecam głównie miłośnikom tego typu sportu, jak i tym, którzy nie grali w poprzednie ścigały Gameloftu


Na motorach szalał: Piotr Wysocki

1 komentarz: