czwartek, 19 lutego 2015

Spider Man 2 [Nintendo DS] [Recenzja]

Spider Man 2, Nintendo DS, 2004, Vicarious Visions

Filmy superbohaterskie nigdy mnie jakoś szczególnie nie pociągały. Obejrzałem jednym okiem kilka z nich, a większość ze słynnych herosów znam z... gier wideo. Owszem, bo o ile wpatrywanie się w ekran na ich wyczyny wywołuje we mnie w końcu niekontrolowane ataki ziewania, to zupełnie inny smak posiada możliwość wzięcia sprawy we własne ręce. Kilka dni temu złapałem więc za pajęcze moce i ruszyłem ratować tych, którzy tego potrzebują. Oto i Spider Man 2 na Nintendo DS.

Grę otwiera krótka animacja, po której seansie zaczynamy zabawę. Fabuła rzuca nas w rozmaite miejsca, co jest jej plusem, ale sklecona jest raczej na chybcika i można ją sobie bez wyrzutów sumienia odpuścić. Warto jednak czytać wszelkie komunikaty wygłaszane przez Spidy'ego podczas etapów, bo od czasu do czasu pojawia się w nich ważna dla nas informacja.

Gatunkowo mamy tu do czynienia z typowym platformerem. Główne cele misji polegają na klepaniu buziek złym ludziom oraz ratowaniu przetrzymywanych zakładników. Wszystko to przeplatane unikaniem przeszkód (ogień, prąd), wspinaniem się i ewentualnie skakaniem oraz rozwiązywaniem pseudo łamigłówek (przy wykorzystaniu dotykowego ekranu). Pierwsze dwa levele są umiarkowanie trudne (w drugim zdarzyło mi się zginąć, co zawsze kończy się przymusem rozpoczęcia planszy od nowa), poziom skomplikowania wzrasta jednak wprost proporcjonalnie do naszych postępów i już trzeci level, doprawiony uciekającym czasem, wymaga co najmniej kilku powtórzeń. Spider Man 2 na DS-a nie jest dziecinną igraszką - to łzy, pot i krew. I o ile z czerwoną posoką odrobinę przesadzam, to na dwa pierwsze objawy uboczne najlepiej przygotujcie się psychicznie. Problem sprawiają przede wszystkim potyczki z wszelkimi zbirami. Jeden nieuważny ruch, a po kilku przyjętych na klatę ciosach pasek życia potrafi spaść nawet o połowę. Wysoki poziom trudności zwiększa rzecz jasna żywotność tego tytułu, podbijana ponadto systemem ocen, zadań dodatkowych i ukrytymi znajdźkami, za sprawą których możemy podpakować pasek mocy czy zdobyć nową umiejetność. Niestety ja nigdy z małpiej zręczności nie słynąłem, co sprawiło, że tych ostatnich zbyt wiele nie pozyskałem.

Na pierwszy rzut oka oprawa graficzna pajączka nie prezentuje się jakoś specjalnie urodziwie, ale kiedy już zaczniemy biegać, skakać, zarzucać sieć i walczyć, wszystko nabiera rumieńców, a mijane otoczenie cieszy całkiem sporym zróżnicowaniem terenów (miasto, muzeum itd.) oraz pokaźną ilością rozmaitych obiektów. To platformówka 2D, jednak zawierająca trójwymiarowe bajery i momentami można ulec złudzeniu, że mamy do czynienia z produkcją w "trzyde". Na in plus można też zaliczyć płynną animację. Nic nie chrupie nawet podczas ekspresowego przemieszczania się po mapie przy pomocy pajęczej sieci, a musicie wiedzieć, że śmigamy wtedy niczym naprawdę szybka fura. Przerywniki pomiędzy misjami ograniczają się z kolei, pomijając kilka wyjątków w postaci krótkich i mocno skompresowanych filmików, głównie do obrazków i suchego tekstu, co rzecz jasna nieco zawodzi - przydałby się chociażby voice-acting. Tego nie ma, jest za to muzyka i garść efektów dźwiękowych. Przyzwoitych. I tyle na ich temat, bo to po prostu średnia półka.

Podczas przyznawania oceny DS-owemu człowiekowi pająkowi pamiętać należy, iż był to jeden ze startowych tytułów na dwuekranową kieszonsolkę Nintendo. Mając ten fakt na uwadzę ciężko cokolwiek poważniejszego grze zarzucić. Dostarcza sporo frajdy, jest bardzo wymagająca, prezentuje się przyjemnie dla oka - czego chcieć więcej. Można sprawdzić, zwłaszcza jeśli zaliczacie się do fanatyków Człowieka Pająka.



Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. O ile lubię samego bohatera tak gry o nim niezbyt mnie przyciągały (oprócz LEGO Marvel Super Heroes). Jedyne co mnie bardziej zaciekawiło to niedawny "The Amazing Spider-Man 2" jednak po obejrzeniu full let's playa z niego jakoś przeszła mi ochota na tą gierkę ;/

    www.lordsofthegaming.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń