czwartek, 12 marca 2015

PIXEL #2 [Przegląd zawartości]

Właśnie skończyłem lekturę drugiego Pixela. Pismo wciąż leży mi na kolanach, a ja wpisuje na telefonie komórkowym (sic!) kolejne znaki tego tekstu i jakoś tak mi smutno. Smutno, bo do premiery kolejnego numeru jeszcze dwa tygodnie, a przecież miałem sobie dawkować czytanie w taki sposób, by starczyło na cały miesiąc. Nie wyszło. Kto by pomyślał, że nawet 116 stron będzie za mało. Jak więc możecie z powyższych słów wywnioskować, podobało mi się to, co we wnętrzu magazynu znalazłem. Dziś będzie jednak krótko - w końcu tekst ten miał nawet nie powstać, daruje sobie zatem dogłębną analizę i skupię się na wyszczególnieniu treści.

Oto i Pixel numer 2. Na okładce klimatyczny art z Another World. Objętość i cena bez zmian - 14 i pół złotego za 116 niemalże pozbawionych reklam stron. Wbrew pozorom to całkiem niezły deal, zwłaszcza że jakość papieru i prezencja całości wypada zacnie. Moje jedyne obawy dotyczą tego, czy po kilku(nastu) miesiącach z poszczególnych numerów nie zaczną wypadać kartki, jako że zalążki tego procesu są już teraz widoczne, choć może przesadzam bądź źle obchodzę się z prasą, nie wiem ;) Nieistotne, przejdźmy do mięcha. Wnętrze ponownie zostało podzielone na kilka segmentów, mianowicie Loading, Play the Game, Hall of Fame, Secret Level i Credits. Cóż znajdziemy w ich trzewiach?

Loading otwiera materiał przybliżający nieco kwestie dotyczące muzyki w nadchodzącym hicie z rodzimego studia CD Projekt RED - Wiedźminie 3. Mnie, stawiającego warstwę dźwiękową w grach na jednym z pierwszych planów, czytało się to doskonale. Dalej Bartek Czartoryski pokazuje nam, w jakiej obecnie formie ma się legendarne Hollywood. Ciekawe, bo dość zaskakujące w swoich konkluzjach, przynajmniej dla mnie. Później przechodzimy przez pierwszoosobową, zaskakująco przystępnie napisaną relację z Nordig Game Jam 2015, artykuł o graniu w Iranie, kilka zapowiedzi i play testów (Subject 13, 2Dark, Torment: Tides of Nunemera, Uncharted 4, Kingdom Come: Deliverance, Project CARS), relacje z testów Oculus Rift, którego miał okazje poużywać Krooger, oraz rozmowę z dyrektorem generalnym CDP.pl, opowiadającym o planach podboju naszego kraju przez rzeczony sklep internetowy.

Play the Game to garść recenzji. Jedne dłuższe, inne krótsze, jedne mniej, drugie bardziej konkretne, ale ilościowo rzecz prezentuje się nieźle. Zaczyna się od świeżynki, czyli Evolve, na którego poświęcono trzy strony. Sieciowych strzelanek (choćby i taktycznych) nie lubię, ale produkcja Turtle Rock Studios wydaje się warta uwagi. Krupik spisuje z kolei swoje wrażenia po przejściu pierwszego odcinka Life is Strange, nowej gry twórców niedocenionego Remember Me (mnie się podobało, krytykom mniej). Jeden z moich must have, choć dopiero wówczas, gdy ukaże się ostatni epizod. Nie potrafię grać na raty. Na kolejnych stronach znów znalazłem coś dla siebie. O Tormentum: Dark Sorrow słyszałem od dawna, ale dopiero recenzja konkretnie mnie do tego tytułu napaliła. Strona wizualna niesamowicie działa na wyobraźnie, a po lekturze znajdującego się dalej wywiadu z osobą odpowiedzialną za te właśnie aspekty produkcji, zapragnąłem mieć ją na półce tu i teraz. Niestety wersja pudełkowa jeszcze się nie ukazała. Szkoda. Okej, lecimy dalej. Sunless Sea, Grey Goo, Blackguards 2, Anoxemia, Lucius II (szlag, mam pudełkowe wydanie pierwszej części, która wciąż czeka na swoją kolej) oraz Apotheon. Wszystkie z powyższych gier dostały zaledwie po jednej stronie i teksty te najzwyczajniej w świecie tyłka nie urywają. A mogłyby, w końcu w PSX Extreme nawet znacznie skromniejsze recki potrafią skupić w sobie to, co dla gracza najważniejsze. 

