sobota, 24 stycznia 2015

Tennis in the Face [Android] [PS4] [Recenzja]

Tennis in the Face, recenzja gry, producent: 10tons Ltd, Android, PlayStation 4, do kupienia tutaj (Android) i tutaj (PS4)

Czy pod tytułem Tennis in the Face może kryć się coś poważnego? Raczej nie. A czym w takim razie powinna charakteryzować się gra z jajem? Przede wszystkim dużą ilością dobrej zabawy, nieprawdaż? Ale dość już tych pytań, na które sam daje odpowiedzi, zobaczmy, co do zaoferowania ma omawiany tytuł. Rakieta w dłoń i do dzieła!

Na początek rzecz oczywista, która musi zostać głośno wypowiedziana. Mianowicie - dzieło lubianego przeze mnie studia 10tons (Azkend, Azkend 2) nie grzeszy oryginalnością. Do czynienia mamy z jedną z setek niewielkich produkcji, w których jedynym zadaniem gracza jest strącenie obiektu za pomocą obiektu Y. W tym przypadku za oręż robi, cóż za zaskoczenie, piłka tenisowa, a boleśnie oberwać muszą nią istoty ludzkie o rozmaitej profesji.

Beczki, szyby, materiały wybuchowe - korzystaj ze
wszystkiego, a przyjdzie sukces
Jak sami doskonale widzicie, rzecz niezupełnie świeża, ale z tego miejsca muszę zdradzić, że całość zrealizowana jest w sposób luźny i przynoszący litry czystej esencji grywalności. Świetne wrażenie sprawia zwłaszcza strona techniczna - fizyka bez zarzutu, po kilku minutach wgryzania się weń pozwalająca na strategiczne działania (efekt kostek domino included), płynność animacji perfekcyjna nawet na leciwym sprzęcie, a oprawa audiowizualna dostatecznie ciekawa i różnorodna, by po chwili nie zmęczyć. Grafika jest bardzo kolorowa (spójrzcie tylko na screeny) i pełna detali, dźwięki przyzwoite, a muzyczka wpada w ucho i nie wkurza nawet po dłuższym posiedzeniu.

Tak zwana reakcja łańcuchowa - ałć!
Kluczem do sukcesu Tennis in the Face są bez zwątpienia projekty kolejnych poziomów. Bardzo pomysłowe, niemal zawsze wymagające ruszenia łepetyną - zwłaszcza jeśli chcemy je wymaksować (na mapie symbolizuje to ikona korony spadająca na właśnie zaliczoną planszę). Sporo jest też różnych przeszkadzajek, poza tym bonusowe plansze i inne atrakcje (rzucanie puszkami). Znajdą się nawet achievementy, będące swego rodzaju motywacją do zwiększonych starań. Sporo, jak na tak niewielki projekt. 

Tennis in the Face udowadnia, że nawet z mocno zużytych koncepcji można wycisnąć tytuł, który wciągnie jak bagno na dłuższy czas. Gram, gram i nawet po przejściu ostatniej planszy wciąż jest mi mało. Tak powinny wyglądać wzystkie produkcję na telefon czy tablet. Przynosić frajdę zarówno podczas kilkuminutowych sesji, jak i godzinnej posiadówie. 

Warto, choć 12 (Android) bądź 21 (PS4) złotych za kilka godzin zabawy to stosunkowo spory wydatek. A może się mylę? Jakby nie było, polecam.



+Doskonała, niezobowiązująca zabawa

-Nieco wygórowana cena

Piotr Wysocki

3 komentarze:

  1. Widzę, że dość wybuchowa mieszanka z tej gry. W moim przypadku rzadko spotyka się gry, które wymagają procesu myślenia. Spotkałem kiedyś jedną taką, w której trzeba było wszystkich pomordować tak, żeby druga osoba nie widziała. Wspaniała rzecz! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem miłośniczką takich gier.. I ta również mnie nie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie gra przereklamowana. Jak tenis, to tylko na kortach. Teraz niemal każda szkoła tenisa prowadzi zapisy więc to jest szansa, żeby spróbować swoich sił :D

    OdpowiedzUsuń