wtorek, 9 września 2014

Aktualnie Trawione - Odsłona Trzecia - Wrzesień 2014

Przegląd #3
Aktualnie trawione - trzeci już w tym roku ekspresowy przegląd tego, w co obecnie gram, co czytam i oglądam. Rzecz wartościowa przynajmniej (albo wyłącznie) z jednego powodu: gdybym jakimś przypadkiem - a przypadki to u mnie codzienność - czegoś tu wspomnianego później nie opisał, nie zeżrą mnie wyrzuty sumienia ;) Taki rzut oka na Piotrkowe aktualności będzie pojawiać się mniej więcej raz w miesiącu - chyba w sam raz, by nikogo nie znużyć. A przynajmniej pragnę w to wierzyć ;) Dość jałowego paplania, przejdźmy do mięcha.


CZYTELNICZO

PSX Extreme. Numer 205. Cena: 9,99 zł. Spis treści wraz z przykładowymi stronami znajdziecie tutaj

Wrześniowe wydanie Ekstrima zakupiłem z kilkudniowym opóźnieniem, a wszystko to przez urlop pani kioskarki i... moje wrodzone lenistwo, niepozwalające na wyprawę do znajdującego się dalej punktu. Kilka dni później wciąż stosunkowo świeży numer jedynego w Polsce magazynu tylko o konsolach zawitał do mojej jaskini Gracza. W wersji z okładką, na której widnieje grafika ze średnio zapowiadającego się (moim zdaniem) Dead Island 2. Na szczęście za grę nie odpowiada już rodzimy Techland i w razie czego wiadro błota nie poleci na naszych chłopaków. Ci dłubią przy kolejnej grze z zombiakami, czyli Dying Light, które z kolei zapowiada się wybornie. Już czekam. Na okładce numer dwa mamy Obcego, ale tej niestety nie dane mi było podziwiać na żywo. Niechaj już będzie ten DI2, nie narzekam, choć każdego dnia muszę wlepiać w niego ślepia. W chwili pisania tego tekstu przeczytałem połowę magazynu, z czego większa część to fajnie i przystępnie wysmażony raport z Gamescomu. Na rynku wciąż posucha, ale jeśli deweloperzy choć w połowie wywiążą się ze swych obietnic, będzie w co grać! Choć dopiero w przyszłym roku... W numerze ponadto jak zawsze masa publicystyki, niewielka garść zaskakująco krótkich recenzji tytułów pudełkowych (Risen 3, Sacred 3, Tales of Xillia 2, Ultra Street Fighter 4) i tych z dystrybucji elektronicznej (na szczególną uwagę zasługuje Oddworld: New 'N' Tasty oraz finałowy odcinek drugiego sezonu The Walking Dead...). Miodzio. Gorąco polecam zakup. Sto stron przyjemnej lektury za dychę bez grosza. 


Przyznaję to otwarcie, dopadł mnie czytelniczy kryzys. To znaczy niezupełnie, bo czytam dużo, ale jednak nie są to książki. Zacząłem jakiś czas temu - o czym chwaliłem się na FB - pierwszą powieść Jo Nesbo. Doczytałem do pięćdziesiątej strony (opis walki bokserskiej), po czym odłożyłem ją na szafkę z myślą, że następnego dnia znów rzucę się głodny do lektury. Ostatecznie przez następne kilkanaście dni książki nie tknąłem nawet małym palcem. Powodów było kilka, ale nie wnikajmy w nie teraz, szkoda waszego czasu :) To minie, jestem tego pewien. 

OCZY WLEPIONE W EKRAN

Serial: Extant (kliknij w tytuł, by przejść do opisu), 2014, Sezon 1

Jeszcze w zeszłym roku krążyły wieści, że stacje telewizyjne wręcz biją się o zakup serialu Extant, co naprawdę podkręcało oczekiwania widzów. W tym i moje. Zwłaszcza kiedy producentem wykonawczym jest Steven Spielbierg. Zimny prysznic przyszedł już po premierze pierwszego odcinka, gdy okazało się, że to kolejna produkcja bez pomysłu na siebie. Wyjściowy punkt fabuły dawał spore pole do popisu. Główna bohaterka Extant to powracająca po roku z misji w przestrzeni kosmicznej astronautka, w którą wciela się nie byle kto, bo Halle Berry. Kobieta sprawia wrażenie nieco odmienionej, a w dodatku zaczynają ją prześladować pewne wizję. Wszystko wskazuje na to, że podczas wyprawy coś się wydarzyło. Tajemnice szybko zaczynają się mnożyć, a z odcinka na odcinek nic nie staje się ani o jotę jaśniejsze, co jest głównym zarzutem w stosunku do Extant. Autorzy cały czas próbują nam wmówić, że dzieje się coś złego i niesamowitego, nie oferując w zamian żadnych odpowiedzi, choćby i ochłapów. Koniec końców widz zaczyna się irytować i zmienia kanał, co potwierdzają lecące na łeb i szyję słupki oglądalności. Sam wytrwałem pięć epizodów i cały czas bez skutku przymuszam się do odpalenia szóstego. Gra aktorska tyłka nie urywa, fabularnych bzdur jest nieco za dużo, okazjonalne efekty komputerowe wyglądają poprawnie, ale wydają się wciśnięte tylko po to, by mieć co pokazać w trailerach. W sumie duży zawód. 

Z PADEM I KLAWIATURĄ 

Lone Survivor (PS3) (kliknij w tytuł, by przejść do opisu)

Kolejna niezależna produkcja wyglądająca jak zagubione dzieło z wczesnych lat 90. Momentami aż za bardzo, bo piksele są naprawdę pokaźnych rozmiarów. Kiepską czytelność ratują słowne opisy wyskakujące po wciśnięciu odpowiedniego przycisku na padzie, na szczęście jednak tylko miejscami nie wiadomo co właściwie widzimy na ekranie. Lone Survivor to - w wielkim skrócie - horror, w którym sterujemy gościem w masce mającej za zadanie nie dopuścić do jego organizmu wirusa zamieniającego ludzi w potwory. Facet utknął we własnym bloku mieszkalnym, a my musimy mu, oczywiście między innymi, pomóc go opuścić. A co dalej? To się okaże w praniu. Będąc graczem odważnym zacząłem zabawę w trybie ekspert, co niestety wiązało się z brakiem dostępu do mapy. Ałć. Gdybym tylko wiedział... W życiu realnym gubię się nawet na terenie własnego osiedla, co w oczywisty sposób przełożyło się na rozgrywkę. Blok bohatera jest duży, korytarze i pomieszczenia skąpane w mroku i czasem podobne do siebie jak dwie krople wody... Co się nachodziłem, to moje. Co gorsza, nasza postać ciągle domaga się jadła, napitku i snu, a zapis stanu gry dokonuje się tylko po nocy spędzonej na pryczy. Klimat poczułem dopiero po kilku godzinach zabawy i do jej końca bawiłem się przednio. Dobra rzecz, choć wymaga cierpliwości. 

Szymek Czarodziej 3D (kliknij w tytuł, by przejść do opisu)

Tytuł z mojej niewielkiej przygodówkowej kupki wstydu, czyli tytułów rozpoczętych, ale nieukończonych. Szymka odpuściłem sobie po kilku godzinach użerania się z polegającą na wystrzeliwaniu w określonych momentach fajerwerków mini grze. Nijak nie byłem w stanie tego przejść. Po dziesięciu latach i dwóch miesiącach postanowiłem spróbować raz jeszcze, przechodząc grę od początku. Jestem już w 4 rozdziale i os mi mówi, że zbliżam się do tego nieszczęsnego fragmentu. Gulp, trzymajcie kciuki. Sama gra to przygodówka upstrzona mini grami (łapanie motyli, rzutki, balansowanie na linie, bieganie za cukierkami...), które są kompletnie zbędne i wytrącają z równowagi psychicznej. Zagadki to głównie zbieranie i używanie przedmiotów, część naprawdę ciekawa, a część przeciętna i zmuszająca do klikania wszystkim na wszystko. Akcję obserwujemy z widoku TPP i bieganie od lokacji do lokacji (nawet jeśli są tu teleporty) zajmuje jakieś 30% rozgrywki ;-) Engine graficzny to jakiś niesmaczny żart. Oprawa wizualna bez problemu daje Szynkowi 3D pierwszą pozycję w kategorii najbrzydszej gry przygodowej ever, a całość z niewiadomych przyczyn potrafi chrupać i framerate spada chwilami do kilkunastu klatek na sekundę (albo i mniej). Plusem jest polski dubbing i cała masa humoru, choć ten bywa na granicy dobrego smaku. Gra zdecydowanie nie jest przeznaczona dla dzieci, ostrzegam ;-)

I to już wszystko w tym miesiącu. Niebawem kolejna porcja mojej kulturalnej pożywki.

Piotr Wysocki

4 komentarze:

  1. Myślałam jedynie o tym serialu, ale widzę, że się na niego nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem dlaczego nie powróciłeś do Nesbo. Ja zbieram opinie o jego twórczości, aby się w końcu zdecydować, czy warto po niego sięgać - tak wszyscy chwalą:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotrwałam do 8 odcinka Extant. Co za nudy! Przy kilku ostatnich odcinkach sprzątałam i znajdywałam sobie inne zajęcia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oglądam na nc+ Przetrwanie i dopiero 2 odcinek jest dostępny, ale mogliby bardziej zainteresować widza, wyjaśnić choć odrobinę co się do cholery dzieje? I skąd to dziecko ;P

    OdpowiedzUsuń