czwartek, 16 lutego 2017

Green Arrow - Kołczan, cz.1 i cz. 2 [KOMIKS]

Green Arrow - Kołczan, cz.1  i cz. 2, Wielka Kolekcja Komiksów DC, Scenariusz: Kevin Smith, Rysunek: Phil Heste, Kolor: Guy Major, Tusz: Ande Parks, Okładka: Matt Wagner, Tłumaczenie: Maciej Drewnowski

Początek Wielkiej Kolekcji Komiksów DC stanowił dla mnie bodziec, by nieco szerzej zainteresować się tematem superbohaterów. Chociaż, może to nie do końca prawda, bo gdyby nie znalezione gdzieś w szafie kilka miesięcy wcześniej komiksy o Spidermanie, które jako tako mi się spodobały (szczególnie jeden - Powrót do domu), to wieść o początku nowej kolekcji skwitowałbym przeciągłem "meeeeh". Tak czy siak, kupiłem dwa tomy Batman: Hush i dwa tomy Green Arrow: Kołczan. Batmana przeczytałem tuż po premierze, a za Zieloną Strzałę wziąłem się dopiero teraz. Jak wrażenia?

Słyszałem gdzieś opinię, że nie jest to dobry komiks dla czytelników wchodzących dopiero w świat superbohaterów DC. Mnie jednak mimo wszystko przypadł do gustu i niemal od początku do końca czerpałem z lektury sporo frajdy i przede wszystkim wiedzy. Bo pamiętajcie, że poza wspomnianym Batman: Hush nie znałem niczego więcej z tego ogromnego uniwersum. Będać na moim miejscu warto jednak przygotować kartkę i długopis, by skrzętnie wynotowywać wszystkie pojawiające się imiona, ksywki i role postaci. To pomaga w uporządkowaniu w głowie wydarzeń i poznaniu rozmaitych skrawkówch przeszłości kilku(nastu) pozytywnych i negatywnych istot ludzkich oraz tych nieludzkich. Sama opowieść, gdzie za główną tajemnicą robi przyczyna nagłego powrotu z grobu Olivera Queena, jest poprowadzona trochę chaotycznie, a jej rozwiązanie może niektórych negatywnie zaskoczyć (jest, że tak powiem, mało przyziemne). Ale spoko, byłem w stanie na tyle zawiesić na kołku niewiarę, by czerpać z tego frajdę. Kreska? Trochę niedbała, tła rzadko kiedy cieszą oko detalami, przez co całość czyta się raczej szybko, bez dłuższych postojów na delektowanie się widokami. Fajne jest za to kadrowanie, mające gdzieś przyjęte standardy i często, niczym w mangach, dymki czy bohaterowie wychodzą poza swoją przestrzeń, włażąc w kadr albo i kadry wokół siebie. Jako bonus leciwe historię - w pierwszym numerze Green Arrow działa z Batmanem, a w drugim obserwujemy Black Canary w akcji. Pociesznie to naiwne, ale przy okazji zwyczajnie urocze.
Wydanie tomów jest przeciętne. Twarda oprawa to plus, ale jej jakość pozostawia wiele do życzenia (porównajcie z komiksami z kolekcji Marvela), a w dodatku druk zwyczajnie cuchnie. 
Warto? Moim zdaniem owszem. Nie żałuję spędzonego z tą historią czasu, a o to przecież chyba tu chodzi, nieprawdaż?

Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Ciekawy wpis, superbohaterowie zawsze super! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis, osobiście kocham superbohaterow, postarales się.

    OdpowiedzUsuń