poniedziałek, 3 lutego 2014

Promieniowanie jonizujące wśród nas [Inne]

Słowo promieniowanie - bądź też radioaktywność - zazwyczaj kojarzone jest z Czarnobylem, a obecnie, po ostatniej awarii elektrowni w Japonii, również z Fukushimą, mało kto jednak wie, że promieniowanie towarzyszy nam bez przerwy w czasie dnia i bardzo często posiadamy (nie wiedząc nawet o tym) radioaktywne przedmioty w domu. Zacznę jednak od tego, co najważniejsze, czyli promieniowania tła naturalnego, które to towarzyszy nam każdego dnia. Zazwyczaj jest to przeciętnie dawka na poziomie 0,10 µSv/h, nie zagrażająca w ogóle naszemu zdrowiu. Bardziej można to potraktować jako ciekawostkę o której nie każdy wie. 

Promieniowanie w naszym domu. Kiedyś, kilkanaście lat temu, można było znaleźć więcej produktów radioaktywnych w domu. Były to zegarki ze świecącą tarczą, czy też busole, w której świecił wskaźnik - wykorzystywano w tym celu rad, a promieniowanie, jakie emitowały, było dosyć pokaźne. Również siatki żarowe do lamp naftowych posiadały w sobie radioaktywny tor. Izotopowe czujki dymu zaś w dużym stopniu emitowały promieniowanie alfa, więc praktycznie nic nie wydostawało się z ich plastikowej obudowy (promieniowanie alfa należy do najmniej przenikliwego). Kiedyś modne było także szkło uranowe, a często też obiektywy aparatów posiadały dodatek radioaktywnego toru. Jedną z największych ciekawostek była na pewno czerwona porcelana, wykorzystywana na przykład do produkcji talerzy, które promieniowały wiele razy bardziej niż obecnie teren koło Czarnobylskiego reaktora, a jednak ludzie na takich talerzach jadali... 

Obecnie wszystko zostało zastąpione czymś innym, mimo to znajdziemy w domu czy w sklepie radioaktywne przedmioty. Są takimi chociażby torowane elektrody TIG, ale nawet płytki podłogowe emitują niskie promieniowanie beta, jak również nie należy zapominać o marmurze i kryształowych wyrobach - wszystkie one wskazują podwyższony poziom promieniowania, ale bez obaw, nie zagraża on w żaden sposób naszemu zdrowiu. 

Do pomiaru promieniowania wykorzystuje się urządzenia zwane zazwyczaj Dozymetrami lub licznikami Geigera, rozróżniamy kilka jego typów:

Indykator - to uproszczony radiometr, często posiadający tylko akustyczną sygnalizację rozpadu radioaktywnych cząstek, lub wskaźnik sygnalizujący przybliżony poziom promieniowania (często jest to trójkolorowa skala) - takie liczniki po prostu alarmują, czy coś promieniuje i jest niebezpieczne. 

Radiometr - najbardziej popularne kieszonkowe liczniki Geigera, są zazwyczaj w stanie mierzyć nie wyżej niż do 100/200 µSv/h. Najbardziej popularne modele to Bella, RKSB-104 czy Polaron Pripyat.

Rentgenoradiometr - Coś w rodzaju 2 in 1, rentgenoradiometry posiadają zazwyczaj kilka zakresów pracy, tak, by mogły mierzyć bardzo niskie dawki promieniowania, jak poziom tła, i te bardzo wysokie, jak rentgenometry. Takimi urządzeniami są polskie DP-66, DP-66M, DP-75 i rosyjskie DP-5 

Rentgenometr - mierzy tylko bardzo wysokie dawki promieniowania, jego skala zazwyczaj zaczyna się od 0,1 lub 1 R/h, takie urządzenia nie są zbyt przydatne do amatorskich badań.

Katarzyna Gwiazda

2 komentarze:

  1. Interesujących rzeczy dowiedziałam się na temat promieniowania. Szczególnie z zaskoczeniem czytałam o czerwonych talerzach. Szok a ludzie na tym jadali.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne, mało się o tych sprawach mówi. Chcę więcej :]

    OdpowiedzUsuń