wtorek, 12 listopada 2013

Pociąg Widmo - Stephen Laws - Recenzja

Pociąg Widmo, Stephen Laws, wydawnictwo: Rzeczpospolita S.A., 370 stron

Do dziś mam w pamięci chwilę, gdy podczas jednego z częstych wypadków do Empiku dostrzegłem Pociąg Widmo. Notka informująca o tym, że jest to powieść skrojona na miarę Stephena Kinga spowodowała, że natychmiast zapragnąłem pochwycić ją w swe szpony i pobiec do kasy. Zrobiłem to nieco później (brak funduszy, znacie ten ból), kupując z rozpędu nawet dwie powieści Lawsa. Za naiwność się płaci, twór imiennika Kinga niestety nawet koło dzieł tegoż nie stał.

Pociąg Widmo opowiada o facecie, który jakimś szalonym cudem unikna śmierci na skutek dziwnego wypadku podczas jazdy metrem. Od tamtego czasu mężczyznę dręczą niepokojące sny, co samo w sobie nie byłoby jeszcze niczym szczególnie dziwnym, gdyby nie to, że jakaś tajemna siła ciągnie go co ranek na ów pechową stację. Paraliżujący strach nie pozwala mu jednak przekroczyć nawet biletowej bramki. Co się za tym wszystkim kryje? To horror klasy B, a zatem coś groźnego, coś nie z tego świata. Coś, co zmusza ludzi do czynów, których w normalnych okolicznościach nigdy by się nie dopuścili.

Wejdź, jeśli się nie lękasz
Pomysł ciekawy, podczas lektury opisu znajdującego się z tyłu okładki wywołujący przyjemny dreszczyk emocji, jednak Laws nie potrafił przekuć go w mrożącą krew w żyłach powieść grozy. Pociąg Widmo to, jak już wspomniałem, horror klasy B, i wyłącznie jako taki spisuje się przyzwoicie - dużo akcji, dużo posoki oraz masa zgranych motywów. Mnie, oczekującego już od grozy czegoś więcej, średnio ta lektura usatysfakcjonowała. Właściwie jedynymi chwilami, podczas których moja uwaga skupiała się nieco bardziej, były te, w których autor opisywał opętanych przez zło tkwiące w tunelu metra ludzi. Kilka scen jest naprawdę całkiem zgrabnie przedstawionych, zwłaszcza w porównaniu z pozostałą, drętwą częścią powieści. Wrażenie psuje poza tym kiepski, koślawy przekład. Dialogi są sztywne, przywodzące na myśl liche kino, a bohaterowie tekturowi aż do bólu zębów. Zawód, jednak głównie dlatego, że na zbyt wiele się nastawiałem. Przy odpowiednim podejściu przeczytać się da, fani horrorów niższych kategorii mogą spokojnie dodać sobie jedno czy dwa oczka do noty końcowej. Ja sam po drugą powieść Lawsa prędko raczej nie sięgnę.

Ocena: 5/10

Piotr Wysocki

19 komentarzy:

  1. zapowiadało się na ciekawą przygodę z dreszczykiem, jak widać nie jest nią, a szkoda :) jednak pomimo tego może kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem ją na wyprzedaży, chyba za 7 zł. Albo i taniej, już nie pamiętam ;-)

      Usuń
  2. Kiedyś namiętnie zaczytywałam się w horrorach, ale potem poczułam nimi przesyt, gdyż żadna makabra nie była już w stanie mnie rozruszać, więc dla odmiany relaksuje się przy lżejszych gatunkach. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie czytuje żadnych dreszczowców, wręcz przeciwnie, tylko staram się je dokładnie selekcjonować, aby wyłonić z tłumu przeciętych powiastek naprawdę dobry, mocny, porażający horror. Widzę jednak, że ,,Pociąg widmo'' nie będzie tą książką, gdyż nie lubię drętwych dialogów i papierowych postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już robię ścisłą selekcję, wymagania z każdym przeczytanym horrorem (i z wiekiem) rosną.

      Usuń
  3. Lubię czytać horrory, ale szkoda mi czasu na słabe książki. Daruję sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałem, jeśli naprawdę, ale tak NAPRAWDĘ lubisz czytać horrory, niewykluczone, że wcale się nie zawiedziesz.

      Usuń
  4. Dziwne rzeczy dziejące się w metrze to bardzo zachęcający motyw, jednak mi kojarzy się głównie z "Metrem 2033" i innymi książkami z tego uniwersum. Nie przeszkadzałoby mi jednak zupełnie inne - w końcu to horror - podejście do tematu, gdyby nie oczywiste wady powieści, wymienione w recenzji...
    Porównania do Kinga są ryzykowne. Prawie nigdy nie są prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzykowne, ale chętnie używane, zawsze to kilkaset dodatkowo sprzedanych egzemplarzy ;-)

      Usuń
  5. Podziękuję. Niestety brak czasu ogranicza mnie do zadzierania nosa i sięgania po udane lektury.

    Piotrze, jeśli posiadasz kartę Payback wraz z ważnymi punktami, możesz je wymienić na bony, które obniżą Twoje zakupy w Empiku. To z kolei motywuje do nabywania dobrych książek.

    Cieszy mnie, że nie jestem sama z tym antynożowym nastawieniem do ziemniaków ;)

    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Empik w ogóle ostatnio organizuje rozmaite promocje, nie poznaje ich! A punkty Payback chomikuje, przydadzą się na pewno.

      Usuń
  6. Ach te marketingowe chwyty :P Miał być coś na miarę Kinga, a jak widać wyszło słabo. Nie zapamiętam więc tego tytułu, ale na pocieszenie idę przeczytać Twoją recenzję "Łowcy snów" Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. King to w końcu Król, nikt mu nie podskoczy ;-)

      Usuń
  7. Muszę sobie zapamiętać, żeby nie tykać tego autora. W sumie teraz wszystko reklamują w podobny sposób "Następca Harrego Pottera!", "Drugi King!" i tak dalej. A przecież nie chodzi o to, by zastępować mistrzów, tylko stwarzać coś swojego i niepowtarzalnego :)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W teorii tak, ale wiadomo, znane nazwisko na okładce przyciąga wzrok, a przecież głównie o to - z punktu widzenia wydawcy - w tym wszystkim chodzi ;-)

      Usuń
  8. oj coś czuję, że też dałabym się nabrać na tę informację, ze jest to powieść na miarę Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś łykałem takie informacje bez namysłu. Dziś, po kilku wtopach, spoglądam już na nie z przymrużeniem oka :)

      Usuń
  9. To pociąg widmo, czy pociąg śmierci? Dwa tomy? Trochę niejasno, Piotrze, albo ja już za długo dzisiaj przed kompem siedzę.
    A po książkę nie sięgnę z prostego względu - nie usatysfakcjonowała Ciebie. A że mamy podobny gust, to zaufam i po prostu sobie odpuszczę.
    PS W sumie fajnie, że sto słów i krótko - choć pędzicie z recenzjami, to można zasiąść i hurtem przeczytać kilka recenzji pod rząd, i w każdej jest esencja tego, co warte wspomnienia. Zaczynam się tu zadomawiać, choć i tak apeluję do Ciebie Piotrze - wpadaj czasem na Poza sezonem, no!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widmo, nie wiem skąd mi się zawsze te śmierci bierze, to już nie pierwszy raz popełniam ten błąd ;-) Dlaczego dwa tomy? Dwie powieści Lawsa, dwie różne, nigdzie nie napomknąłem, że to seria :-D
      Tak myślisz, mam jednak tam wpadać? No dobrze ;-)

      Usuń
    2. W drugim akapicie też jest śmierci :P
      Nie, nie, po prostu nie zrozumiałam przez to śmierci/widmo. Najpierw pisałeś o pociągu śmierci, potem raptem o pociągu widmo, a na koniec, że drugiej powieści nie przeczytasz - wtf? Nie skumałam, myślałam, że czegoś moja durna głowa po prostu nie ogarnia, ale to nic, teraz wszystko jasne :)
      Masz tam wpadać koniecznie. I tam dłużej pisać. Niby tu fajnie, ale tam też było super. Poza tym miałeś współprace poszukiwać, tamten blog możesz sobie właśnie na nie przeznaczyć. Sztukater nadal poszukuje recenzentów. Pisz do nich, ja dostałam już 4 książki od nich, i na pewno na tym nie poprzestanę. Da się wybrać nawet kryminały :)

      Usuń