Niewinni, Ian McEwan, wydawnictwo: Albatros, 288 stron
McEwan to jeden z tych pisarzy, po których sięgam w ciemno - bez googlowania po recenzjach i bez czytania opisów wydawcy. O czym by nie pisał, poziom jest zawsze wysoki. I to zdarzyło się właśnie w przypadku Niewinnych. Książkę znalazłem na wyprzedaży i niewiele myśląc zgarnąłem ją do koszyka. Czy ta ślepa wiara doprowadziła mnie w końcu do bliskiego spotkania ze słupem telegraficznym? Chcielibyście, okrutnicy ;-)
McEwan to jeden z tych pisarzy, po których sięgam w ciemno - bez googlowania po recenzjach i bez czytania opisów wydawcy. O czym by nie pisał, poziom jest zawsze wysoki. I to zdarzyło się właśnie w przypadku Niewinnych. Książkę znalazłem na wyprzedaży i niewiele myśląc zgarnąłem ją do koszyka. Czy ta ślepa wiara doprowadziła mnie w końcu do bliskiego spotkania ze słupem telegraficznym? Chcielibyście, okrutnicy ;-)
Przenosimy się do Berlina z połowy lat 50-tych ubiegłego wieku. Głównym bohaterem książki jest młody Anglik, Leonard Marnham. Pewnego dnia zostaje wezwany do Niemiec, by wspomóc (jako człowiek od elektroniki) budowę tunelu, który umożliwi amerykańskiemu i brytyjskiemu wywiadowi podłączyć się do kabli telefonicznych centrali wojsk radzieckich. Historia szpiegowska? Owszem, ale nie tylko. Bardzo szybko pojawia się wątek miłosny. Leonard poznaje i zakochuje się (z wzajemnością) w Niemce o imieniu Maria. A zatem powieść szpiegowska z miłością w tle? Też nie, gdyż pewnie tragiczne wydarzenie sprawi, że Niewinni zamienią się na kilkadziesiąt stron w pełnowymiarowy thriller, a jedna ze scen (ćwiartowanie zwłok) przedstawiona jest z takimi detalami, że lepiej nie czytać jej tuż po jedzeniu. I taki właśnie jest McEwan, trudno go przypisać tylko do jednego gatunku.
![]() |
Ian McEwan |
Przez książkę przedziera się dość szybko, fabuła wciąga, a im bardziej przeistacza się z historii obyczajowej zaprawionej wątkiem szpiegowskim w trzymający w napięciu dreszczowiec, tym trudniej oderwać się od przewracania kolejnych kartek. Poza tym znajdziemy tu wszystko to, co tak typowe dla McEawana - wnikliwy wgląd w psychikę człowieka i dobrze oddane realia, w których toczy się fabuła opowieści. A tytułową niewinność można rozpatrywać na kilku poziomach znaczeń. Godne przeczytania.
Ocena: 8/10
Piotr Wysocki.
Przyznam, że o pisarzu nie słyszałam. Ale skoro tak wysoki poziom pisarski... To muszę coś przeczytać :)
OdpowiedzUsuńTeż jeszcze półtora roku temu nie słyszałem. W łapy wpadł mi wówczas jego "Solar" i szybko zdałem sobie sprawę, że odkryłem pisarza, który ma coś ciekawego do powiedzenia ;-)
UsuńCenię sobie dobrze oddane realia w powieściach, więc to coś dla mnie.
OdpowiedzUsuńJa też, to zawsze spore wyzwanie, któremu nie każdy autor jest w stanie podołać.
UsuńNie słyszałam jeszcze o pisarzu, ale chyba wypada zmienić ten stan rzeczy :)
OdpowiedzUsuńTak, wypada, o ile cenisz sobie nieco ambitniejsze pisarstwo ;-)
UsuńTwórczość McEwana ciągle przede mną, ale skoro tak bardzo ją zachwalasz to chyba skuszę się po ,,Niewinnych'', gdyż fabularnie mnie akurat zaciekawiły.
OdpowiedzUsuńZacząć możesz od jego najbardziej rozpoznawalnej powieści - "Pokuty" :-)
Usuńzeal replica bags replica bags online shopping india replica bags in gaffar market
OdpowiedzUsuń