piątek, 7 marca 2014

Jestem Legendą - Richard Matheson [Recenzja]

Jestem Legendą, Richard Matheson, wydawnictwo: MAG, 224 strony

Gdy sięgam po klasykę powieści grozy, po skończonej lekturze niemal zawsze ciężko jest mi otrząsnąć się z wrażenia, że wszystko co najlepsze w tym gatunku, zostało już przez kogoś kiedyś napisane. Tego rodzaju kaca, z powodu którego każdy kolejno przeczytany współczesny literacki horror wydaje się mdły i odtwórczy, dorobiłem się po pochłonięciu Jestem Legendą Richarda Mathesona. 

Robert Neville jest prawdopodobnie ostatnim człowiekiem na ziemi. Tajemniczy wirus przeistoczył wszystkich ludzi w bezmyślne wampiry, każdej nocy próbujące wedrzeć się do domu bohatera i pozbawić go życia. Zmuszony okolicznościami Neville zamienia swój dom w fortece. Podczas dnia, kiedy wampiry zapadają w swego rodzaju letarg, jeździ po okolicy buszując w poszukiwaniu pożywienia i innych niezbędnych do przetrwania rzeczy oraz systematycznie uśmiercając napotkane stwory. Pozostałe godziny zabija próbami dotarcia do odpowiedzi na nurtujące go pytania. A tych z każdym tygodniem przybywa...

Richard Matheson
Mathesonowi w ekspresowym czasie udaje się zrobić to, czego wielu pisarzy nie jest w stanie dokonać nawet na pełnej przestrzeni długich powieści. Niezwykle rzadko zdarza mi się bowiem sytuacja, gdy już po kilkunastu stronach lektury czuję, widzę i myślę dokładnie to, co główny bohater. Nie dalej jak kilka tygodni przed sięgnięciem po "Jestem Legendą", będąc akurat po lekturze kolejnego wtórnego horroru, stwierdziłem, że chyba stało się to, czego się od kilkunastu miesięcy coraz mocniej obawiałem - karmiony nieustannie papką o wysokiej zawartości grozy, krwi, flaków i przemocy w każdej formie i postaci, nabyłem w końcu na to wszystko naturalnej odporności. Jak się okazało, nic bardziej mylnego. "Jestem Legendą" udowodniło mi, że nie jestem jeszcze przypadkiem beznadziejnym i dobrze napisana historia wciąż jest w stanie wywołać we mnie strach, smutek, złość, poczucie beznadziei i w zasadzie wszystkie inne odczucia, których szukam w tego rodzaju opowieściach. Mając na uwadze niewielką objętość książki jest to fakt imponujący. Szalenie podobał mi się styl Mathesona - autor nie leje wody, rzucając krótkimi zdaniami o ogromnym ładunku emocjonalnym (gęsia skórka gwarantowana), znakomicie przy tym nakreślając osobowość bohatera. Bardzo to wszystko plastyczne i niesamowicie działające na wyobraźnie. Od pierwszego do ostatniego zdania doskonała historia - tak twierdziłem tuż po odłożeniu książki na półkę, tak twierdzę i dziś, kilkanaście miesięcy później. I to chyba powinno wystarczyć za pełną rekomendację. Bez dłuższego paplania - rzecz obowiązkowa dla każdego miłośnika gatunku.

Jedyne minusy, jakie przychodzą mi teraz na myśl, pójdą na barki wydawcy. Są to w sumie mało znaczące detale. Choćby filmowa okładka. Nie znoszę wrzucania na przód powieści zdjęcia pochodzącego z ekranizacji. Kwestia gustu, oczywiście, jednak chyba każdy zgodzi się ze mną, że dużo klimatyczniej wyglądała grafika z poprzedniego wydania. MAG okropnie napompował też objętość książki, ze 160 stron robiąc ponad 220. Tak jak mówię, drobnostki. Jeśli macie możliwość zakupu, bierzcie bez chwili wahania. Rewelacja.


