wtorek, 29 października 2019

Kaczor Donald #1000


W piątek do kiosków, saloników prasowych, sklepów typu Carrefour, Żabka, Tesco etc. trafił tysięczny (!) numer magazynu Kaczor Donald. I choć nie kupuje go już od lat, to obok takiego wydarzenia nie mogłem przejść obojętnie, w końcu KD to duża część mojego dzieciństwa, niezliczone radosne wspomnienia. Dość powiedzieć, że na każdy numer czekałem z bijącym sercem, a kiedy już mama nabyła go w kiosku i przekazała w me łapki, siadałem i czytałem na jednym oddechu od deski do deski. Co trwało zazwyczaj nie dłużej jak pół godziny :D Dokładane do nakładu gadżety (najpierw kartonowe, później plastikowe) były fajne, nie przeczę, ale to właśnie zawartość pisma interesowała mnie najbardziej. Mniej więcej w 1999 roku zaprzestałem jednak zaglądania do świata kaczek i myszy. Nadeszły czasy fascynacji grami komputerowymi i całe kieszonkowe przeznaczałem na magazyny im poświęcone - dla Kaczora Donalda i spółki nie zostawało w portfelu już nic. Dopiero od niedawna zacząłem na nowo wsiąkać w ten świat. Impulsem był Gigant, którego pewnego dnia podarowała mi siostra wraz ze słowami "zobacz co mam, kiedyś czytałeś". Kiedyś czytałem, przeczytałem i teraz, a jak to się mówi, stara miłość nie rdzewieje :D Znów więc kupuje Giganty, ale też Mamuty, MegaGiga, jestem na bieżąco z albumami Kaczogrodu Carla Barksa, no i mam słynne Życie i Czasy Sknerusa McKwacza. Tylko do samego Kaczora Donalda, miesięcznika już, bo kiedyś był nawet tygodnikiem, nie mogę jakoś powrócić. Kosztuje dyszkę, a komiksów jest 40 stron z małym hakiem, co jakoś nieszczególnie mi się kalkuluje.

środa, 23 października 2019

Nikita: Tajemnica Skarbu Piratów [PC] [RECENZJA]


Po jedenastu latach po premierze dane mi było zagrać w polską platformówkę Nikita: Tajemnica Skarbu Piratów. Będąc w Auchanie jak zawsze skierowałem swe kroki do działu z grami - przeważnie można tam trafić na jakiegoś crapa za grosze, a że crapy kocham, to z lubością je nabywam - gdzie za 3 złote walały się dwie gry z Nikitą w roli głównej. Wspomniany platformer i szalona ścigałka, której żaden internetowy serwis nigdy nie zrecenzował. Wziąłem tylko to pierwsze (widzicie te różowe akcenty na okładce? Paskudztwo) i teraz trochę żałuję, bo w domu spoglądając na screeny nabrałem apetytu i na drugie. Cóż, innym razem ;)

wtorek, 15 października 2019

Marianne (2019) [Netflix] [RECENZJA]



Pisarka poczytnych horrorów zauważa, że jej przerażające historie się urzeczywistniają. Wraca więc do rodzinnego miasteczka, aby zająć się demonami przeszłości, które były jej inspiracją.

czwartek, 10 października 2019

Dziennik - Katherine Mansfield



Od tej niepozornej książeczki kupionej za kilka złotych w antykwariacie rozpoczęła się moja "faza" na twórczość Katherine Mansfield. Faza, która wciąż trwa, bo po Dzienniku, Listach i zbiorze nowel Garden Party mam jeszcze zakupiony i czekający na swoją kolej zbiór Upojenie. Dziennik to właściwie na poły szkicownik - zbiór luźnych wpisów, scenek, przelanych na papier odczuć towarzyszących różnym zdarzeniom i pomysłów na opowiadania - a na poły dziennik, pisany zrywami, przez miesiąc czy kilka każdego roku. Lektura intrygująca, często smutna (autorka zmarła młodo wskutek gruźlicy) choć pełniejsza w odbiorze po uprzednim przeczytaniu nowel i listów. 

wtorek, 8 października 2019

2 Ninjas 1 Cup



Ktoś ukradł kubek równowagi przyrody, a my w roli Ninja z kupą w gaciach (!) dostajemy za zadanie go odzyskać. To platformówka z klozetowym (dosłownie) humorem i hardkorowym poziomem trudności. Dość powiedzieć, że przez niecałe 3 godziny potrzebne do jej ukończenia zginąłem 700 (!!) razy. Dużo tu skakania, trochę rzucania shurikenami i unikania pułapek. Co ciekawe, końcowy boss jest najłatwiejszym etapem w całej grze. Grafika prosta, acz całkiem schludna. Muzyka nie drażni. Na uwagę zasługuje obecność polskiego dubbingu, choć we wszystkie postaci wciela się jedna osoba ;)  Grę kupiłem za 1,80 zł i summa summarum nie żałuję. 

