sobota, 7 marca 2015

DuckTales Remastered [PS3] [Recenzja]

DuckTales Remastered, Way Forward Technologies, Capcom, PS3, X360, PC, WiiU

Dzioby w górę, zgodnym chórem. Kaczki, uuu-uuu! Któż z Was nie pamięta tej kultowej piosenki, melodii i samej kreskówki, ten zapewne nieopierzony młodziak. Poznawanie kolejnych przygód kaczej ferajny było jedną z moich ulubionych rozrywek w trakcie spędzania czasu przed telewizorem. Wyobraźcie sobie radość, jaką pewnego dnia w połowie lat 90-tych ubiegłego wieku sprawiła mi siostra, wracając ze sklepu z nowiutkim cartem do Pegasusa z dobrze znanymi mi postaciami i tytułem DuckTales 2 na naklejce. Po wciśnięciu go do slota konsoli i wduszeniu przycisku power rozbrzmiewała charakterystyczna muzyczka, a ja momentalnie wsiąkałem w świat łasego na kasę wujka Sknerusa i tej genialnie zrealizowanej platformówki. Nie zliczę godzin, jakie zeżarł mi z życia ten niepozorny kawałek kodu. Do dziś każdy poziom, rozmieszczenie sekretów i optymalne sposoby na pokonanie bossów tkwią w mojej łepetynie niczym wykute w litej skale. To była gra! To były emocje! I choć nigdy później nie udało mi się dorwać pierwszej odsłony interaktywnych Kaczych Opowieści, to informacja o planowanym odkurzeniu oryginału konkretnie podbiła tętno i obudziła bestię zwaną nostalgią. Nie tak dawno temu, dzięki usłudze Playstation Plus, dostałem w końcu okazje zmierzenia się na konsoli z tym remasterem. Udał się? Zobaczmy.

Ach, złoto, kosztowności!
Zaczyna się iście epicko, bo od wciąż dającej radę melodii, której pierwsze kilka nut stanowi ukłon w stronę NES-owego odpowiednika. Gdy już znudzi nam się jej słuchanie (no way!) wciskamy w końcu start i wpadamy do menu, gdzie już tylko krok dzieli od rozpoczęcia wielkiej przygody. Do wyboru mamy trzy stopnie trudności (plus dodatkowy do odblokowania). Sam wybrałem ten środkowy, na wyższy zabrakło odwagi, gdyż - jak może wiecie - gry z NES-a cechowały się często zabójczym poziomem trudności. DuckTales jest pod tym kątem dość uczciwy i da się go skończyć bez konieczności rzucania padem o ścianę i miotania weń przekleństwami, ale jeśli spędzacie swój czas wyłącznie na produkcjach nowej ery, które to da się rozbić z palcem w nosie, szykujcie się na ciężką przeprawę i wielokrotne powtarzanie każdej z zaledwie kilku plansz. Mnie już pierwsza z brzegu porządnie dała w kość. Później jednak, co ciekawe, szło mi coraz to lepiej. Stare nawyki i przymus nieustannego skupienia na wykonywanych czynnościach jednak doszczętnie nie zardzewiały, co mile połechtało moją duszę. Ale do rzeczy. Odpicowany DuckTales otrzymał nieco bardziej rozbudowaną fabułę, co objawia się głównie podczas dialogów (dłuższe wypowiedzi, dodatkowe scenki), bo cała reszta plotu jest prosta jak budowa cepa. Cóż jednak z tego, skoro główne danie to przemierzanie wujaszkiem Sknerusem pełnych zdradliwych pułapek plansz. Bez zwątpienia plusem są mówione dialogi, do których nagrania zaangażowano aktorów wcielających się w oryginalne kreskówkowe postaci. Aż żal, że nie doczekaliśmy się polskiej, zdubbingowanej wersji. To byłoby coś. I nie narzekam, po prostu stwierdzam fakt. Rozgrywka polega zaś na tym samym co kiedyś - biegamy po planszach, poszukujemy kasy, skarbów bądź niezbędnych przedmiotów, no i staramy się nie zginąć, co nie zawsze jest takie proste. To nie klasyczna platformówka, w której brniemy wciąż w prawo. DuckTales niejednokrotnie wymaga powracania do odwiedzonych już fragmentów poziomu, często trafiamy ponadto na kilka odgałęzień trasy. Połapać się w tym wszystkim jest jednak stosunkowo łatwo, gdyż mamy dostęp do przejrzystej mapy. W wielkim skrócie - konstrukcja poziomów jest bardzo podobna do tej z oryginału. Jak bardzo, tego nie wiem, oglądałem tylko fragmenty longplay'a NES-owego pierwowzoru. Kluczowe lokacje są w remasterze jednak zawarte. Równie przyjemne co hasanie po levelach okazują się starcia z bossami. Ich pokonanie wymaga korzystania z pewnych wypracowanych przedtem strategii działań, co można przypominać odrobinę Megamana. Mocno rekomenduje uważne poszukiwanie sekretnych miejsc zawierających skrzynki z dodatkowym sercem (przypisywanym na stałe), bo z trzema na koncie każda potyczka z Wielkim Niemilcem może być naprawdę ciężka. Sam odkryłem wszystkie (jedno na każdy etap), dzięki czemu nawet finałową bitwę powtarzałem zaledwie kilka razy.

Sknerusowi nie straszne nawet niskie temperatury.
Oczywistej zmianie uległa ponadto cała oprawa graficzna. Mamy tu do czynienia z czymś, co można by nazwać połączeniem 2D z 3D. Dwa wymiary mają nasi bohaterowie i wrogowie oraz rozmaite interaktywne elementy otoczenia, w 3D zdają się być zaś tła. Efekt jest... troszkę dziwaczny, bo pomiędzy jednym a drugim różnica jest na tyle duża, iż stwarzająca pewien dysonans. Zdecydowanie bardziej wolałbym zobaczyć całość w dwóch wymiarach. W sumie jednak wrażenia są pozytywne. Wszystko prezentuje się jak należy, a animacje nie kolą oczu, choć obserwowanie jak bohaterowie dywagują ze sobą bez otwierania dziobów czy innego rodzaju paszcz jest nieco zabawne. O głosach już wspomniałem, pozostaje więc strona muzyczna. Wszystkie utwory z oryginału zostały co prawda nagrane od nowa, jednak z miejsca rozpoznacie swoje ulubione kawałki. Mnie, retro zapaleńcowi, mocniej do serca przemawia "plumkanie" z NES-owego pierwowzoru, choć przyznaje, że to naprawdę wyjątkowo subiektywna opinia. Niezwykle cieszy za to zachowanie kilku najbardziej charakterystycznych sampli dźwiękowych. Odbijanie się Sknerusa na lasce od podłoża czy wspinanie po linie czy łańcuchu - miód na moje uszy.

Całość jest do przejścia w kilka godzin (od 4 do 7, w zależności od kilku czynników), co nie oszałamia, zawsze pozostaje jednak możliwość wyboru cięższych stopni trudności oraz powtarzanie ukończonych plansz w celu zdobycia dodatkowej kasy. Dolary możemy przeznaczyć bowiem na zakup grafik, melodii i innych bajerów, co jest nie najgorszą motywacją do przedłużenia sobie frajdy z obcowania z tym tytułem. Ja bawiłem się świetnie i już marzy mi się remaster drugiej odsłony Duck Tales. Może kiedyś? Oby.



Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. Bardzo przyjemna gierka, ostatnio właśnie skończyłem wersję na PS3. Jak dla mnie spory plus za dubbing i płynną animację. ;)

    OdpowiedzUsuń