poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Jakim jestem czytelnikiem? [Blog]

Na jednym z blogów trafiłem niedawno na znajdujące się w nazwie tego wpisu pytanie - zdaje sobie sprawę, że to kolejna odsłona łańcuszkowej zabawy, jednak na tyle ciekawa, iż, tak sądzę, warta poświęcenia jej chwili uwagi. Postanowiłem zatem sobie - a przy okazji i Wam - opisać siebie jako czytelnika. Do dzieła.

Jakim jestem czytelnikiem?

-bardzo wolno czytam, aczkolwiek kiedy mam do tego odpowiednie warunki (a mówiąc to mam na myśli brak domowników, którzy gadają dużo i przede wszystkim głośno) potrafię pędzić jak żółw na sterydach ;)

-miesięcznie przerabiam nie więcej jak 5 książek, co przy poświęcaniu wolnego czasu również grom i filmom wciąż jest chyba niezłym wynikiem 

-kupuje więcej literatury niż faktycznie jestem w stanie przeczytać. W dniu dzisiejszym oznacza to ponad dwieście wciąż czekających na swoją kolej książek na półkach... ałć.

-uwielbiam dobre kryminały, dobre thrillery oraz dobre horrory, choć ostatnio coraz mocniej przekonuje się do obyczajówek i wszystkich pozostałych gatunków, którymi przecież jeszcze kilka lat temu pogardzałem.

-bardzo rzadko sięgam po polskich pisarzy, niesłusznie zakładając, że w porównaniu do zagranicznych mają mniej do zaoferowania. Próbuje z tym mocno zakorzenionym w głowie przeświadczeniem walczyć - póki co bezskutecznie.

-czytam przy jedzeniu, w łóżku i środkach komunikacji miejskiej, co u niektórych osób z niewiadomych mi przyczyn wywołuje zdziwienie. 

-nakręcam się na jakąś zapowiedź, książkę z mocno bijącym sercem kupuje już w dniu premiery, a potem rzucam ją na stos i przez rok nie ruszam. Psychoanalitycy mieliby tu duże pole do popisu. 

-uzależniłem się od wyprzedaży. Żadnej nie przepuszczę. Mój portfel cierpi, moja dusza cierpi (bo to kolejne kilka[naście] książek rzuconych na nieprzeczytany stos), ale przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia, że przepuściłem niesamowitą okazję. Coś za coś. 

-czerpie niepokojącą frajdę z bycia psychicznie maltretowanym przez treść książek, im silniejszy później "kac", tym wyższa nota ;)

-nie potrafię przekonać się do czytania na ekranie (e-booki). 

-oraz do słuchania książek (audiobooki).

W sumie mógłbym tak punktować jeszcze długo, myślę jednak, że tyle faktów z mojej czytelniczej osobowości wystarczy - nie chce nikogo doprowadzić do ataku ziewania. Przy okazji rzucam wyzwanie Tobie, drogi odwiedzający tego bloga. A zatem:

Jakim jesteś czytelnikiem?

Odpowiedzi oczekuje na blogach bądź w komentarzach ;)

Piotr Wysocki

*Zdjęcie przedstawia maleńki fragment moich nieprzeczytanych półek

21 komentarzy:

  1. Ok , odpowiem. Uzmysłowiłeś mi, że moje nie przeczytane stosy książek już nie mruczą, nie krzyczą, a klną mnie .

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakim jestem czytelnikiem? W sumie nie zastanawiałam się nad tym, nigdy nie myślałam w takich kategoriach. Ale próbę podejmę. Jestem...

    ...czytelnikiem-pracoholikiem; miesięcznie przez moje ręce, serce i umysł przechodzi około 10 książek, przy czym mam też życie towarzyskie, studia i inne takie codziennie bajery (filmy, czasopisma, etc.). Jestem niesamowicie z tego wyniku dumna.

    ...czytelnikiem-recenzentem; nie potrafię już w spokoju przeczytać książki bez napisania opinii. Odruchowo oceniam poszczególne elementy i zawsze muszę mieć przy sobie kartkę, żeby coś zanotować, aby nie umknęło. No i za pomocą tekstów na bloga radzę sobie z tzw. "kacem książkowym", to zdecydowanie ułatwia mi przejście do kolejnej lektury.

    ...czytelnikiem-kolekcjonerem; w mojej rodzinie każdy coś zbiera - Tata jest filatelistą, Wujek numizmatykiem, Mama kolekcjonuje długopisy. Są puszki od piwa, kapsle, pocztówki... Wszystko, jak leci. Mnie również ów bzik nie ominął, a swoje książki od lat traktuję jak najpiękniejszą kolekcję. Dbam o nie, układam, przestawiam i z dumą prezentuję znajomym, a wiele z nich mam nie tylko dlatego, że mnie zainteresowały, ale też z powodów estetycznych lub "bo po prostu chciałam książkę, a to jest książka". ;)

    ...czytelnikiem-zakupoholikiem; nie przepuszczę żadnej okazji do kupienia książek, mogę się zadłużyć, zastawić, a nowe tomiszcze kupię. Choruję na wyprzedażach, bo nie mogę wziąć wszystkiego, a mój portfel choruje permanentnie każdego kolejnego miesiąca. Oszczędzam na jedzeniu. ;)

    ...czytelnikiem-masochistą; uwielbiam poznawać nowe gatunki, autorów, nigdy nie zamykam się na książki, które pozornie mnie nie interesują. Skutek jest taki, że mam na półkach stosy nieprzeczytanych tekstów, no i często się zawodzę. Przez niektóre książki brnę niemiłosiernie długo, mam ochotę je odłożyć, ale do samego końca daję autorom szansę - najczęściej jej nie wykorzystują, a ja zamiast uczyć się na błędach... biorę do ręki kolejną potencjalnie niedopasowaną do mnie książkę. ;) Plus jest taki, że czasem trafię na perełkę, która staje się moją nową miłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zaprezentować tu swoją odpowiedź na pytanie: ,,Jakim jestem czytelnikiem?", ale Kaś i Ty wymieniliście wszystko to, co ja planowałam tu napisać. Jacy ci blogerzy są do siebie podobni... :)

      Usuń
    2. Kaś napisała, że dla nowych książek"oszczędza na jedzeniu". Ja też, ale ukrywam to :)

      Usuń
  3. Kijowym. Książki stoją, leżą, piętrzą się i zbierają kurz. A mnie tylko filmy w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po części jestem podobnym czytelnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisałabym się pod wszystkimi punktami oprócz 5 i 10, ponieważ od niedawna czytam tylko e-booki, a jakiś czas temu przekonałam się do pisarzy polskich i coraz częściej sięgam po książki przez nich napisane. Ach i jeszcze powoli, ale odzwyczajam się od kupowania książek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo punktów stycznych :) A co do polskich autorów, to walcz, mi się udało i od zeszłego roku sięgam coraz chętniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Troszkę skopiuję, bo część się pokrywa, więc z góry ostrzegam i o wybaczenie proszę :)
    Bardzo szybko czytam, kiedy mam do tego odpowiednie warunki tzn. względny spokój, minimalną liczbę rozpraszaczy – żadnego jedzenia, picia, muzyki i najlepiej nocą. Liczba przeczytanych książek waha się między 3 a 7 miesięcznie, wszystko zależy od ilości stron i jakości przekazu (taki np. „Atlas chmur” męczę już ponad miesiąc).
    Tak jak Ty, kupuję więcej literatury niż faktycznie jestem w stanie przeczytać. W dniu dzisiejszym oznacza to ponad 50 wciąż czekających na swoją kolej książek na półkach i jakiś milion e-booków.
    Uwielbiam fantastykę, paranormal romans (tak!), obyczajówkę i literaturę kobiecą (łącznie z erotykami), ale nie pogardzę dobrym kryminałem, który ktoś mi poleci. Generalnie daję szansę wszystkim gatunkom, ale jeśli coś mnie śmiertelnie nudzi to daję ostatnią szansę – czytam do setnej strony i jeśli jest źle, porzucam na zawsze.
    Bardzo często sięgam po polskich pisarzy – swoje uprzedzenia wyleczyłam czytając Jadowską.
    Czytam głównie w łóżku i nocami, w weekend korzystam z czytnika, ale nie będę tłumaczyć dlaczego ;)
    „Nakręcam się na jakąś zapowiedź, książkę z mocno bijącym sercem kupuje już w dniu premiery, a potem rzucam ją na stos i przez rok nie ruszam. Psychoanalitycy mieliby tu duże pole do popisu” - ja też, więc nie martw się o swoją psychikę :)
    „Uzależniłe(a)m się od wyprzedaży. Żadnej nie przepuszczę. Mój portfel cierpi, moja dusza cierpi (bo to kolejne kilka[naście] książek rzuconych na nieprzeczytany stos), ale przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia, że przepuściłem niesamowitą okazję. Coś za coś.” - nie mam nic do dodania :) 
    E-book tak, ale tylko w weekendy i wtedy, gdy mam niecierpiące zwłoki nieoficjalne tłumaczenie :)
    I niestety jeszcze jedno, gdy czytam nie istnieję. W razie pożaru, prędzej mnie wyniosą razem z płonącym łóżkiem, niż przerwę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy pomysł :-) Sama też kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać, ale na pewno nie jest tego aż tyle, co w Twoim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  9. O, coś o mnie:
    -uwielbiam dobre kryminały, dobre thrillery oraz dobre horrory, choć ostatnio coraz mocniej przekonuje się do obyczajówek i wszystkich pozostałych gatunków, którymi przecież jeszcze kilka lat temu pogardzałem.

    I to z wyprzedażami też o mnie. Choć nie szaleję na nich tak bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  10. OStatnio słabym - czytam coraz mniej

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm... całkiem sporo się zgadza, chociaż..
    - z tempem bywa różnie, zależnie też od kategorii wagowej danej książki, raz jest jak PKP, raz jak TGV
    - kupuję za dużo, niekoniecznie na wyprzedażach, chociaż ciężko mi przejść obok "taniej książki" i nie zostawić tam paru groszy, ale przecież kiedyś w końcu te wszystkie zaległości ponadrabiam
    - polskich pisarzy lubię, może nie wszystkich, ale lubię

    ..i jestem czytelnikiem dość upartym, często staram się mimo wszystko dać autorowi kolejną i kolejną szansę nawet jeśli po pierwszym tytule nie do końca zaiskrzy (ot chociażby mimo traumatycznego związku z mistrzem Lemem - pilot Pirx naprawdę nie chciał się dać polubić - i tak go nie skreślam i jeszcze spróbuję kolejnego podejścia

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa zabawa, jesteś prawie identyczny jak ja :) zabawne :) myślałam, że tylko ja kupuję, a potem odkładam na rok i dłużej :) więcej kupuję niż czytam, nie umiem zmusić się do czytania e-booków choć mam ich "od czorta" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już u siebie pisałam ;) Jestem czytelnikiem bardzo podobnym do Ciebie. Szczególnie: "nakręcam się na jakąś zapowiedź, książkę z mocno bijącym sercem kupuje już w dniu premiery, a potem rzucam ją na stos i przez rok nie ruszam." Od wyprzedaży też się uzależniłam, nie potrafię kupić książki za cenę okładkową, bo coś krzyczy "nieeeee". Do ebooków i audiobooków też nie mogę się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele rzeczy zgadza się i u mnie: e-book i audiobook to coś, czego nigdy nie dotknę (nie posłucham, nie zobaczę?). Toż to profanacja, ale ja jestem dziwna :D
    Co do czytania przy jedzeniu... jest to ciężki grzech! Książka to dla mnie świętość i jeżeli zabrudziłabym ją czymkolwiek to chyba bym potem sobie tego nie wybaczyła. Nie, żebym była jakąś fleją, ale czasami rosołek mi skapnie nie tam, gdzie powinien :P
    Nie nakręcam się na nowości, nie czytam zapowiedzi... co mi wpadnie w ręce, to wpadnie. Czyli: co będzie na promocji, to kupię, a potem będę patrzeć na nieprzeczytany stos przez czas bliżej nieokreślony.
    Polscy autorzy to dla mnie trudny temat, bo niby tak, niby nie, a w zasadzie jak książka jest dobra, to jak dla mnie mogła ją napisać i małpa.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam wrażenie, że ludzie kochający książki mają wiele ze sobą wspólnego. Również kupuję na masę, wydaje ostatni grosz, ukrywam rachunki za książki przed mężem ;-) i ciągle jęczę, że nie mam gdzie swoich zdobyczy trzymać. Od większości czytających różni mnie to, że potrzebuję ciszy do czytania, niestety nie będę czytać w autobusie, parku czy na przystanku, dźwięki mnie rozpraszają i z czytania nic :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawet ciekawa zabawa :). Z przyjemnością przyjmę wyzwanie, czuję się przez Ciebie zaproszony do zabawy :P. Spróbuję się w to zabawić w najbliższych dniach :).

    Pozdrawiam :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś ciekawą czytelniczą osobowością, w kilku punktach się zgadzamy :D może to zabrzmi baaardzo stereotypowo, ale jesteś facetem i czytasz, a to już w ogóle niespotykane, przynajmniej w moim środowisku, nad czym szczerze ubolewam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie w kolejce do przeczytania też jest ponad 200 książek... Ech... ;) Ulubione gatunki nas łączą zdecydowanie. :) Ale do polskich pisarzy się przekonaj - warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne pytanie :)
    czytelnik - stachanowiec: czytam szybko i dużo, wyrabiam ponad normę, 300%, kiedy zdarza się miesiąc obładowania pracą zawodową, a ostatnio tak bywa, to czytam do 10 książek w miesiąc i cierpię
    czytelnik pochłaniacz: pochłaniam wszystkie gatunki i rzadko nie udaje mi się doczytać książki do końca, kiedyś ograniczałam się do horroru i fantasy przetkanych dobrą sensacją, teraz sięgam i po romans polecony ;)
    czytelnik - zbieracz: jak najbardziej zbieram i często nie czytuję swoich książek tylko jeszcze dopożyczam. moje nie uciekną i czas ich przyjdzie, a nie swoje trzeba ogarnąć
    czytelnik - niewybrednik: nie odrzucam e-booków, przeciwnie, zaczęłam dobrze się czuć czytając je. Czytnik to świetna sprawa kiedy książka jest grubaśna i nie muszę jej targać ze sobą, na czytniku miejsca nie zajmuje, a zawsze można w sprzyjających warunkach go wyciągnąć i poczytać. Ładnie się komponuje w damskiej torebce. Audiobook przesłuchałam tylko jeden i nadal go słucham, ponieważ jest genialnie dopracowany, to Narreturm.
    Chyba wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń