poniedziałek, 9 stycznia 2017

One Day : The Sun Disappeared - Recenzja [PC, iOS, ANDROID]

One Day : The Sun Disappeared - Recenzja [PC, iOS, ANDROID], RPG, platformówka, akcja, cena: w zależności od platformy

Jak twierdzi Lee Jong Kun, twórca dzieła,  One Day: The Sun Disappeared to 2D Action Platform RPG, z czym mogę się z czystym sumieniem zgodzić, choć niestety nie każdy z tych składników smakuje jak należy. 

Fabuła jest prosta i poza kilkoma planszami wprowadzenia oraz zakończenia w żaden sposób nie rozwijana. Świat zamienia się w kule lodu i coś trzeba z tym zrobić. A robi to ktoś, mianowicie nasz działający solo heros, który wyrusza w poszukiwanie Słońca. Rzecz wymyślona na kolanie i nawet szkoda poświęcać jej czasu. 

Jestem NIEPOKONANY!!!
Rozgrywka opiera się na przemierzaniu kolejnych z niemal dwudziestu dostępnych etapów i eliminacji kolejnych zastępów wrogów, którzy zostawiają po sobie monety i przy odrobinie szczęścia elementy wyposażenia czy napoje uzdrawiające. Za pieniądze rozwijamy statystyki bohatera (nie ma tu klasycznego dla erpegów levelowania), kupujemy potiony, noże do rzucania, bomby czy ofensywne buteleczki z czarami oraz nowe "ciuszki". Aczkolwiek te ostatnie lepiej po prostu zdobywać od wrogów i bossów, których do ubicia jest w sumie kilku, a jeszcze lepiej wyciągać z sekretów (iluzoryczne ściany), bo sklepikarze oferują kompletny chłam. Walka polega na prostym ciachaniu bronią i unikaniu ciosów wroga, w czym pomaga umiejętność turlania. Sterowanie za dotykowym padzie wypada porządnie, choć oczywiście najlepiej bawić się z fizycznym kontrolerem. 

Skill do skilla i...
Zróżnicowanie wizualne zwiedzanych lokacji może się podobać, mamy tu bowiem tereny zielone, pustynne, lodowe czy wulkaniczne, lecz od samych projektów etapów wieje nudą i brakiem wyobraźni. Elementy platformówkowe są zwyczajnie słabe i częściej irytują niż bawią. Słabo wypada też balans rozgrywki. Z niecałych dziesięciu potrzebnych do ukończenia przygody godzin ponad połowę czasu spędziłem na powtarzaniu ukończonych już plansz i polepszeniu statystyk - bez tego i odpowiednich strategii daleko nie zajdziemy. 

Oprawa graficzna prezentuje się raczej pocieszenie. Fajnie popatrzeć tylko na wrogów, bo elementy tła i otoczenia są proste i często paskudne. Z miejsca widać, że to dzieło niemal w całości jednej osoby. Nieźle brzmi za to muzyka - czterech liter nie urywa, ale i nie ma się czego wstydzić. Sama gra hula na silniku Unity. Tu kuleje optymalizacja, nawet na typowo gamingowyn tablecie Nvidia Shield K1 płynność animacji spada czasem do kilkunastu klatek na sekundę. Nie wspominając już nawet o szybkim grzaniu się sprzętu i pożeraniu baterii. 

Mapa naszych działań
Na wyprzedaży (sam grę kupiłem za pięć złotych) można się ostatecznie skusić, o ile tylko nie przeszkadza Wam nieco siermiężne wykonanie i wiejąca zewsząd amatorka. Grywalność jest bowiem zaskakująco przyzwoita -  przynajmniej przez te kilka godzin, bo pod koniec nieustanne grindowanie zaczynało mnie już męczyć. Wyłącznie dla wyjadaczy gatunku.

Gra (w wersji na Androidą, która testowałem) posiada osiągnięcia, za które można zdobyć ponad 80 tysięcy XP. 

Grafika: 3/10
Dźwięk: 5/10
Grywalność: 5+/10
Ocena ogólna: 4+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz