niedziela, 21 września 2014

The Walking Dead: Season Two, Episode 3 - In Harm's Way [Recenzja]

The Walking Dead: Season Two, Episode 3 - In Harm's Way, Telltale, PC, PS3, PS4, PSV, X360, XONE, najniższa obecnie cena za cały sezon: 28,90 zł (klik)

Wspominałem kiedyś, że granie w kolejne epizody The Walking Dead tuż po ich premierze zaburza mi odbiór całości? W takim razie wspominam. Po ukończeniu dwóch odcinków, między którymi miała miejsce zabójcza dla mojej pamięci kilkudziesięciodniowa przerwa, postanowiłem dać sobie siana i spokojnie poczekać na finał sezonu. Ten nareszcie nadszedł, a ja mogę przejść całość za jednym zamachem. Tak jak lubię.

Trzeci epizod skupia się na postaciach ludzkich, strącając truposzy na dalszy plan opowieści. Jeśli już walczymy, to niemal w każdym przypadku z innymi przedstawicielami inteligentnych (!) przedstawicieli naszego gatunku. Po wydarzeniach z ostatniego odcinka trafiamy do wrogiego obozu, skąd oczywiście należy się czym prędzej wydostać. Zwłaszcza że nasz Główny Zły na pierwszy (drugi też) rzut oka naprawdę zdaje się pozbawiony skrupułów i sentymentów. W przeciągu zaledwie dwóch godzin rozgrywki autorzy pozwalają nam poznać Carvera odrobinę lepiej, ale nie miejcie złudzeń, to co zobaczycie i usłyszycie raczej nie sprawi, że poczujecie do niego choćby cień sympatii (a może jednak?). Obmyślamy zatem plan ucieczki, a następnie próbujemy wcielić go w życie. Pod kątem wzbudzanych emocji epizod daje radę na piątkę. Bywa brutalnie, potrafi ścisnąć za gardło, a napięcie budowane jest z rozmysłem. Szkoda tylko, że seria zupełnie odeszła od miana przygodówki. Zagadek nie ma tym razem w ogóle (sic!), a Clementine zbiera raptem dwa przedmioty, które i tak używają się automatycznie w z góry przewidzianych momentach. Przykre. Twórcy ponadto zbyt widocznie ustawiają historię pod sterowaną przez nas bohaterkę, wrzucając ją we wszystkie kluczowe sceny, co momentami wywołuje minimalny zgrzyt i poczucie, że coś tu nie gra. To jednak, mniejsze bądź większe, ale wciąż detale, cała reszta trzyma wysoki poziom i te dwie godziny z interaktywnym trzecim epizodem drugiego sezonu TWD upływają szybko, a nerwy co wrażliwszych osobników znów mogą zostać co nieco zszargane. 

O oprawie nie ma sensu wspominać, wystarczy przeczytać stosowny fragment z recenzji pierwszego odcinka (klik). Cała reszta, czyli voice-acting i muzyka to klasa sama w sobie. Głosy postaci plus rozpisanie dialogów to obok fabuły najlepszy element tej produkcji. W sumie, jeśli graliście w poprzednie epizody, to nie wiem na co jeszcze czekacie - kupować i grać. To wciąż stary dobry The Walking Dead. A ja już ostrze pazurki na jutrzejsze posiedzenie z klawiaturą i myszą w łapach. Będzie się działo. Jeśli zapowiedź nie kłamie, tym razem to żywe trupy opanują opowieść.


Piotr Wysocki

3 komentarze:

  1. Jeszcze coś - spolszczenie całego drugiego sezonu The Walking Dead znajdziecie pod poniższym linkiem:
    http://sh.st/ypb76

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam za spam. Zapraszam Cię jednak do wzięcia udziału w mojej autorskiej akcji : "Poznaj Johna Grishama z Artemis"
    http://artemis-shelf.blogspot.com/2014/09/akcja-autorska-poznaj-johna-grishama-z.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam oba epizody, ale nie miałam jeszcze okazji w nie pograć. Ale w końcu mi się to uda :) Bo po opiniach moich steamowych znajomych widzę, że warto ;)

    OdpowiedzUsuń