Piotr Wysocki

44 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem Twojej oceny! Nie miałam zamiaru jej czytać, kilka razy miałam ją w ręku. Czyli mam żałować? A film oglądałeś? Jestem ciekawa czy też fajny. W takim razie przeczytam a później obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie żałować! Film przeciętny, w porównaniu do literackiego pierwowzoru wręcz słaby. Moim zdaniem, bo swoich fanów ma :) Mówię tu oczywiście o tej najnowszej ekranizacji :)

      Usuń
  2. Takie minusy, to nie minusy. Zachęciłeś mnie, koniecznie muszę mieć tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Ja swój egzemplarz zdobyłem za pięć złotych! Nie wiem czy jeszcze da się go dostać, jeśli jednak tak - gorąco rekomenduje.

      Usuń
    2. Widzę, że same perełki w niskiej cenie znajdujesz, zazdroszczę dobrego oka :)

      Usuń
  3. Spotkałam się w większości ze 'średnimi' opiniami na temat tej książki, a tu takie zaskoczenie. :) Nie jest to do końca to co najbardziej lubię, ale oglądałam film i był niezły więc kto wie. Może kiedyś, jeśli wpadnie w moje ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średni jest film, książka - w mojej skromnej opinii - ZNAKOMITA! :)

      Usuń
  4. Mam na nią ochotę, po Twojej recenzji :D Jakoś wcześniej nawet nie zwracałam na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taka niepozorna książka. Dopiero jej treść pokazuje pazurki ;)

      Usuń
  5. Oglądałam dawno temu film, który był niczego sobie. :) I chyba na filmie poprzestanę, po książkę chyba nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. Ekranizacja do zbyt udanych nie należy.

      Usuń
  6. Nie wierzę, że ktokolwiek mógłby ocenić tę książkę jako "średnią". Nie i już. Bo to jest genialna, ponadczasowa WIELKOŚĆ. I fajnie u Ciebie to przeczytać ;) Taka krótka książeczka, a tyle przekazu. Ja w Mathesonie się zakochałam na zabój i strasznie mnie boli, że nie ma więcej jego książek po polsku. Ale dobrze, niech pozytywne recki się pojawiają, kto wie, może się doczekamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też trudno przełknąć taką możliwość ;)
      I ja się zakochałem, jednak coś nie zanosi się na polskie tłumaczenia pozostałej twórczości Mathesona... Szkoda. Potrzeba jakiegoś nowego, odważnego wydawcy. Nawet Twoja akcja na FB nie pomogła. Chciałem pod recenzją umieścić do niej odnośnik, może ktoś by się dopisał, ale nie znalazłem, choć dobre dziesięć minut szperałem.

      Usuń
    2. https://www.facebook.com/events/582318108488941/?fref=ts
      Ale chyba już po ptakach, bo nie mogę zmienić daty. :./

      Usuń
  7. Coś słyszałam o tej książce, ale nie wiem, gdzie ją przypasować. Cieszę się, że Ci się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśmiało zachęcam do poszukania i przeczytania :)

      Usuń
  8. Lubię takie plastyczne opisy. I ta gęsia skórka - to jest to! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Niestety mnie już coraz rzadziej jakaś książka wrzuca gęsią skórkę. Tym mocniej pamiętam więc te wyjątki.

      Usuń
  9. Coś czuję że i książkę przeczytam, i film zobaczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim polecam książkę, ekranizacje wypadają na jej tle przeciętnie :)

      Usuń
  10. Obiecałem sobie, że przeczytam po tym, jak zapoznałem się z opinią Kinga na jej temat :D Tylko utwierdziłeś mnie w tym postanowieniu. Ogólnie to miałem wrażenie, że będzie dłuższa - te 220 stron (i to po liftingu) wróżą bardzo krótką przygodę z Mathesonem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na okładce King mocno chwali Mathesona :) Króciutka jest, niestety. Choć pewnie i to w jakiś sposób wpływa na siłę jej oddziaływania.

