środa, 27 maja 2015

Hidden Artifacts [ANDROID / IOS] [Recenzja]

Hidden Artifacts, GameHouse, HO, cena: darmowa/makropłatności ;)
Jakiś czas temu zauważyłem, że właściwie każda wizyta w Google Play owocuje u mnie jakimś growym znaleziskiem. Darmowym, żeby nie było, bo tych płatnych mam już tyle, że mógłbym z nimi spędzić kilkanaście kolejnych miesięcy bez wyłączania telefonu (chlip, tylko baterii szkoda). Z tej też przyczyny staram się ograniczać swoje wizyty w sklepiku Google do absolutnego minimum. Bo jak to jest, że mając pod samym nosem ponad trzy setki kupionych, czy też zdobytych z rozmaitych promocji, mniej lub bardziej pożądanych tytułów, kończę odpalając coś darmowego, z mikropłatnościami bądź wyskakującymi zewsząd reklamami? Cholera wie. Mnie nie pytajcie, bo nie znam odpowiedzi. Kilka dni temu, podczas jednego z tych rzadkich (ta, jasne) pobytów w Androidowym supermarkecie zainstalowałem sobie Hidden Artifacts - typowego przedstawiciela gier z pogardzanego przez hardkorowców gatunku hidden object, co już jest zresztą zasygnalizowane samym tytułem.

czwartek, 14 maja 2015

Blair Witch Volume II - The Legend of Coffin Rock [PC] [Recenzja]

Blair Witch Volume II - The Legend of Coffin Rock, PC, Human Head Studios, PC, 2000, wersja językowa: polskie napisy
O pierwszej odsłonie trylogii Blair Witch pisałem na Stacji już jakiś czas temu, o tutaj. Czas na króciutkie omówienie następnego odcinka o podtytule The Legend of Coffin Rock. Króciutkie, bo całość hula na tym samym co ostatnio silniku i powstała w tym samym okresie czasu. Jeśli jesteście więc ciekaw mięska odnoszącego się do spraw technicznych, zachęcam do lektury podlinkowanego wyżej tekstu.

poniedziałek, 11 maja 2015

Kompleks Boga - Piotr Rozmus [Recenzja]

Kompleks Boga, Piotr Rozmus, recenzja, Videograf, 2015, 400 stron, cena: 30,99 zł
Nie istnieją ludzie o krystalicznie czystym sumieniu. Przewinienia niektórych z nich są jednak na tyle poważne, by ktoś mógł zechcieć wymierzyć im karę. Budząc się w ciemnej, zimnej piwnicy, zamknięci jak dzikie zwierzęta w niewielkich klatkach, przekonuje się o tym czwórka zupełnie obcych sobie osób, kobiet i mężczyzn, w różnym wieku, o różnym statusie społecznym. Czym zawinili? Jak mogą odkupić swoje grzechy? Choć tego pierwszego mogą się domyślać, to stojący w kącie piwnicy stół z narzędziami i zwisający z sufitu hak nie pozwalają wierzyć w łatwą i przyjemną odpowiedź na drugie pytanie...

niedziela, 10 maja 2015

Dead Synchronicity: Tomorrow Comes Today [PC] [Recenzja]

Dead Synchronicity: Tomorrow Comes Today, recenzja gry Fictiorama Studios, PC, przygodowa, 2015, cena: 19,99 Euro

Mroczna, dosadna, niepokojąca, krwawa... Czyżby to najdojrzalsza przygodówka w bogatym portfolio Daedalic Entertainment? Niezupełnie, jak się okazuje, gdyż niemiecki producent jest w przypadku Dead Synchronicity: Tomorrow Comes Today jedynie wydawcą, a istnienie gry zawdzięczamy hiszpańskiemu Fictiorama Studios, składającemu się raptem z kilku programistów, którym jakiś czas temu dzięki Kincstarterowi udało się uzbierać 50 tysięcy dolarów (o pięć tysiaków więcej niż się prosili) na sfinalizowanie swojego projektu. I mając na uwadze wysoką jakość efektu końcowego, można być tylko pełnym podziwu dla ogromu pracy, jaką włożyli w swe dzieło. A zatem - czapki z głów, panie i panowie, przed Wami szargająca emocjami przeprawa.

poniedziałek, 4 maja 2015

Pokłosie - antologia w hołdzie Stephenowi Kingowi [Recenzja]

Pokłosie - antologia w hołdzie Stephenowi Kingowi, różni autorzy, GMORK, 358 stron, 2015

Stephen King. Tego faceta zna dziś chyba każdy i to bez względu na to, czy kiedykolwiek przeczytał jakąkolwiek książkę. Choćby z telewizji, bo filmów i seriali, które zaczynają się od wygłoszonego przez lektora "na podstawie powieści/noweli Stephena Kinga" pojawiło się już tyle, że nawet nie sposób tego wszystkiego na szybko zliczyć. A więc i owszem, to pisarz. Poczytny pisarz, dorzućmy. Kojarzony przede wszystkim jako ten, który straszy, choć tak na dobrą sprawę w jego twórczości na pierwszy plan wychodzą często wątki obyczajowe i im pochodne. To jednak łatka, którą w pełni świadomie przyszył sobie lata temu sam King i która - nie oszukujmy się - w dużej mierze przyczyniła się do tego, że dziś kochają go miliony. Ja sam, będąc lata wstecz żądnym krwi i flaków nastolatkiem sięgnąłem po twórczość Stephena właśnie ze względu na obietnice przerażających doświadczeń. Dostałem je, nie przeczę, ale ubrane w coś ambitniejszego, w coś, co poza wywoływaniem nocnych koszmarów zachęcało do rozmaitych refleksji, niesamowicie stymulowało wyobraźnie, a w pewnym stopniu nawet przygotowywało do wejścia w te okrutne, dorosłe życie ;) Kinga pokochałem, śmiało można mnie nazwać fanem, w końcu teraz, po jedenastu latach od tego pierwszego spędzonego z nim sam na sam razu, półki mej biblioteczki obrosły w liczącą sobie grubo ponad pół setki kolekcję książek z jego nazwiskiem na grzbietach. Kiedy więc po raz pierwszy usłyszałem o planowanym wydaniu w druku Pokłosia, antologii made in Poland dedykowanej właśnie Kingowi, radość z samego faktu zaistnienia takiej inicjatywy przemieszała się z wrodzonym sceptycyzmem. Wiecie, autorzy tekstów początkujący, z nazwisk mi obcy (z jednym wyjątkiem), więc w sumie nie wiadomo, czego oczekiwać. Jednak klimatyczna okładka Darka Kocurka (tak, tak, jestem typowym facetem - wzrokowcem) i fakt, że piszący inspirowali się twórczością Kinga, okazały się wystarczającym wabikiem do zanurzenia się w grubo ponad trzystu stronach antologii. Wrażenia z kilku spędzonych z nimi godzin poniżej.