Saw: The Video Game, Piła, producent: Zombie Inc. survival horror, PC, cena: 9,99 zł
Saw: The Video Game. W wersji polskiej po prostu PIŁA, gdyż wydawca z sobie tylko znanych powodów postanowił nie dodawać dopisku informującego, iż mamy do czynienia z grą komputerową. W sumie może i słusznie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś pomyślałby, że w dziale z grami trafił na film, zwłaszcza po dokładniejszym zbadaniu pudełka. Czym jest Piła, chyba nie muszę nikomu tłumaczyć. Każdy, kto choć w minimalnym stopniu interesuje się kinem, bez zwątpienia kojarzy tą krwawą, całkiem zmyślną produkcję. Dziś niestety nazwa kojarzy się przede wszystkim z odcinaniem kuponów od sukcesu - seria doczekała się tylu części, że zaczyna przypominać tasiemcowaty serial. Sam wymiękłem już po czwartym odcinku, a po kolejne sięgnę chyba wyłącznie w przypadku kompletnej posuchy, która jednak nieprędko nadejdzie - kto widział moją listę Chce Obejrzeć na Filmwebie, te wie w czym tkwi problem :)
Jak do tego wszystkie ma się jednak gra? Zacznijmy od szybkiego zarysowania fabuły. Scenariusz przenosi nas w okres pomiędzy pierwszą i drugą częścią filmu. Wcielamy się w detektywa Davida Tappa, w którego skórze należy przetrwać 7 przygotowanych przez twórców rozdziałów. Historia w żadnym momencie zbyt boleśnie po tyłku nie kopie, mając jednak świadomość obcowania z grą komputerową sprawia przyzwoite wrażenie. Rozgrywka, mówiąc wprost, polega na przemierzamiu kolejnych lokacji, walce i rozwiązywaniu zagadek. Typowy survival horror, gdzie większych udziwień brak. Nie skłamie twierdząc, że przez pierwsze dwie godziny gra się w to przyjemnie, bo tak jest w rzeczywistości. Później jednak gra zaczyna cierpieć na syndrom powtarzalności. Od początku do końca robimy właściwie to samo, wzrasta tylko poziom skomplikowania zagadek i wytrzymałość przeciwników. Kilka razy trafia się co prawda jakaś ciekawa nowinka (rzucanie cegłami w cel, puzzle), ale to tylko dobitniej daje odczuć, że zróżnicowanie zadań jest zdecydowanie zbyt małe.
![]() |
Ech, ci grafficiarze ;) |
Grafika przeciętna, ale w żadnym wypadku nie razi oczu. Ja niczego więcej od tego aspektu nie oczekuje. Zwłaszcza po tym, jak tuż przed przystąpieniem do zabawy spędziłem kilkanaście godzin przy produkcji sprzed kilkunastu lat. To zaburza obiektywne spojrzenie na graficzne wodotryski, uwierzcie mi. Dźwięk i muzyka bez zarzutu, przy czym szczerze żałuję, iż autorom nie starczyło funduszy na wykupienie charakterystycznego motywu muzycznego z filmu. Dostaliśmy za to coś, co w bardzo mglisty sposób go przypomina.
Grę ukończyłem w tydzień, grając po godzinę, góra półtorej dziennie. W sumie dało to jakieś 8-9 godzin zabawy, co jest sumą optymalną. Więcej chyba bym nie zniósł. Polecam wyłącznie zwariowanym fanatykom filmu oraz wszystkim tym, którzy nie grają zbyt często (czyt. nie są rozbestwieni). W ostateczności graczom mego pokroju, sięgającym po wszystko, co jakimś cudem wpadnie im w łapy ;-)
Piotr Wysocki
Nie wiedziałem nawet, że coś takiego wyszło... I chyba nie mam ochoty zagrać ;)
OdpowiedzUsuńJa chyba też nie.
UsuńJa też nie, ale ja po prostu nie gram ;)
UsuńTo właściwie tak jak ja... Ale gdybym grał, tobym w "Piłę" zapewne nie zagrał ;p
UsuńMyślę, że to może być gra stworzona idealnie jako dodatek do czasopisma.
Była kiedyś na płytce w jednym z wydań CDA - z niej właśnie grałem ;-)
UsuńPrzynajmniej cena jest niemal adekwatna do jakości. Niemal, bo powinna być jeszcze z 5zł niższa :P
OdpowiedzUsuńDyszka nie jest zła, wychodzi mniej więcej złotówka za każdą przegraną godzinę ;-)
UsuńLubię oglądać horrory ale co dziwne, nie lubię gier w tym klimacie. W filmie rzadko co mnie przeraża, za to, gdy gram, mam pietra jak nie wiem co:D Także raczej w to nie zagram.
OdpowiedzUsuńA ja horrory łykam w każdej postaci - czy to gry czy filmy ;-)
UsuńNa pewno nie zagram, gry-horrory sprawiają, że serce chce mi z piersi wyskoczyć.
OdpowiedzUsuńA co do samego filmu, to jestem prze-genialna (ironicznie oczywiście), ponieważ poszłam kiedyś na nocny maraton filmowy. Jak się można domyślić puszczali 5 części Piły pod rząd. Po 3 części przestały na mnie robić wrażenie wylewające się zewsząd hektolitry krwi, odcinane kończyny, umierający ludzie... Jak pierwsza część miała jakiś sens, to reszta była zrobiona jedynie po to, jak już sam wspomniałeś, by odcinać kupony.
Ja się przyznam do tego, że i druga część w pewnym sensie mi się podobała. Za to kolejne... padaka ;-) Maraton z Piłą to niekoniecznie dobry pomysł. Tak jak mówisz, w pewnej chwili następuje przesyt, a ciągłe tortury, choćby nie wiem jak wymyślne, nie robią już wrażenia.
Usuńlool tego bym się nie spodziewała :D ale film miło wspominam jeszcze z dzieciństwa ;)
OdpowiedzUsuńDzieciństwa, powiadasz? Piła oglądana za dzieciaka, no ładnie, ładnie ;-)
Usuńjakby to powiedzieć nie lubię w ogóle tej serii chodzi mi o Piłę, więc gdy także mnie nie interesują, a do tego jeszcze jest przeciętna...Pozdrawiam ciepło i świątecznie! Odrobiny czasu dla siebie i rodzinki, ciepła i humoru, odpoczynku i radości w te święta!
OdpowiedzUsuńDziękuję i wzajemnie - wesołych! :-)
UsuńJa też nie miałam pojęcia o istnieniu gry :P A z Piłą nie przepadam, pewnie dlatego jest jej już po prostu za dużo i poniekąd stała się nudna i monotematyczna.
OdpowiedzUsuńPiła tu, Piła tam... rzeczywiście przesyt był już mocno odczuwalny. Ciekawe czy za 50 lat będzie to kultowa seria ;-)
UsuńLubię oglądać i czytać horrory, ale akurat ,,Piły' nie znoszę. Jak dla mnie wcale nie jest straszna tylko obrzydliwa, dlatego nie chce jej poznawać w formie gry. Zresztą widzę po Twojej recenzji, że i tak szału wielkiego nie ma.
OdpowiedzUsuńFrajda na pewno większa niż ta czerpana z oglądania ostatnich odsłon ;-)
UsuńBrrr, jakoś nie lubię horrorów... Jakby mi coś wyskoczyła, to bym padła na zawał przed ekranem
OdpowiedzUsuń