Tennis in the Face, recenzja gry, producent: 10tons Ltd, Android, PlayStation 4, do kupienia tutaj (Android) i tutaj (PS4)
Czy pod tytułem Tennis in the Face może kryć się coś poważnego? Raczej nie. A czym w takim razie powinna charakteryzować się gra z jajem? Przede wszystkim dużą ilością dobrej zabawy, nieprawdaż? Ale dość już tych pytań, na które sam daje odpowiedzi, zobaczmy, co do zaoferowania ma omawiany tytuł. Rakieta w dłoń i do dzieła!
Na początek rzecz oczywista, która musi zostać głośno wypowiedziana. Mianowicie - dzieło lubianego przeze mnie studia 10tons (Azkend, Azkend 2) nie grzeszy oryginalnością. Do czynienia mamy z jedną z setek niewielkich produkcji, w których jedynym zadaniem gracza jest strącenie obiektu za pomocą obiektu Y. W tym przypadku za oręż robi, cóż za zaskoczenie, piłka tenisowa, a boleśnie oberwać muszą nią istoty ludzkie o rozmaitej profesji.
![]() |
Beczki, szyby, materiały wybuchowe - korzystaj ze wszystkiego, a przyjdzie sukces |
![]() |
Tak zwana reakcja łańcuchowa - ałć! |
Kluczem do sukcesu Tennis in the Face są bez zwątpienia projekty kolejnych poziomów. Bardzo pomysłowe, niemal zawsze wymagające ruszenia łepetyną - zwłaszcza jeśli chcemy je wymaksować (na mapie symbolizuje to ikona korony spadająca na właśnie zaliczoną planszę). Sporo jest też różnych przeszkadzajek, poza tym bonusowe plansze i inne atrakcje (rzucanie puszkami). Znajdą się nawet achievementy, będące swego rodzaju motywacją do zwiększonych starań. Sporo, jak na tak niewielki projekt.
Tennis in the Face udowadnia, że nawet z mocno zużytych koncepcji można wycisnąć tytuł, który wciągnie jak bagno na dłuższy czas. Gram, gram i nawet po przejściu ostatniej planszy wciąż jest mi mało. Tak powinny wyglądać wzystkie produkcję na telefon czy tablet. Przynosić frajdę zarówno podczas kilkuminutowych sesji, jak i godzinnej posiadówie.
Warto, choć 12 (Android) bądź 21 (PS4) złotych za kilka godzin zabawy to stosunkowo spory wydatek. A może się mylę? Jakby nie było, polecam.
Piotr Wysocki
Widzę, że dość wybuchowa mieszanka z tej gry. W moim przypadku rzadko spotyka się gry, które wymagają procesu myślenia. Spotkałem kiedyś jedną taką, w której trzeba było wszystkich pomordować tak, żeby druga osoba nie widziała. Wspaniała rzecz! :)
OdpowiedzUsuńNie jestem miłośniczką takich gier.. I ta również mnie nie wciągnęła.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie gra przereklamowana. Jak tenis, to tylko na kortach. Teraz niemal każda szkoła tenisa prowadzi zapisy więc to jest szansa, żeby spróbować swoich sił :D
OdpowiedzUsuń