poniedziałek, 30 września 2013

Giana Sisters - Recenzja [NINTENDO DS]

Giana Sisters, Nintendo DS, DTP Entertainment. Premiera: 2009.

Skoczna blondyna, którą sterujemy w Giana Sisters, zyskała niedawno dzięki Kickstarterowi swoje kolejne życie (prawie jak kot), niewielu zdaje sobie jednak sprawę, że trochę wcześniej mieliśmy okazję wcielić się w nią na Nintendo DS. Co posiadaczom dwóch ekranów oferuje ten tytuł?

Jak być może wiecie, mamy tu do czynienia z podróbką Mariana. Jeśli go znacie, a zakładam, że tak, z miejsca wkręcicie się w rozgrywkę. Ta ma nam do zaoferowania 80 poziomów na 8 światach. Może wydawać się to liczbą oszałamiającą, zwłaszcza w porównaniu z 20 planszami nowej wersji, etapy są jednak bardzo krótkie i łatwe, a całość da się skończyć w jeden wieczór (o ile tylko nie chcemy zebrać absolutnie wszystkiego - to trochę przedłuża hasanie po etapach). Nie oczekujcie zatem tytułu, nad który spędzicie całe tygodnie. Nie ten adres.

Grafika jest sympatyczna, kolorowa i przyjemna dla oczu, a stylizowana na czasy C64 muzyka brzmi świetnie. Mój wychowany na retro-rytmach narząd słuchu był w pełni ukontentowany. Malkontenci mogą oczywiście kręcić nosem na dość uproszczoną oprawę, ale wydaje mi się, że takie było właśnie założenie - w końcu to spadkobierca gry, która święciła triumfy na maszynkach sprzed wielu lat.

W sumie mamy tu więc do czynienia z grą dla fanatyków prawdziwego oldschoolu, tych wychowanych na Atarynce i C64, ale również maniaków platformówek. Bardzo przyjemna, nieco nostalgiczna i niestety kończąca się zbyt szybko podróż. W promocji można spokojnie, bez obaw kupić. Dużo mocniej polecam jednak nową wersję Giana Sisters, która jest dostępna na komputery oraz konsole stacjonarne. Recenzje tej z PlayStation 3 możecie przeczytać tutaj.

Ocena: 6/10


Piotr Wysocki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz