niedziela, 18 maja 2014

Need For Speed: Most Wanted - Recenzja [PC] [PS3] [X360] [PSV] [WiiU] [Recenzja]

Need For Speed: Most Wanted, producent: Criterion Games, PC, PS3, X360, PSV, WiiU

Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem serii Need For Speed. Nie kręcą mnie nielegalne wyścigi i nieustanne ucieczki przed policją. Dużo celniej trafiają do mnie pseudo-symulatory typu DIRT, a także, żeby była równowaga, czysto zręcznościowe arcadowe ścigałki, czego przykładem może być na przykład FlatOut. Po Most Wanted sięgnąłem zatem wyłącznie dlatego, że Sony udostępniło grę za darmo w ramach subskrypcji PlayStation+. Ot, cała tajemnica.

Przez kilka pierwszych godzin mój entuzjazm utrzymywał się na umiarkowanym poziomie - w pewnej chwili byłem wręcz o krok od rzucenia gry w cholerę - ale im więcej czasu spędzałem na wyścigach i podkręcaniu fur, tym bardziej zaczęło mnie to wciągać i bawić. Fabuła nie istnieje, a całe wykreowane przez autorów miasto od razu mamy wyłącznie dla siebie. Nawet samochody zbieramy wprost z ulicy, nie trzeba łazić do żadnych salonów i płacić za nie grube tysiące ;-)

Tego, czego nie można na ulicach, odbijemy sobie w grze ;)
Każde auto posiada coś na kształt zestawu wyścigów do rozegrania - zwycięstwo oznacza jeden bądź więcej bajerów poprawiających statystyki wozu. Kiedy już porządnie auto odpicujemy i uzbieramy wymaganą ilość prestiżu, możemy ścigać się o jeden z dziesięciu samochodów Most Wanted. Gdy zaś wygramy je wszystkie, następuje koniec głównego wątku, aczkolwiek bez problemu wciąż można szaleć po drogach i kosić achievementy, co ja sobie jednak odpuściłem. 

Wrażenia z zabawy bardzo intensywne - każdy wyścig to nieustanna walka o utrzymanie pozycji, a jest jeszcze policja i zostawiane przez nich blokady i kolczatki (największy koszmar - bez opon jeździ się niewesoło). Inteligencja przeciwników ujdzie w tłoku, są bardzo agresywni i potrafią napsuć nieco krwi, a przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi. 

Grafika ładna, dokładna, ale bez efektu "łał". Model jazdy bez zarzutu. Muzyka niestety kompletnie mnie odrzuciła (dubstep, disco - o fuj!). Główny wątek stosunkowo krótki (12 godzin). I w końcu najgorsze - przeciwnicy oszukują! W sumie, całkiem przyjemne, a fani serii mogą do oceny końcowej dorzucić sobie jeszcze punkt - a co!


Adam "RePeG" Wiśniewski

4 komentarze: