środa, 8 października 2014

Alternativa [PC] [Recenzja]

Alternativa, Centauri Production, IQ Publishing, przygodowa, PC, kinowa polska wersja, najniższa obecnie cena: 9,99 zł (klik)

Alternativa zadebiutowała w wielkim świecie w drugiej połowie 2010 roku i kiedy już wydawało się, że dołączy do stale rosnącego stosu przygodówek, które nigdy nie ujrzą granic naszego pięknego kraju, IQ Publishing wykupił prawa do dystrybucji i niedługo potem, bo w maju 2012 roku, gra pojawiła się na półkach rodzimych sklepów z grami. Tytuł nie cieszył się wielką popularnością, zbierając szereg raczej niepochlebnych opinii, mając jednak świadomość, że na bezrybiu i rak ryba, postanowiłem Alternative sprawdzić.

Na wstępie wypada zaznaczyć, że choć mamy do czynienia z debiutanckim dziełem czeskiego studia First Reality, wydano je pod szyldem Centauri Production, które podało pomocną dłoń młodej ekipie tworzącej Alternative. Miło z ich strony. Gra instaluje się szybko i bezproblemowo, przy czym nie zajmuje zbyt wiele miejsca na dysku twardym, a i wymagania sprzętowe są na tyle niskie, by produkcją mógł cieszyć się właściwie każdy posiadacz będącego na chodzie blaszaka.
Odpalamy grę. Wita nas przyzwoicie zaprojektowany ekran tytułowy, z którego mamy dostęp do standardowych opcji i ustawień. Przed startem zostajemy jeszcze poproszeni o wybór stopnia trudności - łatwy bądź trudny. W tym pierwszym otrzymujemy możliwość podglądu wszystkich aktywnych miejsc (hotspotów) w danej lokacje, a dodatkowo bohater nie może zginąć (trzeba uważać podczas dialogów). Osobiście zalecam poziom trudny. Jest ciekawiej i bardziej emocjonująco, a poza tym gra i tak nie należy do szczególnie trudnych.

Przyparty do muru

Rok 2045. Praga. Richard Bocek zaczyna swój kolejny dzień, z pozoru nie wyróżniający się niczym szczególnym. Po dotarciu do pracy w korporacji Eldora dowiaduje się jednak, że właśnie został z niej zwolniony. Androidy pilnujące wejścia bez słowa wyjaśnień odbierają mu osobistą kartę, bez której jest się w tym świecie właściwie nikim. Sfrustrowany, pozbawiony dochodów, nie mający nawet prawa do przejazdu metrem Richard postanawia wziąć sprawy we własne ręce i dołącza do Ruchu Oporu. Decyzja ta odmieni jego życie na zawsze. I tu wkraczamy my, wskakując właśnie w skórę Richarda.

Bo lubimy to, co znamy

Rysiek to cwaniak, właśnie wygonił tego Pana do domu i 
zamierza pobuszować w jego miejscu pracy
Alternativa to klasyczny point&click. Interfejs obsługujemy za pomocą myszy, a nasze zadanie polega na zbieraniu i wykorzystywaniu przedmiotów, rozwiązywaniu zagadek oraz rozmowach z napotkanymi postaciami. Obsługa jest bardzo intuicyjna i wygodna - nic dodać, nic ująć. Większość zagadek to klasyczne użyj czegoś na czymś, ale podczas przygody trafimy również na kilka łamigłówek (odszukiwanie haseł do komputerów, otwieranie zamka, kłódki itd.). Absolutnie nic świeżego, wszystko to już gdzieś kiedyś było, lecz rozwiązywanie problemów przynosi sporą satysfakcję. Jest tu nawet przewijający się w niezliczonych przygodówkach i wytarty do żywego sposób na drzwi z kluczem po drugiej stronie zamka, z czego twórcy najwyraźniej zdawali sobie sprawę - nie zdradzę o co chodzi, ale scena ta wywołała szeroki uśmiech na mojej twarzy. Niestety logika nie zawsze okazuje się tu sposobem na sukces. Przygotujcie się na używanie wszystkiego na wszystkim i wszystkich, gdyż akcje w stylu "daj bezdomnemu kamień, by otrzymać słoik gnijących owoców", są tu na porządku dziennym. I przykład ten wcale nie jest żartem ;-)

Pożywka dla zmysłów

Na pudełku czytamy, że podczas rozgrywki przyjdzie nam zwiedzić ponad 120 lokacji. Nie liczyłem, ale faktycznie jest ich bardzo dużo. Wszystkie ekrany to całkiem ładnie wyrenderowane obrazki, które ogląda się z przyjemnością. Nie jest to może szczyt graficznego kunsztu i smaku, ale ma to wszystko swój charakterystyczny urok, któremu nie potrafiłem się oprzeć. Część lokacji, zwłaszcza tych początkowych, zawiera animowane elementy (przejeżdżające metro, ekrany z reklamami, powiewające flagi), zabrakło tu jednak konsekwencji, gdyż na przykład płomienie wydobywające się z pewnej beczki są zupełnie nieruchome. Brzydko wyglądają również trójwymiarowe postacie. Koślawo animowane, odrobinę nazbyt plastikowe. Od czasu do czasu przyjdzie nam ponadto obejrzeć popychający do przodu fabułę animowany przerywnik. Filmy technicznie wyglądają jakby uciekły z zeszłej epoki, ale miło, że w ogóle są. Co by nie mówić, ich oglądanie sprawia więcej frajdy od wpatrywania się w szczątkowo animowane obrazki w Gray Matter.

Zdrowa żywność to podstawa.
O, ketchup wygląda jakoś tak swojsko
Od strony dźwiękowej Alternativa prezentuje się dość mizernie. Muzyki zbyt wiele nie uświadczymy, a jak już coś zagra, to nieciekawie. Poskąpiono też efektów dźwiękowych. Do tego stopnia, że przez większą część gry towarzyszy nam głucha cisza, przerywana jedynie komentarzami bohatera lub dialogiem z napotkaną postacią. Czy naprawdę tak trudno było nagrać przynajmniej ambientowe dźwięki tła?
Angielski dubbing na kolana nie rzuca. Najlepiej brzmi główny bohater, wymawiający swoje kwestie całkiem przekonująco i z emocjami. Pozostali NPC to już zdecydowanie niższa liga. Jakoś szczególnie to jednak nie razi, w swoim życiu słyszałem dużo bardziej drewniane popisy aktorskie, a trzeba mieć ponadto na uwadze, że wszelkie dialogi rozpisane są przeraźliwie przeciętnie. Niewielka ilość postaci, z którymi możemy nawiązać rozmowę nadrabiana jest ich gadatliwością. Na szczęście historia wypada na tyle intrygująco, że słucha się tego przynajmniej z umiarkowanym zainteresowanie i przez całą rozgrywkę ani razu nie czułem potrzeby przeklikiwania dialogów.

Brak oczekiwań to brak rozczarowań

Po ilości krwi możemy wywnioskować że facet miał roboty
 po same łokcie
Sporo narzekam, a wbrew wszystkiemu co napisałem, grało mi się w Alternative zaskakująco przyjemnie. Po pierwsze, nie byłem obarczony żadnymi oczekiwaniami. Ba, wręcz przeciwnie. Negatywnie nastawiony notami w granicach trzech-czterech punktów na dziesięć możliwych, spodziewałem się tytułu nie będącego w stanie niczym mnie porwać. Po drugie, w jakimś stopniu mogło mieć na to wpływ towarzyszące zabawie poczucie, że twórcy naprawdę się starali, by ich dzieło prezentowało jakiś poziom. Zapewne nie mieli zbyt dużego budżetu oraz pokaźnego zaplecza programistów, jednak wszelkie braki nadrabiali zapałem. A jaki widzę, że komuś się chciało, to potrafię to docenić. Tak już mam. Zapału jednak nie wystarczyło do końca. Ostatnie godziny gry sprawiają wrażenie, jakby autorów cały projekt zwyczajnie przerósł i w pewnym momencie stwierdzili, że chcą mieć go już jak najszybciej z głowy. Wiele końcowych lokacji posiada tylko jeden albo dwa hotspoty, zagadki są banalne i nudne, a sam finał tak niespodziewany, że zostawia Gracza z malującym się na twarzy pytaniem "Co do diabła właśnie się stało?!".

Na koniec dodam jeszcze, iż cieszę się, że w końcu dorwałem przygodówke, która nie stara się być dowcipna. Czułem już delikatny przesyt modnymi ostatnio tytułami o komediowym zabarwieniu i  to właśnie Alternativa okazała się odtrutką od tych kreskówkowych przygodówek z jajem. Jej przejście wymaga satysfakcjonujących 9 godzin, fabuła potrafi wciągnąć, a rozwiązywanie zagadek przynosi odpowiednią dawkę frajdy. Polecam przede wszystkim początkującym miłośnikom gatunku, chociaż nawet takie stare wygi jak ja mogą tu znaleźć coś dla siebie. Kwestia podejścia.\


Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. Niby lubię jakieś tego przygodówki, ale nie czuję w tym przyciągania. Zresztą ostatnio nie mam wgl czasu na granie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam wielką fanką przygodówek ze względu na ich liniowość a już brak logiki i przymus klikania w co popadnie doprowadza mnie do szewskiej pasji. Szkoda, że nie ma fajnej muzy. Ogólnie tytuł mnie nie zachęcił zbytnio, ale zdecydowanie nie jestem grupą docelową tego gatunku. Zostanę przy ulubionych erpegach :)

    OdpowiedzUsuń