środa, 20 sierpnia 2014

Pan Mercedes - Stephen King [Recenzja]

Pan Mercedes, Stephen King, Albatros, 576 stron

Choć w zasadzie nie powinno, jest mi głupio. Bo kiedy na każdym kroku zaznaczam, że King rządzi i nie ma sobie równych, a potem wychodzi kolejna jego książka, nad którą cały Internet się rozpływa, którą chwalą nawet umiarkowani miłośnicy pisarza, a ja, rzekomo zaślepiony fanatyk, po przerzuceniu ostatniej strony odczuwam pewne rozczarowanie, wówczas zaczynam się zastanawiać - to ze mną coś nie tak czy może po prostu wszyscy wtajemniczeni zapomnieli jak King pisał kilkanaście lat temu, a cała reszta nie zdaje sobie z całej sytuacji sprawy. Bo z tej perspektywy dzisiejsze dokonania Króla są zaledwie cieniem jego prawdziwych możliwości. Owszem, wciąż zdarzają mu się przebłyski geniuszu (Dallas '63), ale spadek formy stał się na tyle wyraźny, że nie sposób go nie dostrzec. 

Tuż przed świtem, w spokojnym miasteczku, setki zdesperowanych, bezrobotnych ludzi stoi w kolejce na targi pracy. Nagle, bez ostrzeżenia, samotny kierowca w kradzionym Mercedesie wpada w tłum. Zabija osiem osób, rani piętnaście. Ucieka z miejsca wypadku. Brady, nazywający sam siebie "sprafcą", pokochał dotyk śmierci pod kołami Mercedesa i chce poczuć go ponownie. Kolejna misja Brady'ego, jeśli się powiedzie, zabije tysiące osób. Tylko emerytowany detektyw Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców może zatrzymać mordercę, zanim ten uderzy ponownie.

Pan Mercedes miał być próbą stworzenia przez Kinga kryminału (rzekomo debiutancką, lecz tak naprawdę trzecią, nie zapominajmy o Colorado Kid i Joyland), swego rodzaju odtrutką od poważniejszych powieści. I tym też jest. Otrzymujemy wybuchową miksturę, do której pisarz wsypał cały worek gatunkowych schematów, bawiąc się nimi na przeróżne sposoby. Czuć, że pisanie tej historii było dla Kinga przednią rozrywką. I, nie da się ukryć, ta frajda udziela się czytelnikowi. Ponad pięćset stron lektury ucieka nie wiadomo gdzie i kiedy, tempo jest przyzwoite, akcja trzyma w napięciu, pojawia się wątek miłosny, a o kwestiach warsztatu autora nie ma sensu dyskutować - nabytej już umiejętności władania słowem się nie traci. Sęk w tym, że te wytarte klisze, nawet jeśli fajnie podane, nie stają się nagle świeże, a powieść, jako ta, którą napisał mój pisarz numero uno, ostatecznie zawodzi. Im dłużej zwlekałem z recenzja, tym mniejszą darzyłem książkę sympatią. Coś podobnego mam z filmami akcji. Ogląda je się z bananem na twarzy, czasem mocno tłukącym w piersi serduchem, a po tygodniu od seansu już nawet nie do końca wiadomo dlaczego i co się podobało. Tym mocniej zaniepokoiły mnie doniesienia, że przygody emerytowanego detektywa Hodgesa rozrosną się do trylogii. Jednorazowy wybryk tego typu absolutnie przyjmuje, jednak świadomość, że King straci co najmniej dwa lata na tworzenie kryminałów, które poza lekką rozrywką nie oferują nic więcej jest odrobinę przerażająca ;-)


P.S. Czytajcie Joego Hilla, "NOS4A2" jest genialne! O tym jednak następnym razem.

Piotr Wysocki

22 komentarze:

  1. Niedawno skończyłam czytać i bardzo mi się podobało ; ) niedługo na moim blogu również powinna pojawić się recenzja tej książki ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie oczekuje recenzji, pisz! :)

      Usuń
  2. To chyba pierwsza recenzja, którą widzę, gdzie autor nie rozpływa się z zachwytu ;))

    Książka miała bardzo dużą i intensywną promocję, jednak ja nie jestem zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jedna z nielicznych. Co mnie smuci, też bym chciał się tak zachwycać... ;)

      Usuń
  3. Hmm czyli lepiej czytać starsze książki Kinga? Ja mam ogromne zaległości z tym autorem. Na półce czeka "To" i "Miasteczko Salem", ale "Pan Mercedes" też mnie mocno kusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. "To" i "Miasteczko Salem" zjadają Pana Mercedesa na śniadanie. Zostaw go sobie na koniec ;-)

      Usuń
  4. Kinga znam tylko z "Zielonej mili", ale mam nadzieję, że kiedyś to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mi pozostaje, jak właśnie na to liczyć :)

      Usuń
  5. A mi jest wstyd, dlatego, bo twórczość pana Kinga w ogóle do mnie nie trafia. Próbowałam czytać... no i niestety klops.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A można wiedzieć co próbowałaś czytać? Może bym zasugerował coś innego z jego potężnej bibliografii ;)

      Usuń
    2. King i mi nie przypadł do gustu.
      Przeczytałem :

      Desperacja
      Regulatorzy
      Uciekinier
      Wielki Marsz
      Bezsenność
      Buick 8
      Cztery pory roku
      Dallas ’63
      Dolores Claiborne
      Gra Geralda
      Marzenia i koszmary
      Serca Atlantydów
      Sklepik z marzeniami
      Szkieletowa załoga
      Worek kości
      Zielona Mila

      Jedynie co mi się spodobało to :
      Skazani na Shawshank - 9/10
      Zielona Mila - 9/10
      Sklepik z marzeniami - 7/10
      Bezsenność - 7/10

      reszta pozycji to była dla mnie strata czasu.

      Moja osobista opinia, autor przereklamowany, nie w moim guście.

      Usuń
  6. Tak to już jest z kultowymi pisarzami, czasem zapominamy, że każdy, Mistrz także, ma gorsze momenty. Tylko żeby to dostrzec, trzeba szerzej otworzyć oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby książkę napisał ktoś inny, pewnie bym jej dał o oczko więcej. Ale to King, do jasnej ciasnej! :p

      Usuń
    2. Nie można tak robić ;)
      a tam... ja też tak robię, nie mogę znieść jak ulubiony autor sam zaniża swoją poprzeczkę ;) Spójrz na to tak, po prostu chciał poeksperymentować ;)

      Usuń
  7. Ja! Ja poproszę! :D Książka naprawdę mnie intryguje, choć na Kingu już kilka razy się zawiodłam :/ a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie jest doskonały, przy kilkudziesięciu powieściach na koncie ciężko nie zaliczyć kilku wtop ;)

      Usuń
  8. Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam coś Kinga. Zawsze coś innego wpadnie i cały czas odkładam na później. Muszę to w końcu zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też się nie zachwycam. Nie wiem, czy czytałeś moją recenzję. Dla mnie to b. przeciętny kryminał - no ok, trzyma w napięciu, zwłaszcza pod koniec, ale są tu schematy i tyle. Ale muszę powiedzieć, że byłam zachwycona stroną obyczajową tej powieści, psychologiczną też :) Postać merckilla była genialna. Co jak co, ale King nadal tworzy znakomite postacie. I uwielbiam jego gawędziarski styl :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale napisałam po polsku, że się nie zachwycam, ale jednak czymś zachwycam :D No, w każdym razie "Pan Mercedes" arcydziełem nie jest :)

      Usuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Mam ją już na swojej półce, ale przeczytam ją dopiero, gdy uporam się z zaległościami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam dwie książki tego autora, ale to te, które napisał dawniej ,,Lśnienie" i,,Cujo". Czytam jedną na rok i muszę sobie od nich robić przerwę. Po tę książkę sięgnę może później :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie widziałam ostatnio na półce w empicu, ale zdecydowanie sięgnęłam po Hyperiona skoro w końcu doszedł :)
    A z Kingiem to mi tak raczej boczną drogą, choć nastawiam się poważnie na Bastion, którego jeszcze nie mam ;/

    OdpowiedzUsuń