Hall of Fame. Dział tłuściutki i smakowity. Shal omawia historie słynnego Rockstar (podobny tekst był niedawno w PSX Extreme), a Voyager sięga po dzieje Another World. Ja zaś sięgam po płytkę z remasterem tej gry ;) Najwyższy czas ją sobie przypomnieć. Dalej wciąż pozostajemy w temacie powyższej produkcji - Piotr Mańkowski rozmawia z Erikiem Chahim, ojcem gry, a przy okazji naprawdę sympatycznym facetem. To nie wszystko. Na kolejnych stronach poznamy historię serii Gothic (Piranha Bytes) oraz przeczytamy wywiad z jednym jej autorów, Bjornem Pankratzem. Miłośników przygodówek ucieszy z kolei materiał o Lucasfilm Games.

Secret Level. Segment otwiera całkiem zabawny komiksowy felieton Śledzia, po czym trafiamy w sam środek zawirowań z Commodore, które wypuściło od groma niezbyt udanych wariacji na temat swojego kultowego sprzętu. Sporo ciekawych informacji można też wyciągnąć z tekstu o wymarłych dyskach optycznych LaserDisc. Aż szkoda, że technologia ta nie przebiła się przez mur kaset VHS. Powody tego są jednak dość oczywiste (podpowiedź - różnice w cenie za urządzenia i nośniki danych). Kolejne dwie strony to Tunguska, a w niej co nieco o uprawie roślin w kosmosie. Po schrupaniu wyhodowanej w próżni sałaty rzymskiej lądujemy na naszej planecie, gdzie czeka bardzo ciekawy, zamykający segment materiał o komputerach MSX.

Jako deser, Credits. Otwiera go dość pobieżny tekst o narodzinach dźwięku w grach, po czym przechodzimy do równie krótkiego spojrzenia na e-sport. Bartek Kluska przybliża zaś rodzimą Wyspę, tekstówkę na poczciwego Atari. Za takie kawałki pałam do Bartka czystą i szczerą miłością - rewelacja. Są też felietony. O dziwo, wyjątkowo interesujące i zachęcające do przemyśleń czy researchu. Oby tak dalej, rozkręcacie się, panie i panowie. Znalazło się poza tym nieco miejsca na kompletnie nieznaną mi mordoklepkę (choć z pewnym twistem) Samurai Warrior: The Battles of Usagi Yojimbo, omówienie obu części kultowego Shenmue (ja chcę Dreamcasta!), spojrzenie Piotra Pieńkowskiego na gry z zombie (sieciowe i solowe) oraz okraszonego dużą ilością zrzutów ekranu tekstu wspominającego ciekawe motywy w Saboteur z 1986 roku.

I tym sposobem dotarliśmy do końca. Drugiego Pixela oceniam jeszcze lepiej niż pierwszego, aczkolwiek cały czas do kilku aspektów dałoby się przyczepić (chociażby do recenzji, po których lekturze wciąż miewasz wrażenie, że o grze nie wiesz niemalże nic). Mam jednak świadomość, że to dopiero początek istnienia magazynu, a jego ostateczny kształt będzie się na naszych oczach jeszcze przez jakiś czas szlifował. Nabieram jednak coraz głębszego przekonania, że jeśli Pixel umocni się na rynku i nie upadnie w przeciągu roku, będziemy mogli poszczycić się posiadaniem naprawdę bardzo dobrego magazynu traktującego o naszym ukochanym hobby. W nas i naszych portfelach nadzieja - nie żałujcie tych kilkunastu złotych, łapcie za Pixela :)

Piotr Wysocki

2 komentarze:

  1. Powiem tak - owszem, rozkręcają się, ale to wciąż (przynajmniej dla mnie) nie jest "zadowalający" poziom. Ja jeszcze sobie trochę poczekam, aż się poprawią zwłaszcza, że ostatnio czytanie prasy o mojej ulubionej pasji idzie mi strasznie ślamazarnie :P Dobry tekst. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka RTS widzę w zestawieniu, czyżby gatunek wracał do łask ?

    OdpowiedzUsuń