Karta gry na Steam 

niedziela, 8 września 2019

Wendigo i inne upiory - Algernon Blackwood

Nakupiłem naście miesięcy temu od groma tych zbiorków z Biblioteki Grozy C&T i co, i nie czytam. Postanowiłem więc pacnąć się w buźkę i na rozruch sięgnąć po jeden z nich, w dodatku ten najgrubszy z przeze mnie posiadanych, bo to 360 stron zadrukowanych drobniutką czcionką - Wendigo i inne upiory Algernona Blackwooda.

sobota, 7 września 2019

Glaive: Brick Breaker v. 1.01 [RECENZJA]

Jeeej! W końcu pojawił się długo wyczekiwany update do opisywanego u mnie Glaive: Brick Breaker. Mówię długo oczekiwanego, bo patch 1.01 został zapowiedziany 14 czerwca i miał ukazać się za kilka dni. Kilka w tym wypadku oznaczało dwa i pół miesiąca. Cóż, człowiek uczy się czegoś przez całe życie, bo zawsze wierzyłem, że kilka to mniej niż jedenaście :)

wtorek, 13 sierpnia 2019

Ionball 2: Ionstorm [PC] [RECENZJA]

Ionball 2: Ionstorm, PC

Kolejna wersja Arkanoida, którą znalazłem na Steamie. Krótka, te kilkadziesiąt poziomów można przejść w dwie godziny, ale zrobiłem to dwukrotnie, bo są tu elementy zbieracko-rozbudowackie i opcja New Gamę+, czyli zaczynamy misje od nowa nie tracąc ulepszeń.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Twarz w tłumie - Stephen King, Stewart O'Nan [RECENZJA]

Twarz w tłumie, Stephen King, Stewart O'Nan, Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski, Wydawnictwo: Albatros 

Emerytowany wdowiec zaczyna widzieć swoich zmarłych bliskich i znajomych na... trybunach stadionu podczas telewizyjnych transmisji meczów baseballa.

czwartek, 1 sierpnia 2019

Tiny Hands Adventure [PC] [RECENZJA]

Tiny Hands Adventure, Blue Sunset Games, PC, Nintendo Switch

Zacznę z grubej rury - najlepsza w tej grze jest muzyka. Nie pasuje do tego co dzieje się na ekranie, kawałki najwyraźniej są stockowe, ale na tle pozostałych elementów naprawdę wyróżniają się in plus. I wpadają w ucho.

czwartek, 20 czerwca 2019

Glaive: Brick Breaker [Recenzja]

Złota era na klony Arkanoida już dawno przeminęła, ale wciąż tu i ówdzie pojawiają się nowe produkcje polegające na zbijaniu cegiełek piłeczką. Glaive: Brick Breaker, jeden ze świeżych przedstawicieli tego typu zabawy, to dzieło rodzimego studia Blue Sunset Games, które nie ma jeszcze na koncie żadnego wielkiego przeboju. Do Arkanoidów mam jednak słabość, a że trailer okraszony był fajną muzyką, to dodałem rzecz do swojej wishlisty i podczas najbliższej promocji za niecałe 5 zł zakupiłem. Wrażenia? 

czwartek, 23 maja 2019

Warszawskie Targi Książki 2019

Jutro (czyli w piątek) od godziny 10 do mniej więcej 15 będzie mnie można znaleźć na Warszawskich Targach Książki, gdzie mam zamiar opróżniać swój portfel i oglądać co też w tym roku ciekawego na terenie stadionu narodowego przygotowano. Impreza trwa od dziś do niedzieli włącznie. Mam nadzieję nabyć kilka upatrzonych książek i komiksów. M.im. czwarty tom Kaczogrodu Carla Barksa, nową książkę Ziębińskiego o Stephenie Kingu (Stephen King. Instrukcja obsługi), którą mam co prawda w e-booku na Legimi, ale to wydanie w twardej okładce jest takie ładne, że muszę je mieć w papierze i kropka. Sporo gotówki zostawię poza tym na stoisku wydawnictwa Vesper, wdepnę do SQN po zbiorek opowiadań Małeckiego i do ZNAK-u po kilka tytułów. Ufff, coś mi się zdaje, że muszę zabrać naprawdę duży plecak. Mój kręgosłup już teraz zaczyna krzyczeć na samą myśl o tym, ile przyjdzie mu tej makulatury dźwigać. Na szczęście udało mi się wygospodarować odrobinę miejsca w szafie, dzięki czemu to, co kupię, nie trafi gdzieś za łóżko, haha! 

Program targów znaleźć możecie tutaj

ZIN80 #1 [RECENZJA]

ZIN80 wpadł w moje ręce niespodziewanie, dostałem go gratis wraz z ostatnim numerem Pixela, którego to prenumeruje. Z ZX Spectrum nie miałem do czynienia nigdy, pomijając oczywiście rozmaite imprezy ze zgromadzonym starym sprzętem, i to dla mnie naprawdę głębokie retro. Owszem, swoją przygodę z grami rozpoczynałem na bazarowym Atari, ale to było dawno i nieprawda ;) 

piątek, 19 kwietnia 2019

Wyspa - J. G. Ballard [Ulubione książki]

W swoim krótkim jeszcze życiu przeczytałem całe mnóstwo książek (choć i tak mniej, niż bym tego sobie życzył). Dziś w pamięci żywe wspomnienia mam o nielicznych spośród nich. W nowym cyklu wpisów zamierzam króciutko napomykać właśnie o tych najlepszych z najlepszych - wybór będzie rzecz jasna bardzo subiektywny, bo mój prywatny :) 

czwartek, 18 kwietnia 2019

Architekt - Keith Ablow [RECENZJA]

Architekt, Keith Ablow, wydawnictwo: Rebis, ilość stron: 280

Wybujałe oczekiwania potrafią pozbawić przyjemności z lektury nawet dobrej książki. I odwrotnie, ta, po której nie spodziewamy się zbyt wiele, może przyjemnie zaskoczyć nawet jeśli do szczególnie wybitnych nie należy. Wiem, odkrywcze to to nie jest, ale tego typu myśli naszły mnie podczas czytania "Architekta" i po prostu musiałem się nimi podzielić ;)

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Kawaii #46

Ukazały się już trzy numery wskrzeszonego magazynu Kawaii. Ja, swoim zwyczajem, bo przecież jest TYLE do przerobienia!, zdążyłem przeczytać dopiero jeden z nich. Dwa kolejne również kupiłem, bo, wodna kurka, 6,99 zł (numer 46 i 47) i 7,99 zł (numer 48) to naprawdę nie jest dużo za sto stron lektury niezłej jakości na niezłym papierze. Kawaii, gdyby kto nie wiedział, to czasopismo dla miłośników mangi, anime i Japonii w ogóle, bo na jego kartach poczytać można również o muzyce, grach czy poznać tamtejsze legendy.

niedziela, 31 marca 2019

Zagrajmy w Rise of the Dragon by Vicek83

Na moim ulubionym kanale YouTube Vicek83 rozpoczął serię let's play z przygodówki Rise of the Dragon, dzieła spod dłuta ekipy ze studia Dynamix, w którym pracowali bracia Piotr i Dariusz Łukaszuk (ten pierwszy dołożył też swoją cegiełkę do Betrayal at Krondor, jednego z najlepszych i najważniejszych RPG-ów w mojej karierze gracza). Rise of the Dragon to jedna z tych gier, o których czytałem, ale nigdy nie miałem odwagi przejść. Powody? Mający niebagatelny wpływ na rozgrywkę upływ czasu i możliwość utknięcia na dobre. Ale obejrzeć zmagania kogoś, kto zna tytuł na wylot i przez wszystkie problemy przejdzie lekko i gładko - w to mi graj! :)

piątek, 29 marca 2019

Smocze Historie (PC) [RECENZJA]

Smocze Historie, tyt. oryg. Dračí Historie, NoSense, 1995, darmowa

Stało się. Pewnego pięknego dnia postanowiłem w końcu uruchomić i przejść Smocze Historie, które to na moim dysku twardym przeleżały prawie cztery lata. Zwlekałem, bo wydawało mi się, że to jakaś prosta i infantylna gra dla kilkuletnich brzdąców. Nie jest. Dość powiedzieć, że padają w niej takie określenia jak gówno, znajduje się co najmniej jeden nie do końca na miejscu żart (Bert komentuje kamień słowami "jest mały, ale twardy - tylko bez skojarzeń"), a i trupy czy mielone żywcem krasnale się pojawiają. Cóż, jeśli już ktoś chcę pokazać Smocze Historie dzieciakom, to tylko na własną odpowiedzialność :P

czwartek, 28 marca 2019

Thithi (2015) [RECENZJA]

Thithi, 2015, Indie, reż. Raam Reddy

Thithi obejrzałem właściwie przypadkiem. Leżąc trawiony gorączką w łóżku stwierdziłem, że włączę sobie coś nasennego. Tak, żeby sobie grało w tle, kiedy ja będę odpływał w objęcia Morfeusza. To jeden z moich zwyczajów, zasypiać kiedy gra telewizor albo telefon z uruchomionym Spotify - i wcale nie ważne, czy jestem chory czy zdrowy ;) W każdym razie, wpadłem nagle na dwugodzinną produkcję zatytułowaną Thithi (co w południowych Indiach, jeśli dobrze wyczytałem, oznacza obrządki połączone z ucztą organizowane jedenaście dni po pogrzebie zmarłego - i to właśnie ma miejsce w finale) z 2015 roku. Włączyłem, zacząłem oglądać i... wsiąkłem.

środa, 27 marca 2019

Moje wynurzenia #1

Kolejny zryw do pisania i publikowania powstałych w ten sposób wypocin na blogu nie wziął się znikąd. Od lutego właściwie nieustannie jestem przeziębiony. Kiedy już wydaje mi się, że przestaje szczekać i siąpić nosem, to wieczorem albo w środku nocy (na razie jest 2:1 dla opcji drugiej) dociera do mnie nagle, że znów boli mnie gardło. I cały proces się powtarza - gardło i zbolały szept, katar i zużywanie kilogramów ręczników jednorazowych, kaszel i wypluwanie wnętrzności... Można zwariować.

środa, 20 marca 2019

Hungerford (2014) [RECENZJA]

Hungerford, 2014, horror, found footage, reż. Drew Casson, wyst. Georgia Bradley, Sam Carter, Drew Casson

Grupa znajomych kontra złowieszcza siła zagrażająca rasie ludzkiej. Temat ograny do bólu zębów, ale że Hungerford zrealizowano w konwencji found footage, to coś mnie podkusiło i znalazłszy go pewnej bezsennej nocy podczas przeczesywania zasobów Netflixa, postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, jak bardzo zły się okaże.

wtorek, 19 marca 2019

The 5,000 Fingers of Dr. T (1953) [RECENZJA]

The 5,000 Fingers of Dr. T, 1953, reż. Roy Rowland, wyst. Peter Lind Hayes, Mary Healy, Hans Conried, Tommy Rettig

The 5,000 Fingers of Dr. T z 1953 roku to zupełnie nieznany w Polsce film (brak emisji w tv i piętnaście głosów na Filmweb) z gatunku fantasy/musical. Wielka szkoda, moim zdaniem wart jest poświęcenia mu kilkudziesięciu minut.

poniedziałek, 18 marca 2019

Rzeka bez powrotu / River of No Return (1954) [RECENZJA]

Rzeka bez powrotu / River of No Return, 1954, reż. Otto Preminger, wyst. Marilyn Monroe, Robert Mitchum, Tommy Rettig, Rory Calhoun

Wpis z nieistniejącego na moim blogu cyklu Ostatnio Widziane ;) Obejrzałem nie tak dawno temu film "Rzeka bez powrotu" z 1954 roku w reżyserii Otto Premingera z Marilyn Monroe, Robertem Mitchumem i Tommym Rettigiem w rolach głównych. 

sobota, 16 marca 2019

Hipotermia - Arnaldur Indriðason [RECENZJA]

Hipotermia, Arnaldur Indriðason, W.A.b., 2016, 320 stron

I kryminał i obyczajówka, co u tego pisarza jest zwyczajem, a co trafiło w sam środek tarczy mojego gustu od pierwszej wydanej u nas jego książki. Niektórzy jojczą, że wątki kryminalne schodzą u Indridasona niekiedy zbyt mocno na drugi plan, ale, kurka, nic nie poradzę, że mnie w jego powieściach równie mocno wciąga rozwiązanie tajemnicy kryjącej się za jakimś zgonem, co prywatne życie bohaterów.

piątek, 15 marca 2019

Legimi - moja opinia po czterech miesiącach korzystania z wypożyczalni e-booków

Legimi, PC, iOS, Android, wybrane czytniki e-booków, 6,99 zł - 44,99 zł

Z zasobów Legimi korzystam od czterech miesięcy z hakiem. Złowili mnie darmowym miesięcznym dostępem. Miałem tylko sprawdzić, z czym się to je - wiecie, jak typowy cebulak, dajo za darmo, to biere - a zostałem na dłużej. Czy rzeczywiście warto? Postanowiłem to sprawdzić w najbardziej brutalny sposób - dokonując prostych obliczeń :)

Najpierw jednak słów kilka o zadach i waletach Legimi ;) Plusy usługi to nieograniczony* dostęp do 25 tysięcy e-booków i audiobooków. Co tydzień do zakładki nowości trafia spora garść premier i nawet jeśli nie są to wszystkie książki, które mam na radarze, to jest ich na tyle dużo, bym miał nad czym ślęczeć. Kilka dni temu na przykład doczekałem się zbioru "17 podniebnych koszmarów" z opowiadaniami Owena Hilla i Stephena Kinga oraz "Buntowniczek" opowiadających o życiu Mary Wollstonecraft i i jej córki Mary Shelley, autorki "Frankensteina". I tak właściwie co tydzień znajduje coś dla siebie, wirtualna półka zdążyła przez te kilka miesięcy wypchać się po brzegi. Jak dobrze, że - w przeciwieństwie do moich fizycznych półek - ta z Legimi przyjmie każdą ilość literatury :p

Do minusów z kolei muszę zaliczyć mającą tendencje do wolnego działania albo resetowania aplikację na Androida. Nie do końca podoba mi się też zakładka z nowo dodanymi książkami. Nagminnie zdarza się, że świeżo dodane tytuły trafiają w rejony piątej czy szóstej dziesiątki listy i trzeba się trochę nakopać, by je odszukać. Łatwo więc coś przegapić.



Tymczasem trochę matematyki. 3 x 44,99 zł (płacę za największy pakiet zawierający e-booki i audiobooki) daje w zaokrągleniu 135 zł. Załóżmy jednak dla otrzymania bardziej precyzyjnego na przyszłość wyniku, że zapłaciłem 45 zł też za darmowy pierwszy miesiąc korzystania z usługi. Portfel uszczupla się zatem już o 180 zł. Kwota wydaje się spora. Zwłaszcza jeśli ktoś nie jest w stanie przeczytać miesięcznie więcej jak jednej czy dwóch książek, wtedy jednak może wybrać jeden z tańszych pakietów (o tu). Ja przez cztery miesiące przeczytałem (tylko na Legimi, bo wciąż sięgam po swoje papierowe zbiory) 25 książek. W tym mnóstwo tytułów świeżych, za które musiałbym zapłacić nawet w tanich księgarniach po 25-35 zł.
Ale bez zbędnego paplania 180 zł dzielimy na 25 tytułów, co daje nam średnią 7 złotych i 20 groszy za książkę. Widać jak na dłoni, że w moim wypadku to dobry interes. Hajs się zgadza, jak mawiają mądrzy ludzie :p



I póki zgadzać się będzie, zamierzam z tej oferty korzystać. Nawet jeśli czytam na męczącym przy dłuższych posiedzeniach tablecie, bo mój leciwy czytnik nie jest obsługiwany przez Legimi. 

Jeśli macie swoje przemyślenia odnośnie tematu, piszcie śmiało, chętnie je poznam :)

Możecie też sami wypróbować Legimi przez 30 dni za darmo (zamiast standardowych 7 dni) klikając w ten link: o tutaj

A jeśli po okresie próbnym postanowicie zostać z Legimi dłużej, to ja dostanę 14 dni darmowego dostępu, taki bajer :)

*nieograniczony w przypadku wybrania najdroższej opcji (44,99 zł), pozostałe mają swoje limity - opcja bez audiobooków (39,99 zł), bez audiobooków i limitowaną liczbą stron jakie można przeczytać w miesiącu (1500, 1000 albo 3000 za kolejno 24,99 zł, 19,99 zł i 6,99 zł). Dla każdego coś miłego.

czwartek, 14 marca 2019

Wyrzuć MORTALA 3, sprawdź Polaków - jak reklamowano gry w polskiej prasie lat 90-tych.

Przeglądając stare czasopisma o grach w równym stopniu z zainteresowaniem rzucam okiem na teksty członków redakcji co i treść... reklam. Bo kiedyś to było, zwłaszcza przy rodzimych produkcjach, nierzadko lichej i odstającej od światowych standardów jakości, że autorzy drukowanych w prasie zachęcajek musieli stawać na rzęsach by średni produkt przedstawić jako ten wyjątkowy. Mówiąc wprost - ściemniać, ewentualnie koloryzować fakty. I to jest dziś na swój sposób urocze ;) Kilka reklam wyszperałem ze swoich archiwów i profesjonalnie sfotografowałem smartfonem. Obiecuje, po pierwsze, że kiedyś podmienię je na skany i po drugie, że wraz z odnajdywaniem nowych kąsków dorzucać będę je do tego wpisu. I uprzedzając dąsy - nie każda z zaprezentowanych tu reklam czy gier to przykład tego o czym pisałem powyżej. Część i owszem - moim ulubieńcem jest ta zachęcająca do nabycia Prawa Krwi :) Enjoy!

MDK 2 [PC] [RECENZJA]

MDK 2, BioWare, PC, gra dostępna na GOG i Steam

Po skończeniu pierwszego MDK miałem w planach powtórzenie po latach drugiej odsłony przygód Tony'ego Tougha, te jednak nie chcą współpracować z moim sprzętem - obiekty 3D (głównie postaci) są niemal niewidzialne, złożone z garści przypadkowych pikseli - sięgnąłem więc z rozbiegu po drugiego MDK. W wersji polskiej, bo kontynuacja przygód Kurta dochrapała się pełnego tłumaczenia. Tak, tym razem bohaterowie kłapią dziobem i tego kłapania słuchamy po polsku - mniam! Co prawda dubbing jest niezły, ale samych dialogów zdecydowanie za mało. Ale jest, co dla mnie, niepoprawnego miłośnika polskich głosów w grach komputerowych, stanowi zaletę samą w sobie :)

wtorek, 12 marca 2019

Einstein-Rosen (2016) [RECENZJA]

Einstein-Rosen, 2016, 9 min., reżyseria: Olga Osorio

Lato 1982 roku. Mały Teo oznajmia starszemu bratu, że odkrył tunel czasoprzestrzenny, w co ten mu oczywiście nie wierzy. Do czasu... :)

piątek, 8 marca 2019

Instrukcja dla pań sprzątających - Lucia Berlin [RECENZJA]

Instrukcja dla pań sprzątających, Lucia Berlin, W.A.B., 448 stron

Na poły autobiograficzne opowiadania Lucii Berlin czytałem dwa tygodnie z okładem. I nie dlatego, że były złe czy nudne. Wręcz przeciwnie, to kawał znakomitej prozy, jednak ciężkiego kalibru. A że proza znakomita, to siadająca na psychice odbiorcy - czyli tu mojej, samej w sobie dość wątłej.

czwartek, 7 marca 2019

Dzielny giermek Kaszka - Władysław Krapiwin [RECENZJA]

Dzielny giermek Kaszka, Władysław Krapiwin, Nasza Księgarnia (1969 rok)

Wciąż mam na półce trzy opowieści Krapiwina do przeczytania (a dwie albo trzy kolejne do kupienia - choć te krótsze, dlatego zostawiam je na koniec), ale z pełną świadomością stwierdzam, że Dzielny giermek Kaszka będzie jedną z moich ulubionych książek tego pisarza :)

poniedziałek, 4 marca 2019

Wielka Gilly (2015) [RECENZJA]

The Great Gilly Hopkins, Wielka Gilly, 2015, USA

Jedenastoletnia Gilly, opuszczona we wczesnym dzieciństwie przez matkę, po wielu złych doświadczeniach znajduje schronienie w kolejnej rodzinie zastępczej. Inteligentna i zbuntowana dziewczyna myśli jednak jedynie o tym, by nieznana i idealizowana w marzeniach matka zabrała ją w końcu do siebie. Robi wszystko, by nie przywiązać się do nowej rodziny i zniechęcić ją do siebie. Czy z Trotterami poradzi sobie tak samo jak z poprzednimi opiekunami? 

