środa, 5 listopada 2014

Dziewczyna z sąsiedztwa - Jack Ketchum [Recenzja]


Dziewczyna z Sąsiedztwa, Jack Ketchum, Papierowy Ksieżyc, 300 stron, najniższa cena: 23,73 zł, Średnia nota na Lubimy Czytać: 7,82/10

Dziewczyna z sąsiedztwa, najgłośniejsza i wzbudzająca największe kontrowersje powieść Jacka Ketchuma, dostępna jest dla polskiego czytelnika od kilku lat, wciąż jednak wywołuje zainteresowanie, co poznać można po pojawiających się każdego miesiąca blogowych recenzjach. Nazwisko autora przyjęło się w naszym kraju zaskakująco dobrze, bo już nie tylko Papierowy Księżyc sięga po jego twórczość. Robi to również Replika, której nakładem ukazały się dwa zbiory opowiadań Ketchuma. To dobra wiadomość, zwłaszcza że po premierze Dziewczyny z sąsiedztwa obawiałem się, że pisarz trafi do szufladki oznaczonej etykietką "Świr" i nikt poza wąską grupą fanatyków ekstremalnych horrorów/thrillerów po niego nie sięgnie. Ba, z jakichś powodów na początku książkę ciężko było dostać nawet w dużych księgarniach i zamawiając ją kilka lat temu przez internet czułem się trochę tak, jakbym robił coś zakazanego ;) Nie bez przyczyny zresztą.
 
Na amerykańskim rynku powieść ukazała się w 1989 roku i błyskawicznie obrosła legendą. Historię o czytelnikach, którzy po skończonej lekturze palili książkę w piecu albo jeszcze przez wiele tygodni po jej odłożeniu nie potrafili dojść do siebie, wyrastały jak grzyby po deszczu. Nakład rozszedł się ekspresowo i każdy miłośnik grozy, który nie dorwał swojego egzemplarza, musiał obejść się smakiem na osiem kolejnych lat, kiedy to zdecydowano się na ponowne wydanie książki - jednakże wyłącznie w edycji limitowanej, przez co ponownie sięgnęli po nią nieliczni. Sytuację zmieniło dopiero nowe stulecie. Rok 2005 to moment masowej dystrybucji w Ameryce (Leisure Books), a cztery lata później w końcu i w Polsce.

Przed rozpoczęciem lektury warto sobie uświadomić, że Ketchum napisał Dziewczynę z sąsiedztwa opierając się na prawdziwej historii, która wydarzyła się w roku 1965 w Indianapolis. Tam w piwnicy obskurnego domu miał miejsce dramat 16-letniej Sylvii Likens. Przez wiele tygodni torturowana i poniżana przez będącą jej opiekunką Gertrude Baniszewski, a także jej dzieci i ich znajomych (sic!), zmarła w końcu z wycieńczenia i odniesionych obrażeń. Ilość ran i urazów, które odnalazł na jej ciele podczas sekcji lekarz była niewyobrażalna. Sprawa ta do dziś wzbudza wiele emocji i jest "chętnie" przypominana przez media. Obszerny materiał na jej temat znajdziecie tutaj.

O samej książce powiem tylko tyle, że jest przerażająca. To horror, gdzie obleśnymi potworami są istoty ludzkie, z pozoru przecież tacy jak my, a jednak zdolni do czynów, których nie dopuściłaby się żadna dzika bestia. I ta świadomość jest podczas lektury najgorsza. Bez wahania stwierdzam, że to jedna z najbardziej wstrząsających rzeczy, jakie kiedykolwiek ukazały się na papierze. A wierzcie mi, że z racji swego pokręconego zainteresowania psycholami i mordercami czytałem już wiele. Oczami wyobraźni widzę już, jak każdy miłośnik gatunku i emocjonalnych przejażdżek rollercoasterem po powyższych słowach sięga po portfel z zamiarem udania się do księgarni, ostrzegam jednak raz jeszcze tych wrażliwszych na krzywdę ludzką czytelników, że lektura nie należy do lekkich i przyjemnych. Wyczerpuje psychicznie i pozostawia po sobie blizny w umyśle. Szokuje, gdyż nie jest to kolejna opowiastka o duchach czy wampirach, ale autentyczna historia, odrobinę tylko sfabularyzowana przez autora. A Ketchum, co nie jest tajemnicą, bez żadnych wątpliwości pisać potrafi. Perfekcyjnie gra na naszych emocjach, wie gdzie uderzyć, by jak najbardziej zabolało. I cóż, wykorzystuję tę wiedzę bezlitośnie. 


Piotr Wysocki

9 komentarzy:

  1. Słyszałam już dużo o tej książce i, mimo że nie jest to gatunek po który sięgam za często, to mam ją w planach. Jestem bardzo ciekawa tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałeś mnie tym paleniem książki w piecu... dodaję do swojej czytelniczej chciejki !

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszna książka, bardzo mocno mną wstrząsnęła. Czytałam ją 2 lata temu, ale nadal nie potrafię wrócić do twórczości Ketchuma, trochę się go boję ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne jego książki (może poza Jedynym Dzieckiem) nie siadają już tak mocno na psychice. Nie bój się, sięgaj po Ketchuma :)

      Usuń
  4. Recenzja przemówiła do mnie do tego stopnia, że po lekturę ze względu na swoją wrodzoną wrażliwość nie sięgnę..:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwa lata temu bardzo się napaliłam na książki Ketchuma. I jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jego książek nie ma w kilku bibliotekach, a w księgarni tak z marszu też się kupić nie da. W końcu udało mi się kupić kilka na Allegro. I leżą. Mam pietra przed tą lekturą a jednocześnie bardzo chcę ją przeczytać:) Trochę chore, wiem:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmierzę się z nią. O ile znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podczas pierwszej lektury "Dziewczyny z sąsiedztwa" cały czas płakałam, zresztą tak samo na jej adaptacji. Styl jest prosty, jak to u Ketchuma, ale w tym przypadku pomaga, bo wszystkie wydarzenia są przedstawione z punktu widzenia dziecka. No, a tortury, jakimi poddawane są siostry przechodzą ludzkie pojęcie. I tym bardziej ranią, że są zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami (tylko zainspirowane, bo w rzeczywistości, choć wydaje się to nieprawdopodobne, było jeszcze gorzej).
    Z tych wszystkich książek Ketchuma wydanych w Polsce tylko "Jedyne dziecko" zbliżyło się do poziomu "Dziewczyny z sąsiedztwa". No, ale Replika na styczeń zaplanowała wydanie następnej jego powieści, może też będzie hit;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, zwłaszcza jeśli mówiąc poziom masz na myśli siłę działania, bo "Jedyne dziecko" też mi mocno zszargało nerwy. Widziałem zapowiedź Repliki - czekam :)

      Usuń