czwartek, 14 listopada 2013

Azkend 2 - Recenzja [ANDROID]

Azkend 2, producent: 10tons Ltd., Android, iOS, Windows Phone, PC, cena: 18,99 zł (Android)

Na wstępie muszę Wam wyznać pewien wstydliwy sekret... Gotowi? Wdech, wydech, okej, miejmy to głowy - choć uważam siebie za prawdziwego gracza, mam słabość do casulaówek... Tak, powiedziałem to, kamień z serca, nawet tak bardzo nie bolało ;-) Od lat z wciąż niegasnącym zapałem pociskam w tytuły, które polegają na prostym łączeniu w trójki (i dłuższe ciągi) znajdujących się na ekranie obiektów. Proste, niewymagające wielkiego skupienia, ale diabelsko wręcz wciągające. Po kilku niezwykle przyjemnych godzinach z Azkend, postanowiłem sięgnąć po jego kontynuację z cyferką dwa w tytule. Poniżej garść wrażeń z tego spotkania. 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy jeszcze przed uruchomieniem gry, to jej objętość. Waży kilka razy więcej, niż część pierwsza, co sprawiło, że mój apetyt jeszcze wzrósł, choć jednocześnie obawiałem się, że mój staruszek HTC Desire będzie się nieco krztusił od tych wszystkich efektów i graficznych bajerów, które autorzy zapewne w swoim dziele zawarli. Drżącym palcem stuknąłem w ikonę Azkend 2 i zaczęło się.

Owszem, dzieło 10tons wygląda ślicznie, pełne jest animacji, eksplozji, ruchomych elementów i całej reszty powodujących efekt łał efektów, ale działa zaskakująco nieźle nawet na niezbyt szybkich obecnie telefonach. Nie musiałem nawet wyłączyć graficznych dobrodziejstw w menu, a warto wspomnieć, że w razie czego taka opcja istnieje. Duży plus dla autorów. 

Strona graficzna przedstawia się
bardzo okazale - jest na czym
zawiesić oko
Zaczynam jednak od grafiki, a powinienem od gameplay'a. Taki już ze mnie pseudo-recenzent. Wbrew pozorom, jest o czym pisać, gdyż tytuł odbiega nieco od klasycznych produkcji z gatunku połącz-trzy. Po pierwsze, mamy tu fabułę, którą poznajemy poprzez odtwarzane raz na jakiś czas krótkie filmiki (obrazek+dźwięk+drobne animacje). Co ciekawe, scenki te zawierają czytane przez lektorkę dialogi. Miłe, cholernie miłe, w grach na telefony komórkowe to rzadkość, przynajmniej ja się z czymś takim zbyt często nie spotykam. Historia do szczególnie zajmujących nie należy, ale scenek nie pomijałem, co już coś znaczy. 
Po drugie, zwyczajowe łączenie znajdujących się na planszy elementów urozmaicone jest różnymi dodatkami. A to musimy zabić łażące po etapie żuki (czy co to tam jest), oczywiście poprzez likwidowanie przylegających do nich klocków, a to zlikwidować mgłę, ugasić pożar (wszystko w analogiczny sposób, co przy żukach), jak również zdarzają się plansze typowo logiczne, polegające na eliminacji wszystkich klocków (na miejsce tych niszczonych nie wypadają nowe)... trochę tego jest, co sprawia, że nawet te kilkadziesiąt etapów, na które trzeba poświęcić jakieś 7-8 godzin (szacunkowo, z zegarkiem w ręku tego nie liczyłem) okazuje się pod koniec liczbą zbyt małą. Wciąż chciałem więcej. Od czasu do czasu, tak jak i poprzednio, musimy też pobawić się w odszukiwanie wskazanych fragmentów obrazka, co momentami jest naprawdę trudne. Rzadko kiedy udawało mi się przejść te misje na sto procent. 
Bardzo duża jest też liczba bonusów, ułatwiających nam przedzieranie się przez kolejne rozdziały przygody. O wszystkich tych smaczkach mógłbym pisać naprawdę długo, zostawmy więc może już ten temat. Przyjemność ich odkrywania pozostawię już Wam.

O grafice już pisałem, dorzucę więc tylko, że wygląda naprawdę efektownie. Widać, że ktoś się do niej przyłożył. Ktoś z talentem, nie jakiś grafik z przypadku. To samo zresztą można powiedzieć o stronie dźwiękowej. Jest świetna. Wszystkie efekty, których jest od groma, brzmią jak brzmieć powinny, a przyjemnie pompatyczna muzyka dopełnia całości. Jak na tytuł casualowy, wszystko jest tu zaskakująco profesjonalne.

Czy polecam? Ba, pewnie, że tak. W tak zrealizowane tytuły, z szacunkiem dla gracza i jego wymagań, chcę się po prostu grać. Zabawę przedłużają dodatkowe tryby (zdobywanie medali, czasówki), co sprawia, że kilkanaście godzin wyjętych z życiorysu staje się faktem dokonanym. Warto, choć ta przyjemność niestety trochę kosztuje - wersja na Androida to wydatek rzędu 20 złotych. Za jakość niestety się płaci. Poczekajcie na promocje i bierzcie.

Ocena: 9/10

Piotr Wysocki

1 komentarz:

  1. ja raczej nie gram, ale wspomnę o niej mojemu synowi, który ma bzika na punkcie gier :)

    OdpowiedzUsuń