Stephen Herek mierzy się z wydaną w 1978 roku książką Katherine Paterson, wydaną i kilka razy wznawianą również w naszym kraju ("Wielka Gilly", Nasza Księgarnia).

niedziela, 3 marca 2019

MDK [PC] [RECENZJA]

MDK, Shiny Enetertainment, 1997

Wyprodukowaną przez Shiny Entertainment i wydaną pierwotnie w 1997 roku grę MDK można dziś kupić i przejść na Steam i GOG. Ja miałem ją w bibliotece od tych drugich (była rozdawana kiedyś za darmo? Od kogoś dostałem? Nie pamiętam, naprawdę) i pod wpływem wspomnień postanowiłem odpalić. Wspomnień, bo pierwsze spotkanie z MDK zaliczyłem na komputerze wujka latem 1998 roku. Nigdy nie ukończyłem żadnego etapu, ale ślad w pamięci pozostał trwały.

środa, 20 lutego 2019

Geometry Dash [Android] [RECENZJA]

Geometry Dash, RobTop Games

Lubię gry rytmiczne (i dobrą muzykę, przede wszystkim dobrą muzykę!), ale Geometry Dash mnie pokonało. 

wtorek, 8 stycznia 2019

What Remains of Edith Finch za darmo w Epic Games Store

Miły prezent, więc o nim wspominam. What Remains of Edith Finch ze studia Giant Sparrow to wysoko oceniany symulator spacerowicza, inaczej gra narracyjna. Dość powiedzieć, że średnia ocena na karcie Steam gry wynosi 96% (przytłaczająco pozytywna). Jeśli więc ktoś jest fanem gatunku (ja!), to mamy do czynienia z tytułem Muszę Ograć. Rzecz w polskiej wersji językowej (napisy) będzie dostępna w Epic Games Store za darmoszkę już we czwartek.

Zachętą może być też fakt, iż gra zgarnęła główną nagrodę British Academy Games Awards 2017

What Remains of Edith Finch to kolekcja osobliwych historii rodziny żyjącej w amerykańskim stanie Waszyngton. Wciel się w Edith i przemierzaj rozległą posiadłość Finchów, odkrywając zapomniane zdarzenia z dziejów familii i poszukując odpowiedzi na pytanie, dlaczego Edith jest ostatnią z rodu.

źródło opisu: https://store.steampowered.com/app/501300/What_Remains_of_Edith_Finch/


Trailer:


Skąd wieje wiatr - Władysław Krapiwin [KOLEKCJA KSIĄŻEK]


Skąd wieje wiatr, Ludzie z fregaty Afryka - Władysław Krapiwin

Władysław Krapiwin (ur. 1939), pisarz rosyjski, zaczął pisać do gazet będąc jeszcze studentem wydziału dziennikarskiego na Uniwersytecie Uralskim w Swierdłowsku. Po ukończeniu studiów podjął pracę w miejscowym czasopiśmie dla młodzieży, prowadził też drużynę pionierską, dzięki czemu mógł dobrze poznać psychikę i problemy nurtujące dzieci. Jego wielki talent objawił się już w pierwszej, wydanej w 1965 roku książce pt. „Gwiazdy pod deszczem". Ukazała się ona również w Polsce, podobnie jak i szereg jego następnych książek: „Skąd wieje wiatr", „Dzielny giermek Kaszka", „Ludzie z fregaty Afryka,", „Cień karaweli", „Po kolana w trawie", „Ucieczka rogatych wikingów", "Brat, co ma siedem lat". Książka -„Skąd wieje wiatr" tak bardzo podobała się czytelnikom, że na ich prośby autor napisał część drugą pt. „Ludzie z fregaty Afryka". Obie te powieści napisane są znakomicie, mówią o sprawach bliskich dzieciom, ukazują konflikty i postawy, wobec których czytelnik musi zająć własne stanowisko, uczą, jak żyć, i jednocześnie głęboko wzruszają.