      Usuń
  11. To jest naprawdę świetne wydawnictwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAG? Tak, zdarzają im się świetnie książki, choć wydają też sporo tytułów typu masówka ;)

      Usuń
  12. Miło się człowiekowi robi na widok takich pozytywnych recenzji. :) Widziałam film na podstawie tej książki, najlepiej zapamiętałam psa (Samanthę, o ile się nie mylę). Może i książkę kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce pies dostał tylko maleńki epizod (rewelacyjny!), w filmie trochę bardziej ten motyw rozwinęli :)

      Usuń
  13. Zaciekawiłeś mnie. Przyznam, ze ja też nie lubię filmowych okładek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak pozytywnie odebrałeś tę książkę, ponieważ mam ją u siebie na półce i czeka na ,,lepsze czasy'', ale w obliczu tak pozytywnej noty, chyba się za nią wezmę nieco wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, koniecznie! Książka do obszernych nie należy, szybko się z nią uwiniesz :)

      Usuń
  15. Film oglądałam, ale nie jestem pewna czy chcę przeczytać tę książkę.
    Świetnie się czytało Twoją recenzję. i zgadzam się z awiolą, że to nie są w sumie minusy powieści...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja krótka, postanowiłem więc o tych technicznych aspektach wspomnieć ;)

      Usuń
  16. Widziałam film, więc nie wiem, czy sięgnę po książkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest w sumie luźną adaptacją. Osobiście polecam :)

      Usuń
  17. No, powiem Ci, że konkretnie to wszytko opisałeś. Dobrze się czyta pozytywne recenzje, a takie emocjonalne to już w ogóle ;) Mi tam się film podobał, ale jestem chyba bardziej kinomanką niż książkofilem (tak to sobie tłumaczę).

    OdpowiedzUsuń
  18. o kurcze a ja ją mam i to nawet z "Twoją" okładką...po takiej recenzji powiem tylko, iż chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś kiedyś słyszałam o książce i o filmie, ale jakoś o tym zapomniałam i teraz myślę, że powinnam nadrobić, mimo iż znudziły mi się już wampiry, to kiedyś dam szansę tej książce, skoro tak zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. no niestety, jak się wpierdziela słodycze jak ja, to nie wystarcza :'c
    odpukać, żebyś nie zapeszył XD :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurczę, że też obejrzałam już film :c tak nie lubię czytać książek po obejrzeniu filmu, a lektura zapowiada się świetnie..

    OdpowiedzUsuń
  22. Żałuję, że nie miałam okazji przeczytać książki, ale jak to mówią - jest to do nadrobienia, nic straconego! :) Film oczywiście widziałam i całkiem mi się podobał, aczkolwiek nie uważam, by był powalający. Ze względu na Twoją pozytywną recenzję książki mam nadzieję, że kiedyś znajdę ją np. w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, według mnie warto poszperać za książką. Film wypada na jej tle blado ;)

      Usuń
  23. Nie oceniłabym filmu aż tak źle jak Ty. Nie był wybitny, ale słabym też bym go nie nazwała. Natomiast książka jest wspaniała! Byłam pod dużym wrażeniem lektury, miała w sobie wiele niepokoju, jakiś taki nienazwany klimat, pomieszanie strachu z ciekawością kolejnych stron. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaby to może za mocne słowo w stosunku do samego filmu. Bez znajomości książki wypada przyzwoicie (oceniłem go na 6+/10), ale teraz, gdy jestem już po lekturze, ciężko mówić mi o nim zbyt pozytywnie ;)

      Usuń
  24. oglądałam film - może i na książkę się kiedyś skusze :)

    ps. Ja mam na półce ok 50 nieprzeczytanych książek i też niestety kupuje więcej niż jestem w stanie przeczytać :(

    OdpowiedzUsuń