niedziela, 9 listopada 2014

Dziewczyna w błękitnej sukience - Arnold Gaynor [Recenzja]

Dziewczyna w błękitnej sukience, Arnold Gaynor, Znak literanova, 512 stron, najniższa obecnie cena: 30,40 zł, Lubimy Czytać: 6,49/10

Choć ta nominowana do Bokkera i nagrody Orange powieść inspirowana jest życiem Charlesa Dickensa, to opowiedzianą na jej kartach historię poznajemy z perspektywy porzuconej żony wybitnego pisarza. Pomysł bez zwątpienia ciekawy, a jego realizacja, jak się po lekturze okazuje, całkiem udana. Słowa całkiem używam nie bez przyczyny, bo pomimo wszelkich jej zalet książka nie należy do najbardziej fascynujących, z jakimi w ostatnich latach miałem do czynienia.

Gayner przyznaje w posłowiu, że choć pełnymi garściami czerpała z biografii Dickensa, całość należy traktować jako literacką fikcję. Autorka zmienia imiona, nazwiska oraz rozmaite detale, ale znający życie pisarza czytelnik szybko zorientuje się kto był kim w rzeczywistości. Przy odrobinie szczęścia powieść zachęci zaś do sięgnięcia po twórczość Dickensa, co jest jej niewątpliwą (jeśli nawet nie największą) zaletą. Wyjściowym punktem dla fabuły Dziewczyny w błękitnej sukience jest śmierć Alfreda Gibsona, sławnego pisarza, który dziesięć lat temu porzucił żonę, odcinając się od niej tak definitywnie, że od dłuższego czasu nie widziała nawet własnych dzieci. Dzień pogrzebu (na który kobieta z oczywistych dla siebie przyczyn nie przybywa) stanowi punkt zapalny do wspomnień słodko-gorzkiego okresu dwudziestu lat małżeństwa. To jedna z tych książek, które żądni emocji czytelnicy nazywają czasem usypiaczami. Akcja posuwa się leniwym tempem, a ciśnienie krwi wzrasta jedynie z powodu irytacji ciągłymi przeskokami z teraźniejszości  w przeszłość (i odwrotnie), za sprawą czego zanim zdążymy się odpowiednio wczuć w aktualnie wydarzenia i epokę, już lądujemy gdzie indziej. To trochę wybija z rytmu i burzy płynność lektury, aczkolwiek po pewnym czasie można się do tego rozwiązania przyzwyczaić. 

Arnold Gaynor
Lwia część powieści opiera się na dialogach. Bohaterowie siedzą, popijają gorącą herbatkę, zajadają się ciastem i rozmawiają, bez końca rozmawiają. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu sposobowi przedstawienia faktów z przeszłości, zwłaszcza, że same dialogi rozpisane są nawet ciekawie, piszę to jednak ku przestrodze, byście wiedzieli, czego oczekiwać. Nie da się jednak ukryć, iż przez taką formę nie jest to książka na weekend - sam spędziłem z nią dobre dwa tygodnie, powolutku chłonąc kolejne rozdziały. Dwa tygodnie, których - żeby nie było niedomówień - absolutnie nie żałuję.

Dziewczyna w błękitnej sukience to z jednej strony powieść obyczajowa skierowana głównie do miłośników gatunku oraz osób zainteresowanych samym Dickensem, myślę jednak, że ma szansę spodobać się również wszystkim tym, którzy pisarza kojarzą nawet jedynie z nazwiska. Jest to na tyle interesująca postać, że choć sam wcześniej jakoś niespecjalnie interesowałem się jego osobą, to w trakcie lektury co rusz wpisywałem różne frazy z nim związane w wyszukiwarkę Google. Dodajmy do tego solidny styl autorki i przekonująco przedstawione postaci, a otrzymamy tytuł, nad którym - choć wymaga pewnej cierpliwości - warto się pochylić. 


Piotr Wysocki

6 komentarzy:

  1. Twórczości Dickensa osobiście jeszcze nie poznałam, ale nie jestem nastawiona do niego negatywnie. Na pewno kiedyś po jego książki sięgnę, tylko nie wiem czy jest dobrym pomysłem poznawać najpierw Dziewczynę w błękitnej sukience, bo szczerze powiedziawszy nie mam ochoty co jakiś czas przerywać lekturę i buszować po Internetach w poszukiwaniu różnych faktów z życia autora :3
    Dlatego zobaczę co z tego wyjdzie ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, ze może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie mnie do tej książki nie ciągnie.Do Dickensa nic nie mam ale też i nie jestem jakoś szczególnie zainteresowana jego życiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie w ogóle nie ciągnie do lektury, ale Dickensa z chęcią czytam!
    Chciałam także poinformować, iż przeniosłam się na własną domenę: okiemMK.com i dodałam Ciebie do odwiedzanych blogów, by nic mi nie umknęło.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownym przeżyciem jest najpierw poznać tę książkę, a potem iść do Muzeum Dickensa w Londynie. Gdy już postacie z książki, a wyobrażone przez autorkę postacie historyczne żyją w Twojej głowie, widzisz oczami wyobraźni ten dom, do którego przeprowadziła się młoda para, a potem idziesz do dokładnie tego domu, wchodzisz na te schody, oglądasz łoże państwa, patrzysz na portrety, zaglądasz do służby i na górę, do pokoju dziecinnego. Fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja młośniczką gatunku raczej jestem, a okładka skutecznie przyciąga wzrok, wiec jestem zainteresowana :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń